„Padłeś? Powstań!” czyli seksualne przypadki młodej matki

79

Znasz to? Zasypiasz na stojąco. Gary w zlewie wołają „zajmij się nami!”, mop czeka i tęskni, zupa aż wrze, żeby wrzeć, a przed tobą tylko dwie godziny do północy. Ale to pestka – przecież jesteś perfekcyjna. A tu jeszcze mąż popatruje na ciebie znacząco… Czego on może chcieć?.. Już wiesz… Boże, tylko nie TO!

Jeśli miałabyś wybrać, jak zagospodarować te dwie godziny, to co byś wybrała: seks czy gary, podłogi i ścierki? Jeśli wybrałaś to pierwsze, możesz darować sobie czytanie albo czytać dalej, pękając z dumy, że cię ten problem nie dotyczy (jeszcze…). Jeśli wybrałaś odpowiedź numer dwa, to zapraszam do świata zwykłej, przemęczonej, zapracowanej matki.

Bo dla matki dwie godziny na seks i przygotowanie się do niego to za mało… Trzeba by: doprowadzić się do stanu, w którym można pokazać się mężowi, sprawdzić, czy dziecko śpi; otworzyć okno, bo będzie tak gorąco, że może być za gorąco; sprawdzić, czy dziecko śpi; zamknąć okno, żeby sąsiedzi nie słyszeli, jak u was wesoło; otworzyć okno, żeby jednak usłyszeli; zamknąć, bo mogą usłyszeć, że wesoło nie dlatego, że gorąco, ale dlatego, że mąż akurat śmieje się z twojej opony na brzuchu.

No to do dzieła – jak to w mojej ulubionej piosence zespołu Zero „Po prostu daleeeeej, jedziemy na maksa-hej”. W końcu obowiązki nie są ci obce – jesteś matką! To i ten jeden małżeński też możesz spełnić.

Jesteś istotą myślącą. Ciągle coś roztrząsasz, kombinujesz.  Więc i teraz, w trakcie TEGO, opracowujesz plan na najbliższy dzień. Ale żeby całkiem nie wyjść z nastroju przypominasz sobie (choć mętnie), jak to wyglądało dawniej. Bo i wtedy brakowało czasu na przygotowania, tyle było do zaplanowania: a bo świeczuszki, winko, muzyczka i filmik. A bo świeczuszki koniecznie czerwone i pachnące. A winko półsłodkie i czerwone, bo od białego chce się spać, a kto by tu spał jak cały pokój w akademiku wolny. A muzyczka to Barry White czy Katie Melua? A filmik to… taki po 23.00. A teraz? Jeśli świeczki, to te, co zostały z urodzinowego tortu dziecka. Jeszcze tortem obklejone, ale to nawet lepiej, bo łatwo przykleić  do podstawki. Zamiast winka kawa, żeby nie zasnąć w trakcie (jak to zdarzyło się mojej znajomej) koniecznie tzw. parzucha, która może i zostawia fusy między zębami, ale daje lepszego kopa niż wkurzony byk na corridzie. Fusów i tak po ciemku nikt nie zobaczy. Muzyczka to dźwięki karuzeli, dobiegające z dziecinnego pokoju, a w najlepszym razie Radio Złote Przeboje, które dobiega z kuchni, bo najlepiej się przy nim udają pierożki.

A te chwile, co to bez przygotowań i spontanicznie? Co, nie pamiętasz ich nawet? A teraz, kiedy tylko coś zaczyna się dziać, wkracza dzidzia ze swoim „mama kupa”, a ty zdziwiona, bo dziecko miało spać, a myślałaś, że nie umie wyjąć szczebelków w łóżeczku… Nawet jak podrzucisz babci, to i tak w napięciu czekasz na telefon, że dziecko płacze albo że już śpi. Super. To ty też idziesz spać, bo i tak wszystko już opadło. Znaczy nastrój opadł.

Ale wiecie co? Seks może być nawet lepszy. Bo jak się na coś baaaardzo czeka, to potem smakuje to o wiele bardziej. Wiadomo, że po narodzinach dziecka, ciężko wrócić do starych przyzwyczajeń i… starej częstotliwości. Można dużo zrobić, żeby rozpalić na nowo ogień albo rozdmuchać palenisko, które przygasa (skojarzenie z dmuchaniem słuszne). Ja wprawdzie absolutnie nie mam tego problemu (pewnie jak każda z was), ale gdyby któraś jednak miała, to podsuwam pewien poradnik. Bo jeśli myślisz, że lepiej umyć gary, bo  nic nowego w seksie was już nie spotka, mylisz się – to zależy tylko od ciebie.  Zatem:

– urządź imprezę w stylu bezpruderyjnych lat 70-tych: w tym celu zaproś wyuzdanych znajomych i wspólnie zróbcie losowanie, kto z kim idzie na słodkie tete a tete… zaraz zaraz, jakich wyuzdanych znajomych? Waszymi znajomymi są już tylko młode mamy, ich słodkie dzieci, ewentualnie szczęśliwe małżeństwa. Jeszcze Rossman i Skok Stefczyka, bo piszą do was regularnie maile…

– pobawcie się w nieznajomych np. w sklepie; chociaż… zachodzi obawa, że jak się przebierzesz, to mąż rzeczywiście cię nie rozpozna. Przecież dawno nie widział cię w normalnych spodniach i w makijażu innym niż sok z buraka, który trysnął z sokowirówki…

– przygotuj zmysłową kąpiel we dwoje, ale koniecznie pamiętaj, żeby zabrać piszczącą kaczkę z zasięgu stopy. Chociaż… mąż może pomyśli, że to ty tak popiskujesz z zadowolenia. W każdym razie mata antypoślizgowa dziecka może nareszcie się przydać.

– uskutecznij coś z repertuaru pana Grey’a, np. wiązanie do łóżka: jeśli masz zwykły materac ze stelażem, obwiąż liny wokół materaca. Chociaż to ryzykowne, bo gdy dziecko zapłacze, to rzucisz się do drzwi i nawet nie zauważysz, że na plecach dźwigasz coś wielkości 140×200. Inna świetna rada to podwieszane łóżko wykonane samodzielnie z kawałka materiału. To nie może być trudniejsze niż cerowanie skarpetek czy przyszywanie guzika, a w tym jesteś przecież mistrzem.

– pobaw się w przebieranki: w przypadku matki przebieranką będzie założenie dżinsów zamiast dresów. Szaleństwo.

– kup gadżety: wiem, że to słowo kojarzy się matkom jedynie z dodatkami do gazety „Kaczor Donald”, ale nawet dołączony do niej sztuczny mózg nie rozpali waszego związku na nowo. W jednym babskim czasopiśmie znalazłam takie propozycje: stymulator punktu P (trzy dychy na karku a nie wiedziałam, co to… dobrze że Bóg stworzył Internet), rękawiczki lateksowe (w rozdziale „Odpowiednie zabezpieczenie” – nawet mnie zabrakło wyobraźni, do czego można ich użyć, może Hugh Hefner by wiedział), jadalna bielizna (można ją zrobić z soku malinowego, tylko trzeba uważać, żeby nie pomylić z koncentratem barszczu)

– zatańczyć erotycznie: ciężko, kiedy w głowie masz tylko „Stary niedźwiedź mocno śpi” i tańczyłaś ostatnio na własnym weselu do piosenki „Cudownych rodziców mam”

Pośmiane? Pośmiane. To teraz do roboty. Mam nadzieję, że mój poradnik pomoże i coś u was w TYM zakresie drgnie. Bo czy nie od drgań zaczyna się trzęsienie ziemi?..

79 komentarzy

  1. Uwielbiałam tego bloga, ale niestety od dłuższego czasu wieje nudą. Wszystkie teksty się powtarzają: np ten, czy ciągłe mycie rączek itp. Szkoda 🙁

  2. szczerze – to zazdroszcze parom ktore nie maja problemu codziennie mimo pracy, dzieci i zmeczenia. ja moglabym juz nigdy tego nie robic.

    • Z jednej strony rozumiem, a z drugiej… Po porodzie nie doczekałam wymaganych sześciu tygodni… 😉 Tak, ze ten… 🙂

  3. Wiem, że to ma być prześmiewcze ale…serio ktoś tak ma? Mam dwójkę dzieci- przez obie ciąże byliśmy bardzo aktywni seksualnie, a po porodach (raz cesarka, raz naturalnie) nie mogłam się doczekać seksu. Nie mamy problemu z jakością naszego życia seksualnego. A w trakcie seksu myślę o seksie, a nie kupkach, zakupach itp. Teraz nawet częściej kochamy się w dzień niż kiedyś, bo co jak wieczorem zabraknie sił? Dodam, że młodsze dziecko ma 2 latka, obydwoje pracujemy, ja studiuje kolejny kierunek i ogólnie na brak zajęć nie narzekamy. Jednak w tym wszystkim najważniejsi jesteśmy my- jako jednostki i para, w końcu to my jesteśmy fundamentem naszej rodziny, a nie pozmywane gary. Pozdrawiam i życzę więcej seksu 😉

  4. Śmieszy mnie trochę to przekonanie młodych matek, że tylko one bywają naprawdę zmęczone. A jak ktoś nie ma dzieci, to „świeczuszki, winko, muzyczka i filmik”.

  5. Dagmara trochę luzu i czytania między wierszami przecież wiadomo że to żarty ale oczywiście przeplatane życiem. Umarlam ze śmiechu aż musiałam czytać mężowi bo tak się śmiałam głośno. Trafiłaś w sedno z tym tekstem.

  6. Kocham,kocham,kocham ten tekst no i Ciebie hahaha 🙂 😀 boskiii i prawdziwy do tego ,choć nie wiem bo nie mam dzieci ,ale rady wezme sobie do serca ! 😀 🙂

  7. Nie no sorry ale to co opisalas to ewidentnie absolutne skrajnosci. Żeby nie mieć ochoty na chwilę zapomnienia z mężem w ciągu dnia? żeby musieć się do niej 2 godziny przygotowywac? Nie rozumiem kompletnie jak można na codzień się zaniedbac, to nie wymaga naprawdę nie wiadomo jakiego wysiłku i czasu, chyba, że naprawdę ktoś jest kompletnie niezorganizowany i siedzi w łazience 3 godziny… Sok z buraka na twarzy? bez przesady da sie wstac rano, doprowadzic sie do stanu uzywalnosci i robic wszystko co sie musi wygladajac przy tym i czujac sie swietnie. Mam dziecko, obowiazki, do niedawna pracowałam, teraz nie pracuje bo jestem w ciąży, ale wszystko ja się pogodzić i wyglądać jak czlowiek. Mało tego, po tym wszystkim mieć ochotę na seks, a nie się do tego zmuszać. To przepraszam za uogolnienie, ale skoro większość matek to wszystko na tyle przerasta, że przyrosly do dresow i zapomniały co to spontaniczność to są chyba bardzo niezorganizowanymi osobami. Pozdrawiam.

  8. Swietne i nawet za malo tych przeszkod…Jeszcze moze dziecie albo dwa…wpadnac i nie pytajac wcisnac sie ,miedzy nas … z ooogromnym miskiem,bo mis sie boi…albo z okrzykiem :…czemu mamus jeczysz ?…tato,co mamie zrobiles ?…itp…Dziekuje za zrozumienie…ale w sferze sexualnej,niewazne sa przeszkody…Mowi sie ze:…Jezeli czegos sie nie da… ale chce sie bardzo…to trzeba…”…Pozdrawiam.

  9. 🙂 chyba się cieszę że mam takie dylematy za sobą – ale do dziś pamiętam jak zasnęłam na nastrojowym filmie a przez ponad dwadzieścia lat dziwiłam się matce jak można spać w fotelu … ano można – normalnie

  10. NIesamowity t(s)ext ;). Pośmiałam się i omijam ten problem z daleka ;). Kobieta dużo lepiej funkcjonuje jak jej endorfiny mózg zalewają, a garnki, zupki to wszystko nie zając 😉

  11. genialne! ale u nas na szczęście nie ma z tym problemu…:) a co powiem to głośno! oboje z mężem lubimy seks i nie wiemy jak można bez niego funkcjonować;p a co do przebieranek…wystarczy mini, szpilki i czerwona szminka…

  12. Coś w tym jest. Mój ukochany jest teraz za granicą ale już nie mogę się go doczekać 🙂 Świetny artykuł dawno się tak nie uśmaiałam sama z siebie 😀 Brawo!!

  13. czarna on

    Fantastyczny artykol hehehe ale jesli chodzi o mnie to stos garow mop I sciera na mnie jie dzialaj… jesli tylko padnie jakis podtekst rzucam prace domowe w kat… swiat sie nie zawali jak raz na jakis czas gary ni znikna na noc ze zlewu 😉

  14. pośmiali, posmiali…. Gorzej jednak jak mąż nie patrzy znacząco.. a na Twoje spojrzenia i podteksty nie reaguje 🙁

  15. Super tekst trafilam tu przez przypadek ale chyba zostaje na dobre opisane sytuacje jak u nas 🙂 usmialam sie do lez ja bym tylko jeszcze dodala ze jak dziecko nie przerwie to w kulminacyjnym momencie wpadnie mysl ze skoro nie wola to czy aby nic sie nie stalo i trzeba sprawdzic b o spokoju nie da 😀

  16. Ja powiem tak- nie był dla mnie priorytetem powrót do uprawiania sexu ale przecież przyjemności nie można sobie odmawiać. Dziecko najważniejsze ale my też jesteśmy ważne. Tak samo jak to żeby mąż nam pomagał w opiece nad dzieckiem (same sobie dziecka nie „zrobiliśmy”) i w sprzątaniu. W momencie kiedy ja karmie mój mąż ogarnia mieszkanie czy myje gary. Akurat też troszkę zalezy od dziecka bo nasza Olcia nie jest bardzo wymagajaca 🙂 także ja nie znam takuego problemu.

    • noelia on

      I u mnie podobnie. Dzielimy się obowiązkami i nie ma powodu do narzekania.

  17. Pośmiane, wpis rewelacyjny, ale niestety u mnie na pewno nic w tym kierunku nie zdziała. Potrzebuję mocniejszego kopa, zdecydowanie mocniejszego…

  18. Mega tekst. Cała prawda o czasie po ciąży 😉 i chociaż człowiek ma przed oczami te piękne sceny przed…Nie jest już tak prosto, gdy Maleńka budzi się akurat w TYM momencie 😀

  19. magdalna on

    U mnie to raczej bardziej niż pewne że łóżko by zostało na plecach jakbym usłyszała jęk z pokoiku hihi

  20. kristin on

    Czytam tego Twojego posta i czytam i z każdym nowym wersem mam coraz wiekszy usmich na twarzy, dobrze ze mi wieczor pozostaje moge porobic i poczytac to co ja chce a nie to co moje dzieci chca

  21. magda30 on

    Pocieszam się ze za 20 lat jak pojda dzieci z domu, ja bede miec druga mlodosc

      • Madzik on

        kamień z serca xD Myślałam, że tylko ja mam takie myśli i czasem w związku z tym obwiniałam się, że wyrodna matka ze mnie…

    • To też mój plan 😉 I po cichu liczę, że nawet łózko własne uda się odzyskać ale tylko po cichu, by się nie przeliczyć 😉 Chociaż brak powierzchni płasko-miękkiej bez nieletnich na składzie też skłania ku sięganiu po nowe rozwiązania 😉

  22. Pocieszam się ze za 20 lat jak pojda dzieci z domu, ja bede miec druga mlodosc 🙂

  23. natala on

    fajowski post, rozbawilas mnie na wieczor ze hej, szkoda ze maza nie ma w domu, siedzi w delegacji bo bym mu – nie nie nie nie rozebrała sie tylko poczytala Twojego bloga 🙂 pozdrawiam

  24. No tak no bo maż to sobie mysli że gary i syf po całym dniu poczeka do kolejnego dnia a on nie poczeka. Jakbym miała tak myslec jak faceci to bym po tygodniu do domu nie weszła ;P

  25. monika on

    No tak juz oprocz reklam to nawet Zdzichu z pod sklepu smsa nie napisze 🙁 a dawniej to tak nieznosiłam jego tekstów

  26. Zdecydowanie karuzelka z pokoiku to jedyna muzyka ktora u nas jest przebojem

  27. justyna on

    Kurde ale u mnie tak jest w 100% i to wcale nie jest smieszne, chce do dawnej ja ;(

  28. zaraz cos poszukam czy mam w szafie z czasow kiedy nie mielismy dzieci. a chyba juz dawno mole zjadły nie uzywane to to 😉

  29. milena on

    posmiane, posmiane a teraz do roboty tyle garow w zlewie i zupe na jutro trzba ugotowac a juz jest 22 za pasem 🙁 pfffffff

  30. marcela on

    Wstyd sie przyznac ale taka rzeczywistosc. Niby na zarty ale chyba tylko niematki mysla ze to jakis żart.

  31. karolina on

    taniec erotyczny hahahaha ja to tancze jedynie kiedy musze uspic corke bo tylko to ja uspokaja

  32. zzzagórami on

    NO tak najlepszy to jest kiedy dzieci na kolonii albo na obozie ,albo co ja w ogole gadam – jak sa z bardzo daleka od rodziców. chociaz z drugiej strony moze lepiej jakby jednak byly w domu, w wieku 45 lat lepiej nie miec juz czwartego szpiega ;p

  33. My mamy klucz w sypialni i tak to nic nie pomaga, chyba sobie go za kare zrobilismy bo teraz jeszcze kiedy jest wydzwiek w wc „mama kupa” „mamasiku” to trzeba jeszcze szperac w zamku i natrudzic sie nad otwarciem

  34. No tak gdybym nie była matka pewnie bym nie wiedziała że można w ten sposób uprawiac sex heh post megaaa

  35. ja matka 3 dzieci , lat 34.
    ja sex? nie dziekuje 🙂 nie na tym etapie 😉


  36. Już wykopałam czarne braziliany z przed ery dziecia… Tylko na wszelki nie przejrze się w lustrze, żeby nie umrzeć ze śmiechu 🙂
    Buziaki!

Odpowiedz