,,Orange is The New Black”, czyli serial, który aktualnie oglądam.

38

Więzienia podobno są pełne niewinnych ludzi. W sumie… zastanawiałyście się kiedyś ile w tym zdaniu prawdy?

Żyjąca zwyczajnym życiem mieszkanka Nowego Jorku w zasadzie z dnia na dzień trafia do więzienia, skazana na 15 miesięcy za przestępstwo popełnione lata temu. Nagle zostawia narzeczonego i ,,umeblowane” nowojorskie życie, żeby na ponad rok trafić do Litchfield, kobiecego więzienia o niewielkim rygorze.

,,Orange is The New Black” to taki serial, o którym słyszy się od znajomych (5 sezonów, także najwyższa pora nadrobić zaległości), aż w końcu z ciekawości  oglądasz jeden odcinek i… UWAGA, WCIĄGA. A przy tym zaczynasz się zastanawiać, czy więzienia faktycznie  pełne są niewinnych ludzi i jakie historie kryją się za tymi, którzy do nich trafiają…

Na początku podchodziłam do tematu z przymrużeniem oka – Nowy Jork, kolejny amerykański serial osadzony w amerykańskiej rzeczywistości. Główna bohaterka trafia do więzienia za posiadanie walizki z pieniędzmi, pochodzącymi z transakcji narkotykowych. Dość naciągana historia, prawda? Teraz, kiedy jestem w trakcie oglądania myślę sobie, że serial wcale nie jest daleko od naszych realiów.

Oglądałam kiedyś taki dokument Wojciecha Cejrowskiego, ze słynnego aresztu przy Montelupich w Krakowie. Utkwiły mi w pamięci jego słowa o tym, że choć pobyt w areszcie wydaje nam się abstrakcją, zarezerwowaną dla ,,typów spod ciemnej gwiazdy”, nigdy nie możemy być stuprocentowo pewni co nas spotka. Czasem granica między dobrym i złym jest bardzo cienka, a cały system penitencjarny w Polsce wcale nie działa bez zarzutu.

O tym właśnie pomyślałam, kiedy zobaczyłam pierwszy odcinek ,,Orange is The New Black”. I co by o tym serialu nie mówić, to według mnie jedna z najciekawszych propozycji Netflixa. Przeczytałam w jakiejś recenzji, że to serial o złych dziewczynkach i dla złych dziewczynek. Dla mnie to straszne uproszczenie. Fakt, obsada jest mocno sfeminizowana, ale na tym porównanie się kończy. Obejrzałam zwiastun – myślę sobie: kurczę, która bohaterka to główna bohaterka? Owszem, jest, ale serial nie ogranicza się do opowiedzenia historii Piper i właśnie to jest w nim fajne. Scenarzysta wymyślił to tak, że historia każdej z bohaterek jest równie ważna do opowiedzenia. Są nieszczęśliwe miłości, matki, które nie mogą być ze swoimi dziećmi, nałogi, homoseksualizm. Obok siebie próbują funkcjonować więźniarki i służba więzienna, skazane za czyny o niewielkiej szkodliwości obok odsiadujących za poważne przestępstwa. Trochę komedii i śmiechu, więcej ludzkich tragedii i dramatu. Do tego Jenji Kohan próbuje poruszyć wiele innych tematów, bardzo teraz na czasie. Rasizm, mniejszości seksualne, religijność, wpływ mediów na ludzkie życie.  Wszystko to wewnątrz machiny, przypominającej schemat rodem z wielkiej korporacji. Do głosu dochodzą ci, którzy zazwyczaj go nie mają, dlatego jedno Wam mogę zagwarantować – oglądając serial nie będziecie narzekać na nudę. Ale do rzeczy, jakie są moje odczucia?

Ten serial to dla mnie trochę połączenie Braking Bad i Zagubionych. Tyle, że Braking Bad chyba lepiej idzie łączenie komedii i dramatu, a od Zagubionych twórcy wzięli sposób budowania i wprowadzania postaci – powroty do ich przeszłości i powolne wchodzenie w ich życie.

Historie tych kobiet, momentami naciągane i na siłę udające śmieszne, w gruncie rzeczy dają do myślenia, sprawiają, że na kilkadziesiąt minut wychodzimy z własnego ciała i z empatią przeżywamy kolejne odcinki. Podoba mi się to, że role w serialu należą do nieznanych (co nie znaczy, że gorszych) aktorek, przez co łatwiej się wczuć w ich osobiste dramaty. Plus za dbałość o detale –  jeśli się dobrze wsłuchacie, usłyszycie nawet, że więźniarki mówią kilkoma slangami. Ale wiecie, co moim zdaniem jest najfajniejsze? Ten serial uwalnia od stereotypów. Zanim (albo po tym), jak kogoś zaszufladkujemy i przykleimy metkę wariatki, narkomanki, złodziejki,,Orange is The New Black” itp. zaczynamy się przekonywać, że to przeszłość ukształtowała te osoby i sprawiła, że stały się właśnie takie. Zanim pomyślimy – więźniarka, zła kobieta, zaczynamy ją nawet trochę lubić i…rozumieć.

Zanim zaczniecie się same przekonywać czy mam rację, weźcie pod uwagę, że serial nie jest ograniczony blokami reklamowymi, także odcinki trwają od 50 do nawet 90 minut! A jest tego 5 sezonów, także… zaczynacie na własną odpowiedzialność.

A może są tu jakieś fanki ,,Orange is The New Black”?  Znacie ten serial, oglądacie? A może polecacie jakiś inny?

38 komentarzy

  1. Eleonora on

    wracam powoli do starych dobrych seriali typu Friends, Gotowe Na Wszystko. Bawią mnie tak samo jak dawniej. Cudne przeżycia przy oglądaniu czegoś co kochało się lata temu.

  2. Nie wciągnął mnie nawet na chwilę. Niby się przemordowałąm do 5 odcinka ale chyba dla zasady że jak zaczynam to kończe. próbowałam.

  3. Ja dokładnie wczoraj skończyłam ostatni odcinek 5 sezonu za 2 dni wycgodzi 6 czekam z niecierpliwoscia. O ile sam serial zaczął pod koniec mnie irytować to i tak ciągle czekałam na nowy odcinek więc nie ma tego złego 😁 pozdrawiam 😗

    • Bardzo jestem ciekawa bo kilka osób pisało, że 5 sezon nudzi. Ale lubię sobie sama sprawdzić i wydać własną opinię. Problem w. tym, że czasu mam jak na lekarstwo więc nie wiem, kiedy będę miała ku temu okazję:(

  4. Klaudia on

    Czy ty wiesz, że kupuję wszystkie bluzy które pokazujesz? Dzięki tobie mam już niezłą kolekcję. Ale tej jeszcze nie mam. Gdzie kupiłaś. Piekna.

  5. Zachęciłaś mnie tym opisem ale nie przypadł im ten serial do gustu. To nie moje klimaty chyba jednak się nie poddaję i stosując zasadę, że do trzech razy sztuka obejrę jeszcze trzecu idzinek.

  6. Marcia on

    Ostatni sezon w trakcie 😉 miło, że ktoś też ogląda. Osobiście polecam Suits (pl. W garniturach). Nie ze względu tylko na Meghan Markle (choć jej rola jest obłedna), ale że względu na inteligentne dyskusje. Serial ma to coś 😉 tymczasem uciekam oglądać 6 odcinek ostatniego sezonu Orange.. Pozdrawiam 🙂

  7. Agnieszka on

    Rewelacyjny serial bez cienia pruderii życie za kratami pokazane z każdej strony mimo iż to więzienie o nie ostrym rygorze… świetnie przybliżone losy bohaterek i cudowny wątek miłości kobiet pokazany niby w prosty sposób ale wtajemniczeni szybko odkryją głębsze dno… polecam odliczam dni do 6 sezonu już za tydzień mam więc weekend zaplanowany 😈😘😍

    • Ja jeszcze nie przebrnęłam przez te odcinki, które już się ukazały. I nie wiem kiedy mi się uda bo czasu mam jak na lekarstwo.

  8. Karolina on

    Z polskich seriali polecam Diagnozę na player.pl naprawdę dobry serial. A z amerykańskich uwielbiam Desperate Housewifes. Choć ma dooobre kilka lat, to jest rewelacyjny.

  9. Uwielbiam ten serial i z niecierpliwością czekam na kolejny sezon. Wentworth to australijski serial o kobiecym więzieniu i to w sumie koniec podobieństw do Orange. Jest znacznie mroczniejszy i poważniejszy. Serdecznie polecam, obecnie leci szósty sezon.

    • Dzięki bardzo. Więcej osób mi o nim pisało, więc pewnie jako któryś w kolejce będzie do oglądania. Wolnego czasu jak na lekarstwo.

  10. Ogladam i bardzo mi sie podoba a polecic moge serial Wentworth. Więzienie dla kobiet.

  11. The Dark. Mroczny i wciąga niesamowicie. Jeśli lubicz takie seriale to nie będziesz potrafiła się odezwać.

  12. nie wciągnął mnie. jednak kiedyś polecałaś the OA. ten jest rewelacja. Oglądam odcinek za odzinkiem. czasm po 5 odcinków jednej nocy.

  13. Justyna on

    Oglądałam i uwielbiałam ” Orange is the new black” od początku do przedostatniego sezonu. Ostatni sezon zaczął mnie zwyczajnie nudzić i zrezygnowałam. Genialne wykreowane postacie i ciekawe wątki. Naprawdę warto obejrzeć, o ile ktoś nie jest zbyt pruderyjny;)

Odpowiedz