Mama wraca do pracy

49

Już od kilku tygodni przewracała mi treścią w żołądku. Uwierała gulą w gardle. Nie dawała spokojnie spać. Co takiego? Decyzja o powrocie do pracy…

Cóż, podjęcie decyzji o wyjściu z domu po urlopie macierzyńskim lub wychowawczym nie zawsze jest łatwe, o czym miałam okazję przekonać  się na własnej skórze. Na szczęście szybko też przekonałam się, że to wcale nie była zła decyzja. Powiem więcej. Powrót do pracy i zostawienie dzieci pod opieką innej osoby na parę godzin dziennie, to najlepsze co mogłam DLA SIEBIE zrobić.

Widzicie ten ból na mojej twarzy? Tak cierpi matka, która po 6 latach siedzenia z dziećmi w domu wraca do pracy. 

Nie będę odkrywcza, jeśli stwierdzę, że chyba dla większości mam chwila powrotu do pracy po przerwie związanej z urodzeniem dziecka i opieką nad nim to bardzo trudny czas. Do tej pory przecież zajmowałyśmy się pielęgnacją swojego największego skarbu, jego karmieniem, wychowywaniem. Potem może od razu zdecydowałyśmy się na kolejne dziecko i znów miałyśmy powtórkę z rozrywki, z tym że już przy widowni, czyli starszym potomstwie. Takie długie przebywanie z dziećmi w domu to przecież prosta droga do izolacji od środowiska. I to nie tylko od znajomych, ale przede wszystkim od pracy i spraw zawodowych. Oczywiście są przypadki, że kobieta niedługo po porodzie wraca do pracy, a brzdącem zajmuje się w tym czasie niania, tata, dziadkowie lub malec .„idzie” do żłobka. Ale to bardzo rzadki obraz wynikający niekiedy z przymusu. Wiąże się z doskonałą organizacją (mleko!) i wolnym czasem oraz dobrymi chęciami ze strony rodziny. Wiele z Was zapewnie się oburzy, bo w końcu matka powinna przebywać z dzieckiem niemal nieprzerwanie co najmniej przez pierwszy rok jego życia. Jest przecież tyle ważnych momentów, których nie powinno się przegapić. Pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, pierwszy kroczek itd. Potrzebujemy tej bliskości jako matki i dzieci też tej bliskości pragną.

Jednak nie uważam, żeby poświęcanie się w 100% macierzyństwu, na zbyt długi czas było dla nas – KOBIET dobre. Po pewnym czasie po prostu trzeba wyjść do ludzi i „przewietrzyć głowę”. Choćby dla własnego zdrowa psychicznego. Przecież nie chcemy być Matkami Polkami męczennicami, prawda?

Jak wiecie, ja ten okres przebywania sam na sam z dziećmi przedłużyłam sobie aż sześciokrotnie. Najpierw urodziła się Lenka, potem na świat przyszedł Antoś. Z jednej strony bardzo chciałam już powrotu do pracy, bo bałam się zgnuśnieć w domowych pieleszach. Z drugiej jednak strony sama myśl o tym napawała mnie lękiem i dziwnym bólem głowy. Bo oto po tylu latach „siedzenia” w domu muszę się ruszyć i wyjść do ludzi, do świata. Bez dzieci uwieszonych przy nodze. Bez marudzenia, ale też bez ich chichotu. Bez wycierania buziek, ale i bez ich przytulania. To bardzo absurdalne uczucie otępienia i niepokoju towarzyszyło, towarzyszy lub będzie towarzyszyć pewnie niejednej z Was. Taki smutek, a jednocześnie radość. Ekscytacja, ale równocześnie tęsknota. Ciężko to ze sobą pogodzić. Wychodzisz do pracy i myślisz co u dzieci. Czy są najedzone, umyte, czy niczego im nie brakuje, czy mają dobrą opiekę, czy dobrze się bawią i czy się nie nudzą.  Chcesz mieć nad tym kontrolę, ale nie możesz być przecież w dwóch miejscach jednocześnie.

Dlatego pilnie nabędę drogą kupna maszynę do klonowania ludzi. Zrobię sobie swoją taką drugą siebie. Będę mogła ogarniać i dom, i pracę w jednym czasie, bez straty na żadnym z tych pól. Już nie będę musiała dzwonić co 5 minut do domu, żeby sprawdzić, czy dzieciaki żyją i co robią. Moich myśli nie zajmowałyby obrazy tego, co nie zostało w domu zrobione, bo oto siedzę w pracy a nie zasuwam przy domowych obowiązkach.  Dobrze wiem, że im dłuższa przerwa, tym trudniej może być nam mamom odnaleźć się w nowej sytuacji. Może być płacz i zgrzytanie zębów, zwłaszcza na początku. Może być odrywanie rączek dzieci od własnych kończyn, byleby tylko wyjść rano do pracy. Dlatego powrót do zawodowych obowiązków to musi być świadoma decyzja. Ale z drugiej strony nie ma się czego obawiać, bo przecież jesteśmy wartościowymi pracownikami i mamy wiele atutów. Jakich? Na przykład doskonała organizacja. Bo któż inny jak nie matka jest w stanie jednocześnie rozmawiać przez telefon, mieszać zupę, nogą bujać dziecko w kołysce i jeszcze pisać listę zakupów? Poza tym sprężamy się. I to dosłownie. Bo zależy nam na tym, by wykonać pracę solidnie i jak najszybciej wrócić do dzieci. Nie ma więc mowy o nadgodzinach z powodu niewyrobienia się z zadaniami. Potomstwo czeka przecież na swoją matkę, która nagle im uciekła z pola widzenia i chcą ją natychmiast widzieć z powrotem! „Teraz, teraz, teraz!” – jak śpiewała Agnieszka Chylińska.

Chcę Wam do tego powiedzieć, że Wasz powrót do pracy może przynieść wiele korzyści całej rodzinie. Więcej pieniędzy wpadnie do domowego budżetu, my jako kobiety będziemy spełnione zawodowo i poczujemy się znowu potrzebne na rynku pracy, a dzieci zdążą za nami zatęsknić i być może odwdzięczą się większą dozą grzeczności i posłuszeństwa. Rozstanie jest trudne i dla mnie też takie było. Nie dostałam wprawdzie nowej pracy, nie wróciłam też do starej. Po prostu robię to, co robiłam przez ostatnie 6 lat, tyle tylko, że w lepszych warunkach i bez dziecięcej widowni. I jestem naprawdę szczęśliwa z tego faktu, że przez parę godzin dziennie mogę robić to, na co mam ochotę i nikt mi w tym nie przeszkadza. Zapomniałam już jakie to fajne uczucie. Więc jak już jako matki wyjdziecie w świat i poczujecie trochę wolności, to po pewnym czasie dotrze do Was, że tak jest lepiej. Bo ja wychodząc z domu odpoczywam od rodziny i moja rodzina odpoczywa ode mnie. Ja nie marudzę, dzieci nie marudzą i mąż też nie marudzi. Teoretycznie wszyscy są więc zadowoleni, a takie rozstanie wpłynie na nasze wzajemne relacje wyjątkowo korzystnie.

Po prostu zdrowo jest wrócić do pracy. Bez wyrzutów sumienia. Polecam!

Na InstaStories możecie podglądać mnie w pracy. Wskakujcie na MÓJ INSTAGRAM,  tam po kliknięciu w zdjęcie główne, możecie oglądać dzisiejsze filmiki).

49 komentarzy

  1. Marzena on

    Droga Kingo, jako matka przekochanej dwójki w podobnym wieku do Twoich pociech – ciekawa jestem co myślisz o instytucji niani i czy posiadasz takową? Oraz jak radzisz sobie w temacie używania przez dzieci urządzeń mobilnych?

    • Marzenko, nie mam niani dla Antosia i jeszcze długo się na nią nie zdecyduję. Lanka miała nianię bardzo szybko, bo chyba jeszcze przed pierwszymi urodzinami. Ale to dlatego, że moja przyjaciółka, a jej chrzestna w tamtym okresie nie pracowała, więc przychodziła mi pomagać. Wydaje mi się, że mój syn nie będzie miał niani, ale w wieku 2,5 pójdzie do przedszkola.
      Jeśli chodzi o korzystanie przez dzieci z telefonów, tabletów to mam raczej dość luźne podejście. Moja córka ogląda bajki właśnie na tablecie (telewizora nie mamy), ale staram się mieć kontrolę nad tym co na nim ogląda.

  2. Julianna on

    Ja wróciłąm po 9 miesiącach, Na szczęście jestem nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej i pracuję średnio od 8 do 12 😉 A po macierzyńskim jestem już 1,5 roku i nie pamiętam jak to jest bez pracy. Chociaż wracać mi się wcale nie chciało i minę miałam inną 😉 A ponowię pytanie. Na czym polega Twoja praca Kinga. Dużo czytelniczek jest ciekawych 😉 Może jakiś post?

  3. Też che pracować, bardzo przydadza nam sie teraz pieniadze przy 3 dzieci, niestety na ten moment to niemozliwe, maz jest w deleacji a ja sama dzecki w duzym miesice gdzie nie mam nikogo z rodziny. 🙁

  4. Oj mnie to też czeka za pol roku 🙁 ale ja to ubolewm, nie jestem jeszcze nacieszona dziecmi.

  5. Nie chce jeszcze wracac do pracy niestety jestem przymuszona z racji mojego zawodu i stanowiska ktore mnie zobowiazuje. Ludzie w pracy na mnie bardzo czekaja, mam jeszcze 2 miesiace, z dzieckiem zostaje moja mlodsza kuzynka ktora bedzie sobie dorabiac.

  6. malgosia on

    Mam swoj biznes- jestem tlumaczem i od zawsze pracuje na wlasny rachunek. Kiedy zaszlam w ciaze pracowialam caly czas, potem przy dziecu tez, bylo ciezko, musilam sie do wszytskeigo przyzwyczaic, pracowalam na zmiany z mezem ktory tez byl na etacie. Ja po nocach klepalam artyuly do tlumaczen onwstalam do dziecka. Nie brakowalo nam pieniedzy ale nie moglam zrezygnowac z klientow bp potem mogloby byc jeszcze gorzej a bez kontaktu z jezykiem tym bardziej klapa. Dzis moj synek ma 17 miesiecy i od 3 miesiecy chdozi do zlobka, to niesamowite ile mam teraz czasu dla siebie kiedy na 5 h jest w przedszkolu. Docenia sie chwile.

  7. Oj gdybym ja miala do czego wracac, niestety nie mam do czego bo zostalam zwolniona kilka miesiecy przed zajsciem w ciaze. Musze zaczac czegos szukac dopiero

  8. Ile korzyści, człowiek bez pracy to głupieje w domu! Trzeba wychodzić by zrobić na zdrowie sobie i dziecku.

  9. A ja nie chcialam wracac do pracy bo balam sie dziecka do zlobka puszczac, ze sie nie zaklimatyzuje i ze bedzie chorowac, czekalam wiec na ostatni dzwonek, zwkekalam. Dziecko prawie w ogole nie chorowalo i super sobie poradzilo. JEstem z nije dumna, samateraz zlauje tego ze niepotrzebnie sie martwilam, sobie sama gwozdzia przybilam , tak czasem sie zdarza niestety. Dobrze jest jak jest.

  10. Kiedyś bede tego zalowac ale po 3 miesiach zostawilam dziecko mojej mamie i poszlam do pracy z usmiechem na twarzy.

  11. Marzyłam o pójściu do pracy, ciagle chcialam nowych wyzwac, jako osoba ktora zawsze zarabiala na siebie teraz czuje sie bardzo zle z tym ze maz musi mnie utrzymywac w zamian za bawienie swoich dzieci. Wrocilam wiec do pracy po 12 miesiach macierzynskiego. poczatki byly trude w zwiazku z chorobami dziecka ktore przyezyl na poczatku swojej drogi w zlobku, ale teraz jest juz dobrze, wszytsk osie poukladalo mi to odpowiada.

    • Chyba że pracuje w przedszkolu – wówczas decyzja o pójściu do pracy nie jest już taka oczywista… :p

  12. tak! sklonujmy sie! najlepsze to bedzie dla wszystkich. Ale widzisz , jakie jestesmy niezastapiaone po prostu zajebiste!

  13. ALe zazdroszcze, ja nie mam do czego wracac, zwolinili mnie z pracy przed ciaza i teraz bede musiala szukac czegos nowe na wlasna reke, nie chce m isie cholernie

  14. Wrocilam po 9 miesiacach do pracy. Mam mame 2 ulice dalej wiec ona przychodzi mi do syna, jest znosnie, nie wiem co byloby gdzybym nie miala pomoce w postaci mojej mamy.

  15. Myslalam ze jak pode na pol etatu to jakos wszytsko pogodze i bede szczeliwa ze nie tylko jestem matka ale robie cos dla siebie i dla swiata a oprocz tego przynosze pieniadze do domu. Niestety zle to znosze 🙁

  16. Z córka siedzialam 2 lata i potem szybko zaszlam w 2 ciaze zeby nie musiec isc do pracy. Przed pierwsza ciaza pracowalam od 18 roku zycia, mialam dosc roboty! Teraz przy drugim dziecku tez mi sie nie spieszy hehehe bedzie siedziec z dzieciakami nawet do poki nie pojda mi z domu heheh

  17. agnieszka on

    Przy pierwszym dziecku wrocilam do pracy po pol roku. Bylo to mnie mega ciezkie przezycie. Nie widzilam jak syn stawia pierwsze kroki jak samodzielnie siada, jak gaworzy. Nianka wysylala mi zdjecia a ja ryczalam w wc w pracy bo tak tesknilam. Nigdy wiecej! Teraz wezme rok i bede karmic piescia 3 lata alb oi dluzej zeby moc szybciej wrocic do domu do moich dzieci. Macierzynstwo jest tylko ra zw zyciu po 50 juz nigdy nie bedziemy miec dzieci . Warto wiec ten czas wykorzystac do samego konca cala soba.

  18. Kazda z nas ma inna sytuacje rodzinna, finansowa i inne charaktery a takze inne dzieci. Nie mozna tak po prostu powiedziec ze pojdzie do pracy po 6 miesiach jest super i zostawic dziecko niani. Jak we wszytskim jestem bardzo rozwazna w ocenianiu innych i nigdy nie bylo to dla mnie moja sprawa co kto i jak organizuje sobie zycie. Jednak jesli Ty jesteś szczesliwa ze poszlas do prac i twoje dzieci tez- ciesze sie razem z toba i powodzenia!!!! usciski

  19. Zalezy jakie dziecko i jaka matka. Jak matka meczennica co nie da do zlobka ani nie pojdzie do pracy. Woli klepac biede z dzieckiem w 4 scianach i mowic ze inne co poszly do praca to zle matki bo ona siedzi jak kwoka. No soryy zaraz mnie pewnie tu zlinczują , moje zdanie.

  20. Cieszę się ze po 8 miesiacach wrocilam do pracy zawodowej. Moje dziecko super rozwija sie dzieki przedszkolu jest mega samodzielna i odwazna. To jest dawanie dziecku zczescia nie tylko z matka jest szczesliwe.

  21. Generalnie nie mialam wcale urlopu macierzynskiego, od kiedy urodzil sie synus pierwszy bity miesiac siedzilam w dom uale ciagle klepalam cos w komputerze dla szefa. Potem jezdzilam z takim 2 miesiecznym do firmy na pare godzin zalezy ile ja i on wytrzymal a i tez inni pracownicy, potem przybawial mi go moj tata i teraz moj syn ma 4 lata jest przedszkolakiem a ja szczesliwa mama.

  22. Zadna praca nie jest warta tych wszytskich chwil ktore mamy jeden raz w zyciu z dzieckiem. Praca nie zajac a niemowleciem juz nigdy nie bedzie rozkosznym 3 latekiem tez. Siedze wiec z dzieckiem ile Bog da.

  23. Ja wracam ale tylko na pol etatu, nie wyobrzam sobie na 8 godzin plus dojazd a gdzie ejszcze obaid zakupy i chec tego spedzenia czasu z dzieckiem jednak mi bedzie brakowac.

  24. Moj powrot do pracy traumatyuczny!
    Tak samo dla mojego syna.
    Wrocilam po 12 miesiacach do pracy w mojej firmie w ktorej pracowalam od 4 lat.
    Cieszylam sie jak weszlam na stare smieci.
    Niestety horror sie zaczal juz po tygodniu kiedy Oliwier zaczal chorowac w zlobku.
    Zapalenie oskrzeli potem 2 razy pluca, pobyt w szpitalu, antybiotykoteriapia.
    Ja na wstepie bralam l4 na dziecko po 2 tygodniach przepracowanych .
    Po 3 miesiacach chorób nasze dziecko jest zywe i zdrowe.
    Ale po takiej dawce chemii jaka dostal boje sie znow go posylac bo wiem ze bedzie znow to samo.
    Nie mam nikogo z rodziny kto moglby mi zostac z malym, w pracy tez juz na mnie krzywo patza i wcale sie nie dziwie.
    :(:(:(

  25. Wracam do pracy za 3 miesiace, i bardzo sie boje co to bedzie. Mala ma dopiero 13 miesiecy, jest malutka boje sie ze bedzie mi chorowac w zlobku i ze moze sie nie zaklimatyzowac. Jak sie ma kogos z rodziny kto moze pomoc przy dziecku to jest najlepsze rozwiazanie zeby wrocic do pracy. Takie zasiedzenie tez nie jest dobre czlowiek wychodzi z worawy, zapomna…. coz zobaczymy ja to bedzie.

  26. Gdyby moj maz zarabail tyle zebym mogla pozwolic sobie na siedzenie w domu – to siedzialabym az do dopoki dzieci do szkoly nie pojda.

  27. Tu jestem na dwa razy, wszystko zalezy od tego jak dziecko znosi rozlake z mama a dwa to na ile godzin idzie sie do pracy. Ja poczatkowo bardzo chcialam wrocic do pracy. N”Ie moglam odnalezc sie w roli mamy zaraz po porodzie w pierwszych miesiacach z noworodkiem, potem juz nie chcialam wracac do pracy. Zezy jeszcze jaka sie ma prace. JA w korporacji 8 h za komputerem z szefem za plecami ktory ciagle wymagal wiecej i wiecej plus 2 h drogi w obie strony do domu. Bywalam zmeczona sama praca nie majac jeszcze dziecka. Teraz moj boboas ma 8 meisiecy i nie wyo razam sobie jej zostawic w obca baba tym bardziej w przedszkolu i wracac to tego co czeka mnie w pracy. Naprawde nie wiem jak to bedzie ale ide w strone tego zeby zajsc w 2 ciaze.

  28. żebyś wiedziała, ja juz nie koge sie doczekac tego momentu kiedy wyjde z domu do pracy- wyjde przynajmniej ubrana do ludzi a nie ciagle w ten sam dres 🙁

Odpowiedz