Kultowe teksty naszych mam, które wszyscy znamy z autopsji

16

Nie ma jak u mamy – ciepły piec, cichy kąt. Nie ma jak u mamy, kto nie wierzy robi błąd”. Znacie tę piosenkę, prawda? 

Ale oprócz tego słynnego tekstu znacie pewnie też autorskie teksty własnych mam. To są dopiero hity! Nie wszystkie się nadają do publikacji, ale spróbujmy sobie wspólnie przypomnieć czym oprócz ciepłych obiadków raczyły nas nasze kochane mamy, mamusie, mamuśki, kiedy sami byliśmy dziećmi. A może dalej Was raczą? No to uwaga, zaczynamy listę przebojów siedmiu najlepszych i najzabawniejszych odzywek mam ever. Najzabawniejsze wydają się dopiero dziś, bo wtedy za dzieciaka wcale nam chyba nie było do śmiechu…

Na siódmym miejscu znalazło się hasło: „Zamknij w końcu buzię i zacznij jeść” – to coś w rodzaju hasła u dentysty: „Proszę mocno zacisnąć zęby i szeroko otworzyć usta”. Awykonalne, nie? Ale dla mam nie ma przecież rzeczy niemożliwych.

Szóste miejsce należy do pokrewnego tematycznie, czyli kulinarnie tekstu: „Jak nie zjesz obiadu, to nie dostaniesz deseru”. Znane są przypadki, że dziecko zastraszone taką groźbą chowało po kątach jedzenie. Autentyk z życia mojej znajomej: ta nie lubiła ziemniaków i za każdym razem, gdy słyszała hasło o deserze zawijała kartofelki w chusteczki higieniczne i skrywała w swoim pokoju pod biurkiem. Że niby zjedzone, a talerz pusty. Kiedyś nocowała u niej dość ciekawa świata ciocia i wygrzebała te „skarby” zanosząc je do mamy tejże znajomej. Gdy ta ją do siebie wezwała, próbowała tłumaczyć, że to wcale nie są zaschnięte ziemniaki, tylko… bursztynki. Nie muszę chyba dodawać, że miała czasowy szlaban na słodycze i była szczególnie kontrolowana podczas jedzenia obiadów.

No to teraz miejsce piąte: „Jesteś taki sam jak ojciec”. Zwalanie winy na osobnika płci męskiej było i chyba nadal jest dość popularną praktyką wśród mam (i kobiet w ogóle). No bo zazwyczaj jedna osoba w małżeństwie ma rację, a druga to mężczyzna, prawda? Więc jeśli dziecko robi coś nie po naszej myśli, to oczywiście jest to ewidentnie wina genów tatusia, no bo przecież nie może być inaczej. Bałaganiarz? Po tacie. Flirciarz? Po tacie. Urwis? Też po tacie. Ale już np. wygadany – to na bank po mamie.

A co my tutaj mamy na czwartej pozycji? Hasło, które na pewno znacie z własnych domów: „Rycz tak dalej, to zaraz będziesz miał prawdziwy powód do płaczu”. Nie ma co, mama zawsze wiedziała jak hartować naszą wrażliwość. Lepiej jak w wojsku. Ale może dzięki temu nie wyrośliśmy na ostatnie łajzy, co to je byle niepowodzenie złamie.

Na trzecim miejscu uplasował się taki tekst: „Lepiej się módl, żeby ta plama z obrusu zeszła”. Hasło używane wymiennie z bluzką, dywanem, podłogą, ścianą czy innym meblem. No bo skoro się tyle razy mówi jedno i to samo, ale nie dociera, to na koniec, jak już się mleko rozleje, pozostaje jedynie modlitwa.

Druga lokata znów zawiera nawiązanie do osobnika płci męskiej zwanego tatą. Czy brzmi Wam znajomo zdanie w stylu: „Poczekaj, ino ojciec z roboty wróci” lub „Zobaczysz, jak ojciec wyciągnie pas”? Używane nagminnie w każdym przypadku, gdy coś zbroiliśmy. Zepsuty samochodzik? Straszenie ojcem. Zjedzenie samemu całej tabliczki czekolady bez pozwolenia? Straszenie ojcem. Wysmarowanie młodszej siostry niezmywalnym markerem? Straszenie ojcem. No bo przecież wkurzony po 8 godzinach harówy na budowie ojciec będzie jeszcze bardziej wkurzony, jak zobaczy co tu się w domu odpierdzieliło pod jego nieobecność. Złość do potęgi drugiej miała smak paska odbitego na tyłku. I to pełne grozy milczące oczekiwanie na zgrzyt zamka w drzwiach. Ale nikomu z sąsiadów nie przyszło wtedy nawet do głowy, żeby dzwonić po MOPS! Whyyyy?

Zaszczytne pierwsze miejsce należy do powszechnie stosowanej logicznej w sumie odzywki: „Czemu? Bo ja tak mówię”. Typowy argument każdej szanującej się matki. Gdy już miała dość pytań o zasadność danej czynności, którą należało wykonać, używała właśnie tych słów. W końcu każda mama to niepodważalny autorytet w KAŻDEJ dziedzinie życia. Nieważne czy chodzi o odrabianie lekcji, sprzątanie swojego pokoju czy też przeproszenie siostry za wcześniejszy permanentny makijaż.

A Wy jakie teksty swoich mam macie w pamięci? A może stosujecie te same w stosunku do własnych pociech? Koniecznie mi się tu pochwalcie Waszą listą przebojów!

16 komentarzy

  1. Rzadko kiedy Ci coś skomentuję ale muszę przyznać że naprawdę się uśmiecham do tego postu, super jest.

  2. bla bla on

    moja mama czesto namawiala mnie do jedzenia, zawsze mowila cos w stylu jedz bo inni by takie chcieli albo ze inni nie maja.

  3. dobrze że jako dziecko nie brałam sobie zbyt do serca ani jednego slowa hahahaha

  4. Nie lubie tych tekstów i twierdze, że są bardzo niewychowawcze! Aż się zbulwersowałam po przeczytaniu tego wpisu 🙂
    „Nie rób tak bo będą się z Ciebie śmiali…” – popieram komentarz wyżej, też go słyszałam. Bardzo ograniczajacy i mający na znaczeniu zdanie innych osób. A chuj, niech się śmieją!

    Najbardziej nie lubie z autopsji „zjedz cały obiad to dostaniesz deser”. Moja mama stosowałą to przy mnie i teraz tak samo wychowuje wnuczki (mieszkamy razem…). Dlaczego tego nie lubie? To proste – całe życie walcze z wagą i nie chcę aby one zmuszały się do jedzenia czegoś czego nie chcą, tylko dlatego bo babcia tak sobie wymyśliła. To może mieć potem wpływ na odżywianie się w przyszłości.

  5. ewelina on

    „zamknij buzie i zacznij jesc” powinno byc na numer 1
    no chyba ze w doslownym zwrocie bo u nas bylo nie buzie tylko gebe 🙂

  6. „Nie rób tak bo będą się z Ciebie śmiali…” na szczęście nigdy przez gardło w kierunku własnego dziecka mi to nie przechodzi.

  7. Moja mama miała bzika na punkcie czystego obrusi i pecha zawsze taki ze ten obrus byl w bialym kolorze i pecha taki ze zawsze po obiedzie ktos na nim zrobil plame. to bylo przy dzieciach nie uniknione, och i zawsze potem mama krzyczala ale to zawsze, taki stanndardzik na romanowskiego 🙂

  8. kamila on

    Moja mama czesto mi tak mowiła: „Rycz tak dalej, to zaraz będziesz miał prawdziwy powód do płaczu”, tylko troszke w ostrzejszym tonie hehehehe

  9. monika on

    Bardzoooo bardzo dobre odzwierciedlenie tego co bylo kidys, jak nasze mamy do nas mowily, ale cooo… kochaly nas i kochaja a my wyroslismy na dobrych porzadnych ludzi, przynajmniej mowie o sobie i moim otoczeniu, a teraz tego nie wolno powiedziec tamtego bo dzieck osie zblazuje albo zamknie w sobie, g….! prawda! te dzieci wyrosna kiedys na albo zamknietuych w sobie albo samolubow albo mordercow i beda o stokroc gorsi od nas.

  10. Czasem sie zdarze ze chlapne cos takiego samego jak moja mama 🙂 smieszne to w sumie.

  11. oj co my z bratem czesto wyprawialismy to wcale sie nie dziwie ze moja mama po pewnym czasie wrzodow rzoldka sie nabawila, ale brat to srednio raz na pol roku w szpitalu ladowal, jak nie ze zlamaniem to cos do szycia, caly jest dzis z uszczerbkami z dziecinstwa 🙂

Odpowiedz