Jak zachęcić dziecko do jedzenia owoców i warzyw?

42

Jeśli wydaje ci się, że nieszczęścia chodzą parami, to jesteś w błędzie. Nieszczęścia to bestie stadne, więc skoro twoje dziecko nie lubi marchewki, to z pewnością nie tknie też jabłka, a na widok banana ucieka z krzykiem. Wyjścia są dwa. Pogodzić się z faktem, że od kiedy w domu pojawiło się dziecko, kuchnia i okolice dostarczają codziennie powodów do frustracji, albo przeanalizować swoje zachowanie, wyłapać błędy i czym prędzej wprowadzić zmiany. Nigdy nie jest za późno…

1. Daj dobry przykład

Każde dziecko szuka autorytetów przede wszystkim we własnych rodzicach. Jeśli mama wyciąga marchewkę z rosołu, a tata krzywi się na widok jabłka, to jest to sygnał dla dziecka, że owoce i warzywa do niczego nie są mu potrzebne. Przecież rodzice nie mogą się mylić. Znam wiele takich przykładów. Mama wychodzi z siebie, żeby zachęcić malucha do zjedzenia jabłka na drugie śniadanie, ale sama nigdy nie sięga po owoce. Przecież nie lubi. A dziecko uczy się obserwując dorosłych, więc może by tak dać dobry przykład jedząc wspólny posiłek z dzieckiem i sięgnąć po owocowy deser?

2. Nie mów przy dziecku, że nie lubi owoców

Najszybszą drogą do utwierdzenia dziecka w przekonaniu, że owoce są złe, będzie powtarzanie mu tego każdego dnia i przy każdej nadarzającej się okazji. W obecności dziecka nie tłumacz babci, żeby pod żadnym pozorem do pucharka z lodami nie wkładała malin, nie proś w restauracji żeby w rosole nie pływała marchewka. Nie rób tego, bo dziecko słyszy i rozumie.

3. Staraj się przekonać go do jedzenia owoców

Znam dzieci, które nie jedzą owoców, bo nie lubią. Logiczne prawda? Nie dziwi więc fakt, że na pytanie Dlaczego nie jesz owoców?” większość z nich odpowiada właśnie „Bo nie lubię”. Nie poddaję się, drażę dalej „A skąd wiesz, że nie lubisz? Próbowałeś?”. „Nie, bo nie lubię”. Wiecie, gdzie tkwi problem? W rodzicach. Widzę go też w sobie. Chcę, żeby Lenka dobrze się odżywiała, ale czasem brakuje mi pomysłów i zapału więc odpuszczam, chociaż wiem, że nie powinnam. Nie odpuszczajcie. Tłumaczcie, zachęcajcie do próbowania nowych smaków. Każda okazja jest dobra.

4. Trzy czynniki sukcesu: cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość.

Kluczem do sukcesu jest wytrwałość. Podsuwaj owoce i warzywa, ale nigdy nie stosuj przymusu. Jeśli dziecko wiele razy odmawia zjedzenia np. banana, zaproponuj mu jabłko, gruszkę… lista jest długa, więc możliwości jest naprawdę wiele.

Gotujcie razem. Kuchnia otwarta dla dziecka to wprawdzie większy bałagan, ale za to najlepszy sposób na przekonanie dziecka do wielu potraw. Sama często zapraszam Lenkę do wspólnego gotowania, a jeszcze częściej słyszę za plecami „Mamo, chcę ci pomóc” i po chwili widzę moją córkę kroczącą do kuchni z małym krzesełkiem bez którego nie dostaje jeszcze do blatu. Zapewniam was, że jeśli dziecko ma wpływ na to, jakie warzywa trafią do przygotowywanej potrawy, chętniej zdecyduje się, żeby nałożyć ją na swój talerz, a potem zjeść ze smakiem.

Wiem, że dzieci są różne i łatwo mi mówić, bo moje dziecko  lubi owoce. Jeśli ma do wyboru dwie przekąski, z których jedna to owoc, jest duża szansa, że sięgnie właśnie po niego. Ale to nie przypadek. Lenka lubi owoce, bo ich smak nie jest jej obcy. Zadbałam o to….

5. Próbuj nowych sposobów żeby przekonać dziecko do owoców

Bądź kreatywna, serwuj kolorowe posiłki, bo dzieci wybierając to, co lubią, sięgają głównie po to, co przykuwa ich wzrok. Nudne menu nie będzie dobrze przyjęte przez małego krytyka kulinarnego. Warzywa możecie przemycać w potrawach, które uwielbiają wszystkie dzieci. Domowa pizza, smakowita zapiekanka czy lody z owocami ( przepis na najzdrowszą pizzę na świecie i lody owocowe o smaku mango znajdziecie oczywiście na blogu) to smakołyki, którym żadne dziecko się nie oprze. Zastanów się, co lubi twoje dziecko? Nie stwarzaj napiętej atmosfery wokół posiłków. Wyjdźcie z domu. Lubi McDonald’sa? Wybierzcie się tam. Zabierz je na nowy Kubusiowy mus owocowy, bez dodatku cukru i konserwantów. Umówcie się, że tego dnia spróbuje jednego nowego smaku, którego jeszcze nigdy nie miało w ustach.  Udało się? Świetnie. Najtrudniejszy pierwszy krok…

DSC_1654
DSC_1704
DSC_1807
DSC_2065
DSC_2083
DSC_2116
DSC_2122
DSC_2190
DSC_2213
DSC_2220
Buty: Bobux

Sukienka: mouseinahouse.pl

Sweter: H&M

42 komentarze

  1. Miło czyta się te rady, lecz co robić gdy dziecko rośnie i zaczyna mieć swoje widzi mi się?
    Mój syn do 3 lat jadł prawie wszystkie owoce i warzywa. Ze szczęścia miałam zły w oczach jak zrywal z krzaka agrest i wcinał uśmiechnięty. Po skończeniu 3 roku zaczął się bunt. Teraz ma 7 lat i je tylko jabłka, ogórki, marchewkę, paprykę i „zielone w zupie” czyli koperek/pietruszkę. Przez lata stosowane powyższe metody nie dały rezultatu. Szkoda że nie pamięta jak siedział między grzadkami i wyjadal co miał w zasięgu.
    Razem z mężem jesteśmy bardzo owocowo warzywni a syn trafił się zupełnie inny (obiad bez mięsa to nie obiad). Za kilka dni na świecie pojawi się siostrzyczka i liczę, ze patrząc na to co ona będzie jadła za kilka miesięcy, on również się przekona 🙂

  2. Stosuję bardzo zbliżone do Twoich propozycji sposoby na zjedzenie warzyw i owoców. Anul (niespełna 3 latka ) wcina je sama od kiedy nauczyła się samodzielnie siedzieć i chwytać i myślę, że w dużej mierze dlatego teraz nie mamy z tym problemu. Również wspólnie gotujemy..i nie muszę pewnie wymieniać ilości i różnorodności plam na moich białych ścianach w kuchni – TRUDNO, bo warto 🙂

    Dodałabym do Twojej listy jeszcze jeden sposób, który u nas również przynosi efekty : OWOCE I WARZYWA W ZASIĘGU WZROKU I RĘKI

    Chodzi o to, że u nas zawsze na stole w jadalni leżą w misie owoce, które po prostu kuszą moją Anie. Już nie muszę jej nagabywać, sama woła: ” Mamo, daj śliweczkę! ” Z warzywami jest trudniej, ale stosuje metodę posuwania jej pod nos np. warzyw, których używam gotując w miedzy czasie obiad, i tak w miseczce ląduje marchew, brokuł itd. Uwierzcie wcina nawet surową pietruszkę! I mamy przekąskę przed obiadem z głowy 😀

  3. Idealne zestawienie sweterka Lenki ze spineczną. Mama ma zmysł 🙂 heh pozdrawiamy z Gdańska! hooŁ

  4. Zachęcam dziecko żeby jadło warzywa bo owoce nawet lubi, tym że urodsnie duze i ze bedzie gralo w pilke jak lewandowski albo bedzie taka ladna jak Pani Kozuchowska. I tak wymyslam przerozne opowiesci i przyrpownuje do slawnych postaci, zeby tylko zjedli warzywo. Bo przeciez warzywa sa zdrowe i wlasnie od jedzenia warzyw sie zaczynala kariera nie jednego znanego sportowaca czy artysty, prawda!

  5. Mam nadzieję że w Mcdonaldsie już zawsze będzie można zamówić sobie pudełeczko ze zdrowym jedzeniem. JAk zaprzestaną a ja nauczę dzieci ze jednak nie dokonca ten mc taki niezdrowy bede miec wojne w domu.

  6. To świetna wiadomość, że w MCD teraz serwują Musy od Kubusia.
    Rewelacja. Podoba mi się ten pomysł.

  7. JA: Kornelko zjedz chociaz połowe surówki i połowę mięska.
    K: Zjem albo mięsko albo surówkę w zamian za lody na deser.
    :/

  8. Z jedzeniem jest tak samo jak z wychowaniem, jak mówisz dziecu ze jest niegrzeczne to pokazuje jeszcze wieksze różki. Jak mowisz ze nie lubi to nie lubi jeszcze bardziej, wiekszosci rzeczy.

  9. Ważne jest też żeby od małego uczyć dziecka jedzenia. I to wszytskiego po trochu. Moje 3 miesięczne dziecko już miało w buzi jabłko, marchewkę i banana. Teraz ma 3 lata i je wszytsko. Nie choruje , super sie rozwija. Uwazam że w mediach za duzo jest ograniczen, to znaczy: mówią, piszą żeby nie dawać za szybko dziecku chlba, nie wprowadzac do jego diety glutenu, wszytskie warzywa i owoce dopiero po ukonczeny 12 lub 18 miesiecy. Dawniej tego nie bylo. Dzieci jadły co było w domu. Ja mojej córece dawałam od razu bułkę w łapkę nie zwracając uwagi na jakiś gluten sruten. Od zawsze jadła wszytko, ja milam gdzies co wypisuja. Nie mila nigdy ani wzdęć , ani luźnych stolcó, ani boleśc brzuszka. Trzba natomiast obserwowac dziecko i uwazac, bo kazde jest inne, ale miec tez swoj rozum i po swojemu odżywiać. Trzba znaleźć swoj zloty srodek, po malutku po troszeczku od malego i tak trzymac. To moja recepta.

  10. Szczęscie, że ja nie miałam nigdy problemów z jedzeniem czegokolwiek. I szczęscie też że dzieci nie wyglądają na otyłe. Bo jest też druga strona medalu. Bo jak nie za mało dziecko je to i nauczyć go obżarstwa też nie jest trudne. Znam takie przypadki i to nie musze szukać daleko.

    • Tak! Do obżarstwa jeden krok. Mojej kuzynki dziewczynka ma 2,5 roku i waży 20 kg. Jest większa niż jej mama. Ale zmiata ze stołu wszystko. Matka pozwala jej jeść sałatki na majonezie, schabowego, ziemniaki podsmarzane na oleju. Chipsy, paluszki , ciasta i ciasteczka wszelkiego rodzaju. Biedne dziecko. Zwróciłam jej uwagę, ale przecież to nie wypada dalej brnąć w temat skoro matce i tak nie da sie przemówić do rozsądku.

  11. Cierpliwość to najważniejsza cecha nie tylko matki w karmieniu, ale ogólnie macierzyństwa. Pamiętam jak mój Sebastian zaczął powoli jeść normalne jedzenie, nie tylko mleko. Godzinami karmiłam go łyżeczką. Jak sobie teraz przypomnę ten czas to nie mogę w to uwierzyć skąd we mnie wtedy było tyle cierpliwości. Długo trwało takie jedno nakarmienie na przykład zupą. Czasem i 1,5 godziny. Ale rozbiłam to bo wiem że pełny brzuszek u dziecka to prawie to samo co wyspanie:)

  12. Dokładnie tak jak napisałaś, dzieci to obserwatorzy. Widzą i małpują po rodzicach wszystko. Do tego zdolne bestie. Dlatego nawet jak nie przepadam za arbuzem, jem przy dzieciach żeby widziały i też chętnie jadły. Na tę chwilę daje to wymierne rezultaty.

  13. Że MCdonalds idzie w stronę zdrowych przekąsek to bym się nie spodziewała. Super w końcu!

  14. Kiedyś moja córeczka chętnie sięgała sama po jabłko czy banana, teraz jakiś diabeł chyba w nią wstapił bo nie chce jesc za nic w swiecie owoców. Nawet takich ala Twojego musu . Koktajle truskawkowo malinowe jej nigdys ulubione tez poszły w odstawkę. Nie wiem kogo to wina. Może kolezank iw przedszkolu się zmowily i pokazuja ktora lepiej odmawia mamie jedzenia.

  15. Jak Alex zobaczy że Macu daja kubusie to bedzie wniebowziety, a jeszcze jak mama go tam zabierze bez marudzenia ze nie bo nie zdrowe to juz dziecka nie bede musila przekupywac zabawka zeby nie poszlo do mcdonaldsa 🙂

  16. Warzywa i owoce to podstawa w diecie maluszka.
    Dziecko powinno 5 razy dziennie jesc owoce. Troche mi sie to wydaje niewykonalne, ale tak czytalam.
    staram sie wykorzystac kazda chwile i wpycham w Łucje albo banana, maliny, jagody, jablka nasze polskie – najlepsze.
    Ona przepada za owocami, troche mniej woli warzywa ale znosi je, takze nie ejst u nas tak zle.

    • Zapewniam sie, że to da się zrobić. Ja np przemycam (chociaż wcale nie muszę) owoce w domowej galaretce. Do śniadania np w postaci owsianki Lenka dostaje kawałki owoców. I tak do każdego posiłku. Nie muszą to by wcale duże porcje.

  17. Moje dziecko niestety nie znosi owoców i warzyw z naciskiem na nie lubi warzyw. Jedynie co mogę przemycic to w zupie krem jakaś pietruszeczkę czy cebule. Tego moja Maja nielubi najbardziej. Próbowałam wszytskiego niestety bezskutecznie. Zamyka buzie cala reką i nie da sie nawet nakarmic 🙁

    • Zastanawiam się ile twoje dziecko ma lat. Jeśli jest bardzo małe, to może wystarczy spokojnie, bez nerwów zapoznawac je z nowymi skakami. A jesli jest większe, to czas zacząć tłumaczyć. I oczywiście nie poddawać się.

  18. Super to zdjęcie gdzie jesteś u dołu i patrzysz na Lenkę. Jesteś piekna kobietą 🙂

  19. Nasze dziecko jest dosłownie wszystko jedzące (mam nadzieję, że tak jej już zostanie :D). To wielkie szczęście, ale też trochę pracy z naszej strony. Zośka w dużej mierze sama nauczyła się wielu smaków, właśnie przez podglądanie nas – rodziców. Widzi, że na kredensie tworzą się „kolorowe kanapki” to na pewno nie omieszka się upomnieć o pomidor, czy jak ostatnio sałatę lodową (jak na 15 miesięczne dziecko to chyba nieźle?). Ale jak najbardziej „urosłam” jak ostatnim razem gotowałam zupę i dziecko oszalało na widok ugotowanej włoszczyzny co skończyło się zjedzeniem kilku małych marchewek plus pietruszka i seler 😀 Sami mamy jednak znajomych, których syn kategorycznie odmawiał jeszcze niedawno zjedzenia nawet banana ( a Zośka obok dałaby się pewnie za niego pokroić ;)więc zdaję sobie sprawę, że niejadki to zdecydowanie większy problem niż wszystkożercy… Pozdrawiam

    • Rewelacja. Ja sama widzę, że jak moje dziecko ładnie je, to jestem spokojniejsza. My matki jesteśmy jednak ześwirowane na punkcie jedzenia.

      • O tak spokojniejsza to dobre określenie. Wydaje mi się, że może to wynikać z dwóch rzeczy: jak dziecko jest małe to będzie marudzić pół dnia ale nie jest w stanie powiedzieć, że głodne albo niedojedzone do końca (i tu pojawi się stres). A z drugiej strony jak widzimy, że jedzą różne rzeczy i dalej są chętne to pojawia się owy spokój, no bo chyba nic (żywieniowo – witaminowo) specjalnie dziecku nie brakuje, czyli też powinno być zdrowe i spokojne. Ekspertem nie jestem, tak tylko myślę sobie, po ludzku 😉

Odpowiedz