Co daje dziecku chodzenie do przedszkola?

36

Od dnia, w którym na blogu pojawił się pierwszy post o naszych przedszkolnych przygodach, minęło sporo czasu. Dodałam cztery posty, i kiedy już wydawało mi się, że napisałam wszystko, co miałam  do przekazania, okazało się, że temat wcale nie został wyczerpany. Wciąż dostaję maile z pytaniami. Pytacie, jak Lenka sobie radzi, czy jestem zadowolona z przedszkola, które dla niej wybrałam, czy jedzenie jest zdrowe itp. Pojawiły się też prośby o pomoc w rozwiązaniu  rodzinnego sporu: jeden rodzic chce żeby dziecko chodziło do przedszkola, drugi rodzic chce żeby maluch został  w domu . Co mnie zaskoczyło, to fakt, że dwie z mam, które do mnie napisały, miały problem z tym, że to one chciały wysłać dziecko do przedszkola, a tatusiowie upierali się, że jest jeszcze za wcześnie. Czyżby panowie mieli zamiar rzucić pracę i zająć się dzieckiem?

Też miałam wątpliwości, ale co do jednego byłam przekonana: przedszkole = rozwój dziecka. Tak więc, jeśli wahacie się, czy lepiej, żeby dziecko siedziało w domu z babcią, zabieganą mamą lub opiekunką, czy lepiej zrobicie, jeśli wyślecie ciekawego świata malucha  do przedszkola …. przeczytajcie post, i zacznijcie wreszcie tego przedszkola szukać.  Nie musicie  przecież oddawać dziecka na cały dzień, 3-6 godzin w towarzystwie innych dzieci, dobrze zrobią nie tylko dziecku, ale też zmęczonym rodzicom.  Pamiętajcie, że w zbyt dużych dawkach nawet miłość może zaszkodzić. ( Kto nie wierzy, koniecznie musi przeczytać komentarz  Karolci,  pod tym postem KLIK ).

Przedszkole czy dom? Zdania są podzielone; jedni twierdzą, że dziecko, które nie chodzi do przedszkola, rozwija się wolniej. Moim zdaniem, wszystko zależy od tego, co mama, tata, babcia lub opiekunka, którzy na co dzień zajmują się dzieckiem, są w stanie  malucha nauczyć i oczywiście, jak bardzo się do tego przykładają. Jeśli osoba opiekująca się dzieckiem w domu nie potrafi, nie może  lub nie chce w kreatywny sposób spędzać z malcem czasu, to przedszkole będzie tu lepszym rozwiązaniem.

Jestem zabieganą mamą i mimo iż chcę spędzać czas z Lenką i czerpię ogromną przyjemność ze wspólnych zabaw lub zwykłego leniuchowania w jej towarzystwie, to chcę też mieć trochę  czasu dla siebie i nie widzę w tym nic dziwnego.  Chcę popracować, odpocząć lub po prostu ugotować obiad, bez dwulatka uwieszonego u moje nogi.  Dlatego zdecydowaliśmy, że w naszym przypadku przedszkole będzie najlepszym rozwiązaniem.  Od kilku miesięcy, Lenka spędza w przedszkolu 5-6 godzin dziennie. My jednak mamy to szczęście, że rodzaj pracy jaki wykonuję pozwala nam na wagary od przedszkola, kiedy tylko za sobą zatęsknimy. Szkoda, że na  takie przyjemności może sobie pozwolić tylko dziecko, którego rodzice pracują w domu.

Obserwuję postępy, jakie robi Lenka i każdego dnia utwierdzam się w przekonaniu, że to była dobra decyzja. Mała jest w przedszkolu szczęśliwa,  świetnie się bawi, o płaczu nie ma mowy ( nie licząc dni, kiedy zapomnieliśmy zabrać do przedszkola ulubionego psiaka… nie wspominamy też o tym fatalnym dniu, kiedy Lenka przy wyjściu z domu stwierdziła, że psiak zostaje, a w połowie dnia zmieniła zdanie…KOSZMAR pani przedszkolanki. Tego błędu już nie popełnimy.).  Mnóstwo zabawek, atrakcji i spora grupka  dzieci, powodują, że na pytanie „Lenka, idziesz jutro przedszkola? ” ona zawsze odpowiada twierdząco.   Przedszkole to lekcja samodzielności. Przez kilka godzin dziennie moje dziecko nie czuje na swoich plecach oddechu matki, która czeka zawsze w pogotowiu, gotowa wyręczyć ją z każdej czynności. Ma okazję samo założyć kurtkę, umyć ręce, zjeść obiad. I podobno świetnie jej to wychodzi.

Przedszkole uczy tego, czego nawet najlepsza i najbardziej oddana matka nie jest w stanie dać swojemu dziecku. Uczy jak  funkcjonować w grupie, współpracować z innymi maluchami,  rozwiązywać konflikty i nawiązywać kontakty.  Jakoś przeżyję  fakt, że moja mała córeczka musi czasem zawalczyć o łopatkę w piaskownicy lub stoczyć bój o lalkę, którą w tym samym czasie będzie się też chciała bawić inna dziewczynka. Wiem, że te nowe doświadczenia, które czekają na nią w przedszkolu,  są niezwykle ważne dla jej rozwoju.  Ale byłabym nieszczera, gdybym nie przyznała, że zajęło mi sporo czasu, żeby samą siebie przekonać, do tego co napisałam wyżej.

Dziecko rodzi się z czystą kartą, bycia z innymi musi się nauczyć. Rodzice, opiekunowie od początku robią wszystko, aby ta nauka była wielką przygodą. Różnicę w wychowaniu domowym a przedszkolnym widzę tak: wprawdzie pływanie z mamą i tatą małą łódeczką jest przyjemne, ale daleka morska wyprawa ogromnym frachtowcem to dopiero mocne przeżycie.

36 komentarzy

  1. Chciałam zapytać czy zauważyłaś postępy w mówieniu kiedy Lenka poszła do przedszkola? Moja córka słabo mówi jak na swój wiek i obawiam się jak sobie poradzi

  2. Tatusiowie chcą żeby matka siedziała z dzieckiem w domu a oni idą w świat. Biedne mamusie. Powinny wysłać dzieci do przedszkola bo krzywda im się tam nie stanie. Matce tez się coś od życia należy

  3. Chciałam się odnieść do wypowiedzi jednej z mam odnośnie posyłanie 5 latka. Ja właśnie tydzień temu posłałam córkę jako 5 latkę ( dokładnie to z 2 listopada) i mimo, że moje dziecko zawsze było nieśmiałe, bało się hałasu i obcych to dumnie poszła z panią do sali. Drugiego dnia był mały kryzys ale do tej pory jest ok i mała chce chodzić do przedszkola. Wybrałam prywatną placówkę ze wzglądu na małe grupy, sporo ciekawych zajęć i ogólne wrażenie jakie na mnie wywołała. Myślę , że każde dziecko dorośnie do przedszkola w swoim czasie , dobrze , jeśli mamy możliwość zapewnić mu opiekę w domu do tego czasu. Ja dużo opowiadam córce o przedszkolu, zabawach , wycieczkach, rozbudzam jej ciekawość i widzę , że to przynosi efekty.

  4. Coś mi się wydaję że ktoś tu jest pod kilkoma pseudonimami, i tylko chcę wywołać burzę na twoim blogu. Choć może się mylę…

  5. A co ma powiedzieć rodzic dziecka niepełnosprawnego? To jest dopiero wyzwanie wybrać przedszkole odpowiednie dla twojego dziecka. Chciałabym mieć tylko taki problem wyboru jak Wy :). Ja jestem mamą 2,5 latka i od września zaczynam etap przedszkola w placówce integracyjnej i jestem mega zadowolona że podjęliśmy taką decyzję. Ja i pewnie połowa rodziców dzieci niepełnosprawnych, mam trochę inne priorytety i najważniejsze dla mnie jest usamodzielnić w miarę możliwości swoje dziecko żeby dało sobie radę w życiu a nie trzymać pod kloszem w domu. Nikt inny niż drugie dziecko nie zmotywuje do nauki 🙂

  6. Pozostaje jeszcze kwestia przedszkole a Przedszkole.
    W prywatnych placowkach wszystko wyglada pieknie. A jak jest w panstwowych? Zbyt duza ilosc dzieci w stosunku do opiekunek, ktore czesto gesto zbywaja dzieci tekstami typu: bo nie, bo ja tak mowie, itp., i co z higiena?w mojej miejscowosci byla ostatnio afera- Otoz cala grupa dzieci korzystala z jednego nocnika na glownej sali! Poza tym przeraza mnie agresja niektorych dzieci…
    Intensywnie mysle nad wyslaniem mojej malej do przedszkola,zeby nie zrobic z niej aspolecznego dzikusa ale mam tyle watpliwosci…
    W naszym przypadku wchodzi w gre jedynie przedszkole panstwowe…

  7. Czytając to co jest w poście nie sposób nie zgodzić się z wieloma rzeczami jednak zawsze pozostaje to ale…
    Moja 2,5 letnia córka jest ze mną w domu i nie mam ochoty dawać jej do przedszkola. Jestem dumna z tego, że mogę z nią być, bo czy ktoś inny może lepiej niż ja wychować moje dziecko? Pytanie takie czy zlecilibyśmy jakąś bardzo ważną pracę, od której zależy nasze życie komuś innemu? Nie! Sami byśmy ją wykonali żeby mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko jak najlepiej, a więc jak możemy powierzyć innym opiekę nad naszym dzieckiem? To myśmy powinni decydować jakie wartości, zasady itd wpajać naszym dzieciom przecież to co ma wpojone od najmłodszych lat będzie miało wpływ na to jakim się stanie człowiekiem a co za tym idzie jak będzie traktował innych, a przecież nie wiemy czy może będzie prezydentem…? Wiem, że wiele mam nie ma innej możliwości i po prostu musi dać dziecko do żłobka/przedszkola. Ale proszę nie piszcie, że dzięki temu nauczy się tak dużo rzeczy. Moja córka potrafi liczyć do 13, mówi wierszyki, zna wiele powiedzeń, piosenek, sama myje rączki, buźkę, ząbki, sama się załatwia, sama je, ubiera itd. I to co najważniejsze mam ogromną satysfakcję, że tego wszystkiego nauczyłam ją właśnie JA a nie obca pani. Biorąc jeszcze pod uwagę, że dzisiaj na każdym kroku słyszy się promowanie gender, homoseksualizmu i nie wiadomo jakiego dziwadła jeszcze już od przedszkola to aż drżę ze strachu, że coś takiego ktoś mógłby chcieć wpajać mojemu dziecku.

    • Ewelina C. on

      Julita, chciałabym odnieść się do Twojej opinii. Rozumiem strach przed wszystkim co niesie przedszkole, ale moim zdaniem jest to postępowanie na dłuższą metę bardziej szkodzące dziecku i chwilowo samolubne niż z myślą o nim… Wyobraź sobie, że wysyłasz do przedszkola/zerówki dziecko dopiero 5, 6-letnie. Jaki to będzie dla niego stres?! To będzie dziecko z na tyle rozwiniętym myśleniem, że będzie to dla niego ogromny stres i smutek bo będzie zdawać sobie sprawę, że mama go zostawia. Plus znajdzie się w grupie dzieci, które naprawdę potrafią być okropne dla innych. Uważam, że dziecku należy w dzisiejszych czasach stopniować „stres” związany z tym, z czym będzie musiało zmierzyć się w życiu samo. Trzymanie dziecka długo przy sobie sprawi, że może mieć większe problemy z odnalezieniem się w grupie bezlitosnych 5-latków. Większym stresem będzie wypuszczenie go ze znanego, bezpiecznego środowiska w grupę rozwrzeszczanych dzieci z nieznanymi paniami w wieku 5 lat niż puszczenie do żłobka w wieku roczku. Ja mając pełną świadomość tego posłałam Antka do żłobka w wieku pół roku, a to dlatego że wyobrażałam sobie od razu jego płacz i smutek jak w wieku 3 lat idzie pierwszy raz do przedszkola i nie wie co się dzieje… Antek mając pół roku był na tyle mały, że uznał chodzenie do żłobka za coś oczywistego, co daje mu teraz wręcz poczucie przynależności i bezpieczeństwa. A rozwój? Genialny. Choćbym była najlepszą mamą, nie zapewnię dziecku zabaw w grupie, ciuciubabki czy odgrywania przedstawienia albo nie zaproszę panów strażaków 🙂 poza tym to jest cudowne uczucie oglądać na facebooku zdjęcia, jak mój mały mężczyzna bawi się z innymi w żłobku i robi wyklejanki 🙂

  8. dobrze że mam młodszą siostre, która zaocznie studiuje i zostaje mi z małym kiedy tylko trzeba , kocham Cie sis :*

  9. zawiodłam się na niani i nie mam innego wyjścia niż patrzeć jak moje dziecko idzie do przedszkola z łzami w oczach 🙁

  10. A moje natomiast nie chce słyszeć o żadnych przedszkolach! Kocha swoją babcię z którą najchętniej zostaje kiedy z mężem idziemy do pracy. Szkoda, bo babci powoli brakuje sił

  11. jestem przedszkolanką i wiem jak ważne jest wyjście dziecka z domu. Obcowanie z ludźmi. Dzieciaki uczą się otwartości i poszanowania. Szybciej uczą się mówić. Osiągają lepsze wyniki w nauce kiedy pójdą do szkoły.
    Nie widzę tego inaczej

  12. Mój chrześniak Wiktorek, na początku bał się przedszkola, później sie przekonał i chodził.
    Od pewnego czasu znów popłakuje i chce do domu:/
    trudne są to sprawy

  13. Moja Kaśka płacze jak jest chora i musi zostać w domu zamiast iść do przedszkola. Biedne dziecko nie dosyć że chore to jeszcze skazane na matkę 😛

  14. Moja siostra trójkę dzieci ma w domu ( 6 m, 2, 4). Poświęca im bardzo dużo czasu i widać tego efekty. Nie sadza ich przed bajką ale robi wszystko żeby każdy dzień był przygodą.

  15. Ważne żeby dziecku nie udzielił się nastrój mamy. Warto sobie uświadomić, że dziecko większość życia spędzi bez mamy. Chce się płakać ale to niestety prawda

  16. Najgorsze jest kilka pierwszych rozstań. Jak zobaczycie, że dziecko lubi chodzić do przedszkola to będziecie się cieszyć że dałyście mu szansę na tyle atrakcji. Ważne żeby wcześniej opowiadać jak tam będzie a nie czekac na ostatni dzień żeby dziecko nie wiedziało co się dzieje

  17. Każda mama musi przez to przejść. Dobra wiadomość dla tych mam które za kilka dni wyśla swoje pierwsze dzieci do przedszkola jest taka, że przy drugim dziecku jest łatwiej.

  18. Przedszkole to najlepsza rzecz pod słońcem dla małego człowieka 🙂 – i piszę to nie od strony rodzica, ale od strony przedszkola, bo mam tę przyjemność w jednym z nich pracować 😉 Dzieci potrzebują rówieśników, nowych doznań, doświadczeń, kontaktów – i to między innymi daje im właśnie przedszkole 🙂 Świetny post! 😉

  19. I absolutnie nie krytykuje rodzicow wysylajach dzieci do przedszkoli, bo to kazdego indywidualna sprawa. Staram sie jedynie pocieszyc tych, ktorzy po przeczytaniu posta popadna w powatpienie I pomysla, ze ograniczaja swoje pociechy trzymajac je przy sobie. Tak jak Pani wspomniala, duzo zalezy od zaangazowania osoby opiekujacej sie dzieckiem, co nie oznacza tym samym spedzania czasu non stop z dzieckiem, bo ja tez pracuje z domu plus wszystkie obowiazki przyziemne:) Glowy do gory Kury Domowe, swietnie sobie dajecie rade :)) Miejmy nadzieje, ze dzieci nam za to kiedys dadza buziaka :p

  20. Przedszkole uczy funkcjonowania w grupie I nawiazywania kontaktow, to fakt, ale od kazdej reguly sa I wyjatki. Moje dzieci sa ze mna w domu (jedno roczne, drugie 3letnie) I absolutnie nie dam sobie powiedziec, ze cos przez to traca. Sa ciekawe swiata, nia maja zadnych problemow z dzieleniem sie, zabawa czy poznawaniem rowiesnikow. Sa bardzo towarzyskie I przewodza w grupie, jesli tylko jest ku temu okazja. Z pewnoscia wiec nie mozna stwierdzic, ze te wczesniej wspomniane cechy otwartosci, radzenia sobie w roznych sytuacjach czy przebojowosci radza sie tylko I wylacznie w przedszkolu. Podobno dzieci, ktore ominely przedszkole na rzecz domu, sa bardziej pewne siebie I mniej ‚strachliwe’ :)) Wszedzie sa plusy I minusy:))A I tak na wyniki poczekac my mamy musimy kolejne nascie lat:)) Pozdrawiam.

  21. zdania zawsze będą podzielone! Uważam że przedszkole z pewnością nie zaszkodzi dziecku, a wręcz pomoże… sama już teraz zaczynam się zastanawiać, co zrobię z moim dzieckiem kiedy skończę macierzyński. Myślę, że wybór przedszkola będzie tak samo dobrą decyzja jak i Twoją. 🙂

  22. moja mała Kornelka zostaje narazie z babcią. Jest jeszcze za malutka, ale jak tylko przestanie siusiu w pieluche to wyslę ja do złobka:)

  23. najbardziej co mnie przeraza w przedszkolu to choroby:( z drugiej zas strony niech sie dziecko odporni, nigdzie na co dzien nie ma wiecej bakterii i zarazków niz na przedmiotach w przedszkolu, pozniej pojdzie do szkoly i wtedy sie zacznie – chorowanie, przepisywanie zeszytow, a ja bede musiala odrabiac lekecje i uczyc dziecka po pracy 🙁 przedszkole jest potrzebne

  24. bardzo pozytywnie mnie nastawilas do przedszkola. ciagle czytam fora i rozmawiam z roznymi ludzi, to ciezka decyzja…. ale chce w koncu zaczac normalnie zyc, isc do pracy, sama wyjsc do ludzi a nie tylko dziecko i dziecko !

  25. A jak to wygląda u Was. Czy zdarzył się dzień kiedy Lenka nie chciała iść do przedszkola bo np. miała zły dzień bądź nie miała ochoty. Czy mama wtedy ulega prośbom? Czytając post jest u was taka możliwość żeby wtedy została w domu. U nas też był zachwyt, mała najfajniejsza w grupie do czasu aż zaczęły się choroby 🙁 potem nie chciała wracać…. Widocznie nie była jeszcze gotowa. Próbujemy w tym roku:)

  26. Hej, a jak bylo z pieluchami, odrazu puscilas Lenke bez pieluchy? Bo moj juz odpieluchowany (od 2 miesiecy) i sie boje, ze sie zapomni lub nie powie, aaaa imamy wpadki z kupa…

    • Lenka była już odpieluchowana ( też około 2 miesięcy), ale jak każdemu dziecku, zdarzyły się jej wpadki. To nic dziwnego, więc nie stresuj się. Każda mama od czasu do czasu dostaje ubranko w woreczku:)

Odpowiedz