Przepustka z… macierzyństwa? Poproszę!

52

Zrobiłam coś strasznego. Niewyobrażalnie strasznego. Coś, za co teoretycznie będę się smażyć w piekle. Zostawiłam dzieci. Ale nie żałuję. 

weekend bez dzieciMacierzyństwo. Kierat. Codzienne tortury. Poranne „mamooo” wwiercające się w głowę niczym śrubokręt w pokrywkę puszki, która nie chce się otworzyć. A Ty musisz otworzyć. Chociażby oczy. Żeby zobaczyć czy starsza siostra właśnie nie ćwiczy makijażu na młodszym bracie. Żeby zrobić jajecznicę, tudzież inną kanapkę z serem i szynką. Żeby odprawić dziecko do przedszkola. A potem zrobić masę innych rzeczy wokół domu i swoich pociech. Bo nie ulega wątpliwości, że dzieci są naszą pociechą. Ale bywają dni, kiedy masz ich serdecznie dość.

Moja znajoma niedawno opublikowała na Facebooku post: „Nie lubię swojego dziecka”. Tu jest pewien paradoks. Bo ona je kocha, ale czasem po prostu nie lubi. Nie ma w tym nic dziwnego, a mimo to posypały się na nią gromy „matek – Polek”. Tylko kilka osób zrozumiało sytuację i wiedziało, co się tak naprawdę kryje za tym publicznym wyznaniem. A kryje się naprawdę wiele. Bo przecież dziecko marudzi, płacze, rzuca zabawkami, ewentualnie jedzeniem, jest uparte, dokuczliwe, irytujące, często choruje i ciągle czegoś od nas chce. Od nas matek. Więc rzeczywiście można mieć dosyć swojego dziecka.

Ale prawda jest taka, że z macierzyństwa nie można się wypisać czy wycofać. Nie można powiedzieć: „Dobra, koniec z tym matkowaniem, odchodzę, a Wy radźcie sobie sami”. Chociaż zaraz, zaraz… Można! Wprawdzie nie na zawsze, ale na pewno na jakiś czas. To jest dobra wiadomość, jeśli tylko masz do pomocy bliskie osoby, które przejmą Twoje obowiązki na czas Twojej nieobecności. Bo to, że jesteś mamą nie musi oznaczać bycia Zosią Samosią 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu. To nie pogotowie.

Choćbyśmy najlepiej sprzątały, gotowały i zajmowały się dziećmi i nie prosiły rodziców czy teściów o pomoc, to przychodzi taki dzień, kiedy nasza cierpliwość i pokłady miłości się wyczerpują. Uważam, że każdym rodzicom należy się „wychodne”. Kilka godzin, a nawet kilka dni. Żeby odsapnąć, odpocząć od dzieci i naładować baterie. Ja właśnie tak zrobiłam. Po 6 latach życia jako matka zostawiłam swoje dzieci i dobrze mi to zrobiło. Fizycznie i psychicznie zwłaszcza. Wyjechaliśmy z Adamem na cały weekend, o zgrozo. Te z Was, które jeszcze nie zaznały smaku macierzyństwa powiedzą, że dwa dni to jest nic. Że nawet się nie opłaca wyjeżdżać, bo zaraz trzeba wracać. Guzik prawda. Dwa dni bez obowiązków to było jak wyjście z więzienia na przepustkę. Bez pieluch, smoczków, oliwek, papek, zupek, kupek i innych pierdół, które tak zajmują nam matkom czas. Małżeński wypad sprawił, że się wyluzowałam, odstresowałam i na chwilę zapomniałam o codziennym kieracie. Mało tego  – zdążyłam  zatęsknić za dzieciakami i tym chętniej do nich wróciłam. Z nową energią i motywacją do dalszego bycia wzorową mamuśką.

Bo fajnie jest się cieszyć macierzyństwem, ale jeśli uparcie rezygnujesz ze wszystkich przyjemności i robisz z siebie męczennicę, to jedyne na co będziesz codziennie czekać to to, żeby dzieci poszły spać. A to już prosta droga do wyczerpania nerwowego. Spada ochota do życia, do wyjścia ze znajomymi, do imprez, do wszystkiego. Działasz jak nakręcony robot i wszelkie czynności wykonujesz automatycznie. Zero spontanu, radości, kreatywnych zabaw z dziećmi. Nawet przytulanie Cię męczy, bo zaczynasz traktować to jak matczyny obowiązek. A wiadomo, że nikt z nas nie lubi obowiązków, zwłaszcza ich nadmiaru.

Ale prawda jest taka, że te malutkie dzisiaj dzieci kiedyś wyjdą z domu rodzinnego. Na zawsze. Lepiej, żeby miały we wspomnieniach obraz wypoczętych i szczęśliwych rodziców, a nie tych skonanych i wyczerpanych opieką nad nimi. Nam się tak ten wspólny wyjazd spodobał, że zarezerwowaliśmy już kolejny. Za miesiąc. Do Lwowa.

To co, kto w najbliższym czasie pakuje walizki tylko dla dwojga?

Wśród moich instastories macie filmiki z naszego wyjazdu. Chodźcie na mój Instagram. Tam po kliknięciu w zdjęcie główne możecie je oglądać (ale to już pewnie wiecie). 

52 komentarze

  1. Na moj kregoslup najlepsze lakarstwo taki wyjazd. Rozluznie miesnie i nie bede musiala na rekach tyle dziecka nosic. Musze przetestowac

  2. Najlepsze jest to ze nie trzeba sie pakowac juz tydzien na przod, bo nawet weekendowy krotki wyjazd do rodzicow konczy sie zapakowanim calego bagaznika, a no bo na wszelk iwypadek trzeba np, apteczke z tona lekarstw na goraczke czy cos, a to wanienka, a to plyn do kapieli, pasty i szczoteczki, u nas o tyle gorzej ze kazdy czlonek rodziny ma swoj wlasy plyb do kapieli i paste do zebow kazdy tez ma inna.

  3. Ale mieliście super podróż. Mozna poczc sie jak nazeczenstwo albo i lepiej, po takich latacj z dziecmi mozna sobie pouzywac na takim wyjezdzie.

  4. corka chce nauszniki ale jako matka nie ejstem przekoanan, w koncu sama glowa tez wana nie tylko uszy jak jest zimno.

  5. Mam ochote na wyjazd ale bez dzieci sie nie ruszam. Chce zabrac mame i tate i jechac na wakacje nad morze. Oni wiesz… z dzieciakami a my z mezem w tany, ale zeby jednak nie zostawiac ich na nocki w domu, nie moglabym zyc bez nich ani jeden nocy.

  6. aleksandra on

    Nie ma to jak wspólny wyjazd.
    We dwoje! Moja mama tak czesto jezdzilaz tata, pamietam zostawalam z bratem u babci. Lubilismy. 🙂

  7. tak tak, jak patrze na twoje zdjecie, az wzdycham. chcialabym bardzo , nie musze nawet za granice, obok domu mamy hotel, wystarczyloby 😉

  8. Bardzo chciałabym taką przepustkę. Mam nadzieję że mąż zrobi mi niespodziankę, bo sama już nie raz nalegałam na taki wspólny reset, nie tylko od dzieci ale też od pracy zawodowej.

  9. Bardzo popieram takie wyjazdziki malzenskie. Czlowiek moze zapomniec o wszystkim co zostawia w domu .

  10. Julianna on

    Ja!!!! Ja pakuję walizki i do Lwowa z mężem!!! 😀 Tylko jeden moment… Za co? Bo jak się liczy pieniądze, to wolę zapewnić dziecku jakieś atrakcje, żeby miało wspomnienia. A nie, że rodzice sami jeżdżą a dziecko w domu z dziadkami. Nie wszystkich stać na takie wypady. Ale Kinga Ty jako wzór matek zdradź nam wiernym czytelniczkom bloga, czym się z mężem zawodowo zakmujecie, że stać was na takie życie. Na pewno nie tylko ja jestem zainteresowana 😉 Może jakiś post właśnie o tym? Chętnie podłapię i pojeżdżę z mężem po świecie 😉

  11. Zawsze sie bardzo stresuja o dzieci na takich wyjazdach, po jednym takim wyjezdzie stwierdzilam ze nastepny taki za 5 lat.

  12. my jedziemy sobie z mezem w gory za miesiac, dzieci mamay juz duze bo 7 i 5 lat, nie ma problemu nimi. juz bylismy tak sami kilka razy, dzieci wola dziedkow niz nas hehe

    • JA też uważam, że weekend d dziadkami to dla dzieci mega frajda. Tylko nie wiem czy dla dziadków też to taka zabawa jest. Jak wróciliśmy wczoraj to mój tata wyglądał na trochę zmęczonego.

  13. Mozna sie poczuc jak mlody Bog. Jak jakas 20 lat wtyl. Wiem bo przezylam i nie moge zapomniec jak bylo super.

  14. Lece z kolezankami matkami na babski wyjazd do Włoch na 4 dni w maju. Zacieram juz rece bo bedzie super!!!

    • Wow. Ale ekstra. Ja z moimi dziewczynami już dwa lata planuję taki wyjazd. No ale do tej pory kończy się na planach i wyjściach na piwko co jakiś czas.

  15. Moja mama sama nas wysyła zebysmy sobie pojechali nawet do innego miasta, na jakies spa. Maz ciezko z praca, jak ma wole to i tak rob iw domu. A ja bez dzieci, chyba jeszcze nie jestem na to gotowa

  16. Czechy wspaniałe. 🙂 Byłam i chce wrocic. Nie wiem czy z dziecmi czy nie. Nie wiem czy młodzież zechce. Mam 13 i 15 latków.

  17. Chyba bym tak nie mogła. Poki mam malutkie dzieci coreczka 3 latka a syn 8 miesiecy, nie moglabym. Wiem ze babacia pewnie dalaby rade ale wiem ze ja najlepiej sie nimi zajme, nie chce ich stresowac ze mnie nie ma. Pomecze sie kilka lat i za 3 lata czyli tak mniej wiecej jak ty, tez pojade odsapnac.

  18. My w tym roku z mezem tez lecimy na taki wyjazd po 4 latach, na Majorke, juz nie moge sie doczekac. Bedziemy bez dziecka przez 6 nocy. Ale sie wyśpie. Och i ach ale sie wyspie.

  19. Ja też jak Twoja kolezanka czasem tak mowie. Wcale sie tego nie wstydze. Coż, zaraz mi zlosc przechodzi na syna i nadal go ubóstwiam. Tak juz mamy – mamy 🙂

  20. Ja z mezem pierwszy raz wyjechalismy na taki wyjazd jak corka skonczyla 11 miesiecy. Na wesele za granice do przyjaciol. Bylo cudownie

  21. malgosia on

    Ja obecnie nie wyobrażam sobie wyjazdu bez dziecka. Jestem zbyt emocjonalnie zwiazana i bym chyba zatesknila sie na smierc. Nie brakuje mi takich wyjazdow w ogole.

  22. weronika on

    Bardzo jestem za takimi wyjazdami wolnymi od dzieci! Człowiek wraca i zupełnie inaczej podchodzi do świata ido dzieci przede wszystkim. Jak tylko ma kto przybawić to jak najbardziej popieram takie działania. Małżeństwo to przecież też ważna więź.

  23. jak ide do pracy na 8 h to tez mam wrazenie jakbym byla na przepustce od dziecka. bardziej niestety odpoczne za biurkiem.

  24. Nie ma to jak wyjazd bez dzieci. Gdziekolwiek by on nie był. Super wam zazdroszczę, u nas narazie nie ma szans na taki wypad 🙁

  25. agnieszka on

    Jaką mieliście pogode? Praga mega, super zdjecia mam z tego wyjazdu, bylismy 3 lata temu sami, jeszcze wtedy bez dzieci calkiem.

  26. ja tez chce ja tez !
    zabierz mnie ze soba, nie bede marudzic ani nie bede nawet sie odzywac, bede jak cien, byleby wyjsc z domu na jedna chociazby nocke.

  27. My z mężem sobie czesto taki wypad urzadzamy, dziadki mieszkaja blisko, nie mamy innych dzieci w rodzinie jak moi synowie, wiec opieka jest zawsze kiedy tylko chcemy. Nie ukrywam ze jest to cudowne moc jechac i zalatwic kiedy sie chce i co chce. Dziedki wrecz sie boja o zajmowanie sie o wnuczki 🙂
    W maju lecimy na 5 dni do Szkocji do znajomych:)

  28. Zazdroszcze, po pierwsze tego wyjazdu we dwoje a po drugie ze do takiego pieknego miejsca jakim ejst Praga. Bylam dawno temu, pamietam ze bardzo mi sie podobalo.

  29. Nawet mi się nie śni żeby wyjechać gdzieś z meżem, wystarczyło by mi jakbym sama gdzies zwiała po za dom. Nawet do sasiadki ktora mieszka bez dzieci a ja moge sie wyspac .

Odpowiedz