Gdzie oczy poniosą, czyli znowu to robię.

25

Wyrodna ze mnie matka i żona. No bo oto znów popełniam tę rodzinną zbrodnię. Wychodzę na miasto. Sama!

A nie, przepraszam, w towarzystwie. Można rzec – doborowym towarzystwie moich koleżanek. Za to bez męża i dzieci. Znooowu?! – zapytacie. No tak, bo potrzebuję od czasu do czasu zmienić klimat. Każdej matce się to należy jak psu kość. Należy jej się pomalowanie pazurów na krwistoczerwony  albo inny kolor. Należy się też wdzianko bez plam z zupy pomidorowej (jeśli takowe w ogóle posiada). Należy się w końcu szpilka na nodze zamiast kapcia, choćby w tej szpilce miała nogi połamać.

Więc idę w pierony (żeby nie powiedzieć dosadniej). Gdzie mnie oczy poniosą, byle z daleka od domu, kuchni i bałaganu w pokoju. Tam, gdzie nie czeka mnie płacz i zgrzytanie zębów, ale śmiech i brzęk filiżanek z kawą, tudzież szklanek z drinkiem. Tam gdzie nikt mi się nie wiesza na szyi, chyba że to dawno niewidziana kumpela. I to tylko na kilka sekund, a nie godzin. Tam, gdzie ludzie nie rzucają się z krzykiem na podłogę, potrafią w miarę składnie mówić (no chyba że są po kilku głębszych) i nie noszą pieluch.

Tak więc przyznaję się bez bicia, że z czystą przyjemnością i dziką satysfakcją (tak, „czysty” i „dziki” to odpowiednie słowa) idę w tango i zajedwabiście mi z tym dobrze. Wrócę odmieniona, z uśmiechem na twarzy i z lekko podładowaną baterią, która znów mi wystarczy na kilka – kilkanaście dni.

Bo prawda jest taka, że my mamuśki musimy przewietrzyć głowę i wychodzić do społeczeństwa, inaczej zgnuśniejemy we własnych domach i nikt po nas nie zapłacze. Gdybym nie wybywała co jakiś czas z chaty, to mało kto by ze mną wytrzymał, a mąż już by pisał pozew rozwodowy. Stałabym się nieznośna, może nawet gorsza niż dwójka moich dzieci razem wziętych.

Żeby do tego nie dopuścić, będę się już chyba zbierać. Zadzieram kiecę i lecę!

PS: Wpadajcie Na Instastory zobaczyć moje balety z koleżankami (Wiecie jak tam trafić? Klikacie w zdjęcie główne na moim profilu Instagram i jesteście na miejscu)

PS2: Wiem, że zapytacie. Torebka: BagsByM, Garnitur: Bershka

25 komentarzy

  1. monika e. on

    uwielbiam stapac w szpilkach, niestety przy dzieciach nawet to ze nigdy nie mialam problemow z chodzeniem i moglam calymi dniami i nocami przetanczyc przy dzieciach to nawet szkoda, dziecko pobieganie zawsze tam gdzie ostre kamienie albo bloto.

  2. weronika on

    W długi majowy weekend mam nadzieje nadrobie zaleglosci z rodzina i znajomymi.

  3. zdesperowana on

    Czasem ale bardzo rzadko niestety wychodze z moimi kolezanakmi na takie wyjscia. Szkdoa ze za rzadko. Niestety one jakos nigdy nie moga albo po prostu nie chca.

  4. Ale z Ciebie niedobra matka, jeszcze pewnie pijesz alkohol a potem do dzieci wracasz oszzzzz Ty! 😉

  5. Matki ladnie nie mowia hehe
    takze na takie spotkania najlepiej z bezdzietnymi chodzic 🙂

  6. wernikaj on

    Zupełnie inaczej po takim wyjsciu sie funkcjonuje, wiem sama po sobie, mi wystarczy pojsc na zakupy, albo odwiedzic siostre ktora dzieci nie ma jeszcze:)

  7. Powiem ci, że nie lubię garniturów ale ten jest przepiękny. Nawet poważnie myślę czy go nie kupić.

Odpowiedz