Zabawna przypadłość, którą ma każdy mężczyzna. Twój też!

52

Zainspirowana mailem od czytelniczki ( i jego tytułem:) poruszę dziś drażliwy temat. Dziewczyna w liście do mnie żali się, że po raz kolejny kończy czynności zaczęte przez męża. I że ma dość sprzątania po porządkach swojego faceta. Jeśli też tak masz – wygląda na to, że nie jesteś sama.

„Nie wiem, jak mężczyźni zostali zaprogramowani przez naturę, ale czegokolwiek się dotkną w domu, robią to połowicznie lub co najmniej nie do końca. Czy w pracy też się tak zachowują? Pewnie nie chcą ryzykować gniewu szefa i raczej doprowadzają sprawy zawodowe do finiszu. Czemu nie mogą więc tak samo postępować w domowym zaciszu?” – to cytat z wiadomości.

Jest ponoć pewna teoria na ten temat – oni po prostu nie muszą. Bo zostali tak wychowani, tak ich przyzwyczaiłyśmy.  Nawet jak coś źle zrobią, to ktoś po nich poprawi. Pewnie większość panów czytając ten tekst skomentuje go słowami: „Ej, ale to nieprawda! To jakieś oszczerstwa są przecież.” A tymczasem codzienne życie weryfikuje wszystkie sprawy, którymi zajmują się nasi panowie po przekroczeniu progu mieszkania. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Oto jeden z nich, podrzucony przez moją koleżankę Anię ( imię zostało zmienione na prośbę koleżanki:): facet przygotowuje dziecku mleko. Niby robi to w ten sam lub podobny sposób co kobieta – akcesoria do karmienia szoruje i sterylizuje, przygotowuje mieszankę wg instrukcji na opakowaniu, ba – nawet nakarmi głodne dziecko. I na tym kończy czynności, bo uważa, że już nie ma tu nic do roboty. Butelkę wrzuci do zlewu, a otwartą puszkę z mlekiem zostawi na blacie kuchennym. Jakoś nie przyjdzie mu do głowy, że butlę po użyciu należałoby umyć, żeby na drugi dzień resztki mleka nie zaczęły ewoluować w nowe formy życia. Nie przyjdzie mu również do głowy, że puszkę z cennym pokarmem trzeba odłożyć na miejsce, a nie zostawiać na pokaz, jak telewizor na wystawie sklepowej.

Tak, drogie panie. Faceci (przynajmniej w większości) nigdy nie robią niczego do końca. Kolejny przykład z życia wzięty dotyczy kąpieli dzieci. Cieszysz się jak głupia, że mąż wyręcza Cię w tej mokrej robocie, a Ty w tym czasie możesz w spokoju zająć się np. posprzątaniem po wyżej wspomnianym karmieniu. Radość jednak nie trwa długo, bo niby Twój mężczyzna melduje wykonanie zadania, jednak podczas przeprowadzania „kontroli jakości” okazuje się, że coś poszło nie tak. Twoim oczom ukazują się brudne dziecięce ciuszki rozrzucone po łazienkowej podłodze. Jesteś szczęściarą, jeśli są one chociaż ułożone w zgrabną kupkę. Znów czynność wykonana tylko częściowo. I znów musisz doprowadzić sprawę do końca samodzielnie. Bo facet nie wie o co masz pretensje. Ba! On wręcz uważa, że jesteś NIEWDZIĘCZNA! Przecież dzieci są wykąpane. Nie było mowy o tzw. czynnościach towarzyszących, czyli o spuszczeniu wody z wanny, poukładaniu pływających zabawek na miejsce, poskładaniu ręczników czy o wrzuceniu brudów do kosza na pranie. Więc o co Ci chodzi, kobieto?

Ostatnio inna czytelniczka uraczyła mnie opowieścią o swojej drugiej połówce, która wkręcała żarówkę w lampie. Ponieważ jej partner ceni sobie wygodę i profesjonalne (ahahaha) podejście do tematu – zamiast wspinać się na palce niczym baletnica, przytaszczył sobie krzesło. Podstawił, żeby dosięgnąć do sufitu, w miarę sprawnie wkręcił źródło światła (tym razem obeszło się bez przekleństw), a po wykonanej pracy zostawił to krzesło na środku kuchni. Być może liczył na to, że sobie jeszcze na nim usiądzie podczas mycia garów, tudzież przy robieniu kanapek. Ale nie. To błędny trop. On po prostu zakończył akcję pt. „Wkręć żarówkę” i udał się na zasłużony odpoczynek.

Trzeba przyznać, że my kobiety też mamy swoje wady, z którymi faceci muszą żyć, ale oni chyba o wiele częściej dostają opiernicz za pozostawione na placu boju przedmioty, choć wtedy mają gotową ciętą ripostę, że „przecież jeszcze nie skończyłem” albo „zostawiam COŚ na później, bo jeszcze będę TEGO potrzebował”. Kiedy? Nie wiadomo. A raczej wiadomo – nigdy. Jeśli Ci to, babo, przeszkadza, to sobie tę rzecz sama odstaw, sprzątnij, wynieś (zanieś, pozamiataj).

Też macie takie problemy? Nieszczęścia dobrze jest dzielić z innymi, więc… czekam na opowieści o tym, co wasi faceci zaczęli i stwierdzili, że już skończyli, ale się pomylili 😉

52 komentarze

  1. Hmm, to ja się wyłamie, bo mój mąż tak nie ma 🙂 Wyjątek potwierdza regułę chyba 🙂

  2. Bartolomeo on

    Jako facet też się przyczepię w takim razie. O ile tekst zajebiście napisany, to brak wyjustowania też może być przejawem, że ktoś tu czegoś nie robi do końca 😉 Bang!

    • Tekstu w contencie webowym się nie justuje do prawej i lewej jednocześnie… To tylko w druku… Zanim się Pan wypowie proszę zapoznać się z zasadami User Experience w kontekście projektowania dla internetu. I proszę w takim razie napisać do Marka Zuckerberga bo facebook też nie ma wyjustowanego contentu ;))

  3. Mój mąż nawet dziecko ubiera w połowie po kąpieli. Ubiera górę od piżamy i skarpety natomiast pieluszka i spodnie to już moja działka. Dziecko biega po domu ubrane w połowie, dlaczego? Ponieważ mała szaleje przy zakładaniu pieluszki wywija się jak wąż i krzyczy… Więc po co sobie utrudniać zycie…lepiej zostawić to mamie

  4. Odkąd musiałam się zdać na męża w sprzątaniu, gotowaniu ze względu na problemy ze zdrowiem w ciąży mój mąż stał się bardziej dokładny w ogarnianiu domu, wie co gdzie jest (kiedyś miał pretensję, że wszystko gdzieś chowam). Zobaczył, że jak on nie zrobi tego dokładnie to nikt tego już nie ogarnie i gary będą piętrzyć się w zlewie, a niedomyta łazienka bezie straszyć syfem. Jeszcze nie tak dawno chodziłam za nim i poprawiałam, domywałam, zwracałam uwagę. Sytuacja życiowa zmusiła go do dokładności. 🙂

  5. O matko, mam w domu to samo. Jak mężowi zwracam uwagę to się wkurza, no bo przecież dziecko wykąpane…

  6. Mój mąż to typ o którym tu piszesz.
    Wiecznie zapomni dokończyć swojego wielkiego działa w postaci zrobienia np. mleka dla dziecka.
    Kiedyś nawet zapomniał spłukać toaletę po kupce syna.

  7. A jak już mu zwrócę uwagę, to jest
    „Ciągle mi dajesz rozkazy: przynieś, wynieś, pozamiataj, przecież nie mam 3 rąk”
    Szkoda że ja potrafie z 2 zrobc 3 albo i nawet wiecej.
    Ach Ci mezczyzni

  8. Brawa! Daję przeczytać mężulowi, niech wie, że inne tez wiedzą nie tylko jego żona.

  9. Kiedy jestem w domu i dotyka mnie to wszytsk oco piszesz do tego presja czasu i dwojka dzieci ktora ciagle cos od mnie chce wcale m inie do smiechu, ale patrzac na to zupelnie z innej perspetkywy, usmiecham sie do tego tekstu, tak wlasnie jest

  10. Mojego nie ma od pn do pt, wiec w weekend jak przyjedzie to jakos wszytsko puszczam mimo oczu. Jak sa dluzsze swieta on po prostu wchodzi mi pod nogi. Lepiej wiec jak jestem sama

  11. U nas kuchnia po zwyklych 2 kanapach ktore zrobil maz dla corki wyglada jakby przeszlo chwule wczesniej tornado. Sprzatania potem jest na pol godziny lekka reka. Zawsze musze potem poprawiac, nigdy nie jest idelanie. No ale kanapki sa, sa 🙂

  12. u nas krzesna po robótkach meza nie sa tylko przy zarowce , co chwole zabieram po domu jakeis krzeslo bo gdzies chcail wycignac, dostac w pawlacza. oczywiscie nie odniosl na swoje miesjce.

  13. Z tym mlekiem to jest tak samo u nas. Po nocy kiedy maz wstaje do dziecka caly kuchnia jest w mleku, no jakby mleczna speluna .

  14. Czasem jak widzę jak się śmalazarzy w kuchni podczas robienia sniadania, wole wziac sprawy w soje rece, jest mniej balaganu i wiecej czasu pozostaje bo robie to znacznie szybciej niz on. Wiecej czasu na co ? Na obiad albo jakies ogranianie znow czegos co ktos rozrzucuc, rozlal

  15. Idą święta, mam nadzieję że nie zostane z wszystkimi porządkami oraz całym bałaganem sama. Maż co prawda duzo pracuje ale w koncu razem decydowalismy sie na rodzine , nie tylko praca.

  16. moj maz zawsze sie stara, wiem ze duzo pracuje po za domem i kiedy przyjezdza nie ejst tak wprawiony jak ja kiedy zostaje z dziecmi. trzeba im wybaczyc, my kobiety jestesmy w domu caly czas, znamy takzy kat, trudno sie czasem dziewic ze cos zrobi nie tak. druga sprawa jest taka ze faceci znacznie roznia sie od kobiet. ich mozg jest zapropgramowany zupelnie inaczej.

  17. Tak to jest, kiedyś mamusie wszystko za nich robiły bo przecież to chłopiec. Nie będzie, zmywał, zamiatał… Większość była tak wychowana i żeby to teraz zmienić trzeba by było stoczyć bitwę. 😉

  18. hahaha niezłe… mój mąż po półrocznym proszeniu posprzątał w swojej szafie. Okazało się, że zbędnych, tudzież za małych ciuchów zebrała się spora sterta. Jako dobra żona dałam mężowi pokaźna torbę na te skarby szczęśliwa że sam posprzątał, posegregował. Ale co jest najlepsze. Wspomniana torba czekała 2 tygodnie na wyniesienie do kosza PCK… no nie było po drodze.

  19. wcale nie robi sie to zabawne kiedy narasta czynnosci do wykonania przez mezczyzne w domu, i tak w wielu rzeczach go wyreczam ,inczej bym sie za zycia nie doczekala.

  20. Ja musze mojego meza pochwalic, bo jak on cos zrobi to zawsze wszysko dokonczy i nie marudze 🙂

  21. Bardzo zabawnie napisane, aż prawie obudziłam małego! Mój facet potrafi świetnie ogarnąć różnego typu graciarnie, składziki drewutnie itp. I wogole jest pracowity. No. Ale z tym kończeniem się zgadza, i niesprzątaniem po sobie. A najbardziej mnie wkurza to, że nie domyka nawet szuflad! Zawsze sobie obiecuję że zostawię jak jest ale wymiękam… Ech te chłopy, 😉

    • Moj tez nie zamyka szuglad i szafek 😄 Robi obiad czy rozladowuje zmywarke wszystkie szafki sa potem pootwierane i ze jemu to nie przeszkadza. Tak jak ktos wczesniej pisal- sniadanie owszem zrobione ale na blacie zostaje tornado- tylko niektore rzeczy do lodowki,pelno okruchow,nie podokrecane sloiki…ehh musze to potem.sprzatnac bo nie dam rady zostawic i patrzec na ten artystyczny harmider. A mycie podlog?- super,zrobione ale kto podosuwa spowrotem na miejsce krzesla,stolik itp ? 🙂 Myslalam ze tylko moj tak ma z tym niedokanczaniem 🙂

  22. Moj maz to zlota raczka, wszytsko potrafi zrobic i czego sie nie zlapie wszytsko naprawi albo zbuduje. Coz, nie mozna tego powiedziec jak sie wejdzie do naszego domu, niedlugo zawali sie sufit serio

  23. Nie raz mnie wkurza takim zachowaniem, ale tłumacze sobie ze jestem zbyt narwana i wszystko chce juz teraz. Maz mnie stopuje, on zawsze ma czas. Nawet ten kran który cieknie od 3 miesiecy juz powoli przestaje mnie denerwowac, juz nawet nie slusze tego kapu kap w nocy. pfffffffffffffff…..

  24. Mój mąż bardzo lubi majsterkować przy samochodzie. Niedawno przyłapałam go na gorącym uczynku że on w tym garażu wcale nie zajmuje sie porządkiem w samochodzie, czy wymianą opon, czy czyms sensownym co musu byc koniecznie zrobione teraz! On w najlepsze kimał sobie a starym fotelu w garażu, odsypiał nocke bo dzieci w nocy dawały popalić. Wyobrarzacie to sobie. Do dziś mam nerwe taka ze za kazdym razem mam ochote brac rozwod.

  25. Daje do czytania mojemu mężowi, niech wie że został rozszyfrowany nie tylko przeze mnie.

  26. A wkrecenie tej cholernej zarowki bez ktoej i tak dalabym sobie rady poniewaz juz od roku nie mam swiatla w korytarzu zajelo mu ponad pol godziny i jak zmeczony nie byl jaki on to nie cud dokonal. oklaski brawa i fajerwerki

  27. karolina k. on

    Moje dziecko najchętniej zjada tylko z tatusiem. Ok! Tak to prawda! Ale ja potem mam sprzątania dłużej i więcej niż było to warte. Oni sami też się karmią chyba z godzinę a jak nie lepiej.

  28. właśnie wiem, moj zawsze mowi ze nie dokonczylnie odniosl, nie pozmywal bo jeszvze nie skonczyl przeciez, a mi para uszami idzie wtedy

  29. Każdy ale to dosłownie każdy tak ma. Jeśli chodzi o mezczyzn. PRawie jakbym czytala o swoim chlopie.

    • Znam jednego, który tak nie ma -to mój tata 🙂 Mąż jest pod tym względem niestety bardzo typowy.

  30. Co z tego że prasuje jak deske albo zapomni odlozyc albo polozy zle, a wody z zelazka nie wyleje. Co z tego ze poodkurza , nawet lepiej niz ja tylko robi to pol godziny a mi zajmuje 10 minut. Co z tego ze zrobi pranie jak nie wywiesi i tak w kolko.

  31. u nas po pierwsz to klamki leca od mebli, nie ma kto przykrecic, po drugie, deka klozetowa ledwo sie domyka, nie ma ktos przykrecic, po trzecie wycierack iw samochodzie tak zbieraja deszcze ze w ta zime na pewno zrobi ktores z nas wypadek bo swiata nie widac, po trzecie, to tak na szybko, a jutreo jeszcze pewnie bym znalazala kolejne czynnosci. coz ja mam soje obowizaki za niego robic nie bede.

  32. No i jak go upomian po raz setny ze nie dokonczyl sprzatac kuchni bo blat owszem caly lsni ale zlew zawsze mokry. Potem psioczy ze wydatki, sam jest winien.

  33. Jakbym czytała o swoim mezu. Ale cholera mega mnie to wkurza! Dlaczego chlopy to juz takie leniwe istosty

  34. Daj spokoj, moj to od roku nie zdarzyl jeszcze zarowek w przedpokoju wymienic na te co swieca, czekam jeszcze az calkiem swiatla nie bedzie, na 8 – zostala jedna swiecaca, poweidzilam ze ja za cholere tego nie wymienie!

Odpowiedz