Sajgon w Zakopanem

69

Zaszyliśmy się aż na cztery dni. Tym razem z dziećmi. A właściwie to się zakopaliśmy. Albo wkopaliśmy. W Zakopanem.
Miłość miłość i tak dalej? No nie bardzo. Bo oczywiście jak się nie ma dzieci, to się jeździ we dwójkę i ma się to love story jak w piosence Sławomira. Ale jak już jest jedno dziecko, drugie – o zgrozo – to już przestaje być romantycznie. Zwyczajny wypad 2+2+1 (nie zapominajcie, że mamy psa) staje się swoistą walką o przetrwanie. Wiem co mówię, bo na takie rodzinne wypady wyjeżdżamy przynajmniej raz w miesiącu.

apartament marmot zakopanerodzina na kanapierozowe tulipany
plakaty
cavalier
cavalier dziecko
apartament matmot
dziecko i pies
apartament zakopane

Oczywiście podzieliłam się z Wami relacją na Instagramie (moje codzienne InstaStory możecie śledzić TUTAJ) o tym, jaki bałagan po sobie zostawiliśmy,  a raczej nasze pociechy, wszędzie gdzie się pojawialiśmy. Jedna z Was napisała mi, że dla takich jak my jest specjalnie wydzielone miejsce w piekle przygotowane przez kelnerów i obsługę restauracji. A ja tam uważam, że rodziny z dziećmi powinny mieć własną miejscówkę w restauracjach zabezpieczoną folią i wygłuszoną styropianem, bo rzeczywiście czasami jest mi wstyd za własne potomstwo. Dlaczego nie reaguję na to, co ono wyprawia? Bo chyba już jestem przyzwyczajona do takich zachowań w domu i jest mi wszystko jedno czy makaron wyląduje na mojej głowie, czy na podłodze pod stolikiem w knajpie. Przyjdzie Czilka i posprzata… Bez pełnych wyrzutu spojrzeń i komentowania, że rozrzucamy jedzenie.
Tak naprawdę wszędzie gdzie się zatrzymywaliśmy, robiliśmy istną demolkę. Zarówno w restauracjach, kawiarniach (polecam przepyszne śniadanka w klimatycznym STRH Bistro Art Cafe na Krupówkach i mega kawę w Samancie. Pozdrówcie od nas obsługę i jeszcze raz przekażcie przeprosiny), jak i w miejscu, w którym nocowaliśmy, czyli w Apartamencie Marmot 7 Zakopane. Ten ostatni, to piękne dwupoziomowe górskie mieszkanie z balkonem, przestrzennym salonem z bogatą kuchnią oraz dwiema samodzielnymi sypialniami. Wnętrze niesamowicie przytulne: z kominkiem i kącikiem dla dzieci. Prawdopodobnie właśnie teraz trwa tam generalny remont po naszym pobycie…

mama i dziecko
Pomyślicie: Ty się chwalisz czy się żalisz? Właściwie to nie wiem. Bo z jednej strony bardzo się cieszę na kolejne takie wyjazdy i Wam je gorąco polecam dla podładowania baterii, a z drugiej strony drżę na samą myśl, że znów będą patrzeć na naszą rodzinę jak na bandę wariatów, co to dopiero uciekli z zakładu zamkniętego. Bo u nas zwykły spacer wygląda jak performance teatru niezależnego, tudzież przepustka ze szpitala psychiatrycznego. Zamiast spokojnego marszu są podskoki, rzucanie się z płaczem na glebę, deptanie kałuż/linii na płytach chodnikowych/patyków, wieszanie się na czym popadnie i nagłe zrywy w pogoni za piórem gołębia. Zamiast spokojnego posiłku jest nieudolna próba ogarnięcia jedzenia uciekającego z talerza. Z takiej walki nigdy nie wychodzimy zupełnie czyści. Mamy za to nosy uciapane sosem pomidorowym, plamy, a raczej ordery ch(w)ały na bluzach i szpinak między zębami.

plecak dla dzieckadziewczynka

Plecak: Kipimleko / Spódnica, bluza: Atelini  / Buty: Bobux

Tak więc reasumując, chciałam Wam powiedzieć, że te nasze wyjazdy z dziećmi to właściwie żadne wakacje, urlopy czy odpoczynek, ale ciężkie rodzinne obozy przetrwania. Harówa trudniejsza niż w domowym zaciszu, bo trzeba ogarnąć siebie, dzieciaki, plan dnia, papusianko i atrakcje. W domu jakoś to łatwiej przychodzi, bo przecież wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Na wyjeździe musimy sobie wszystko zorganizować, gdzieś podejść, coś kupić, załatwić, być od kogoś zależnym. Ale mimo to gdy wracamy, to znów rozmyślamy gdzie by następnym razem wyjechać. Wprawdzie są momenty, kiedy obiecujemy sobie, że to był naprawdę ostatni taki wspólny wypad, nim Lenka i Antoś nie pójdą na studia, ale jednak takie rodzinne wycieczki mają swój urok. I mimo zmęczenia bawimy się doskonale w swoim towarzystwie. Gorzej z ludźmi, którzy spotykają naszą rozwydrzoną bandę na swojej drodze…
Przepraszam, współczuję i chyba jednak nie obiecuję poprawy przynajmniej przez kilka najbliższych lat.

69 komentarzy

  1. Tak dawno nie byłam w zakopanem ze w koncu musze sie tam wybrac, nie bylam tam od czasow liceum. Wstyd sie przyznac, pochodze z Ustki wiec mam kawal drogi, coz nie ma co sie tlumaczyc, trzeba zobaczyc polskie gory.

  2. Zawsze mówie ze to ostatni taki wyjazd, ostatnio bylismy na 3 dni w Krynicy, bardzo nam sie podobalo ale wrpcilismy tez bardzo zmeczeni .

  3. Berta on

    I też nigdy nie wiem po co się ocham kolejny raz na wyjazd z dziecmi

  4. Apartament wygląda bardzo przyjemnie. Ale czy dla rodziny podobnej :)), czyli 2+2 się sprawdzi? Mam tu na myśli samodzielne przygotowywanie posiłków i ogólnie „zabawienie” tej gromady w zamkniętym pomieszczeniu?

    • Myślę, że jest idealny dla takiej gromadki. Ja przed przyjazdem miałam tylko wątpliwości co do schodów. Ale były na tyle dobrze zabezpieczone, że musieliśmy się martwić o bezpieczeństwo Antosia.

  5. To chyba ten apartament Marmot ma wyjątkowe „szczęście” do rozwydrzonych band, bo my z dzieciakami spędziliśmy tam cudowny weekend w lutym. Jeśli nie trafiliśmy na czarną listę gości to chyba znowu tam wpadniemy przy okazji kolejnej wizyty w Zakopanem :), szczególne, że kącik dla dzieci obok łóżka na antresoli okazał się świetnym patentem na wydłużenie porannej drzemki nas – styranych rodziców 😀 Wyjątkowo mój Antek nie rozkminił systemu otwierania bramki zabezpieczającej przy schodach (a to kolejny plus).

    A z innej beczki, czy ten plecak jest taki sztywniejszy, czy raczej materiałowy?

  6. Super fotografie i niezapomniana pamiątka z Zakopanego.
    Mów co chcesz, ale ja bym sie przejechala dla takiego sajgonu

  7. Kinga,
    Masz świetne dzieciaki. Szalona rodzina!
    Strasznie miło się czytało o moim ukochanym Zakopanem. Zawsze chętnie wracamy.
    Strh znałam i bardzo lubię (pyszne herbaty), Samante tez (pyszne torty szczególnie czekoladowe trio) a apartamentu nie i chętnie go sprawdzę bo wyglada naprawdę Extra:)

  8. Wybywam w czerwcu zaraz po rozdaniu swiadectw, a potem prosto z zakopanego jedziemy na chorwacje z cala rodzina na wakacje. Nie moge sie doczkac.

  9. Zakopane, moja ukochane miasto. Chyba najbardziej lubie z Polski od dziecinstwa juz tak mam i nie ma roku zebym tam nie pojechala.

  10. Haha kochana, ostatnio byłam u przyjacioł w UK z moja rodzinka, czyli ja z mezem i nasza 2 dzieci w wieku 4 i 7 lat. Chyba nas juz wiecej do siebie nie zaporosza. Balagan to jeszcze nic, ale te placze, jeki, ciagle klotnie dzieciakow i moj glowy. Stluczona waza i pekniete lustro w lazience. O zgrozoooooo

  11. Jak ostatnio poszlam na spacer z moimi 3 dzieci. To wrocilam odrazu padlam na kanape i przez 15 minut nie ruszylam nawet reka. hahaha

  12. Jaki sajgon, nas nie widziałas, sama jestem straszna balaganiara i brud wychodzi mi wszedzie z domu. Na wyjazdach niczym nie odstaje od rzeczywistosci domowej

  13. Nie lubie zakopanego, ostatnio bylam w ubieglym sezonie, duzo ludzi, wszedzie drogo, jedzenia niesmaczne, jakies odgrzewane stare, nie moglismy trafic na dobra restauracje.
    Ostatni taki nasz wyjazd tam. A szkoda bo lubie gory.

  14. Ech nie może byc chyba aż tak zle.
    Wiadomo ze dzieci balagania, niszcza i brudza.
    To chyba normalne,
    jak sie w restauracjach nie zyczy takich gosci to trzeba po prostu zakazac wchodzenia z dziecmi.
    Mysle ze to malo prawdopodobne, dzieci przeciez to idealni klienci, zawsze wymusza to frytki to cole, to ciacho socek i inne pierdolki 😉

  15. Jedziemy z rodziną i znajomymi z dzieci do Zakopanego na długi weekend majowy. W inne miejsce, ale mam nadzieje ze bedziemy sie dobrze bawic i choci trche odsapniemy, napewno od naszego miasta i domu.

  16. tez mamy sajgon zawsze jak gdzies idziemy. nie mamy juz znajomych bez dzieci, kazdy zaniam gdzies razem wyszlismy byl naszym znajomym, po akcji z dziecmi teraz tylko mamy takie towarzystwo, czy tylko my ?

  17. Piękny ten apartament, można zapytac o cene? Jest jakis plac zabaw, sala zabaw dla dzieci?

  18. Super wypad. Az mnie kusi aby tez się wybrać z rodzinka do Zakopanego.
    Może uda się na majówkę…Apartament super- mega przytulny i wyglada na urządzony z gustem. Pytanie czy jest zmywarka i łóżeczko dla dziecka?

    • JEśli musimy zebrać Czilkę ze sobą to wybieramy restaurację, która przyjmuje psy. W Zakopanem jest takich sporo. Ale tym razem mieliśmy możliwość zostawienia jej w Apartamencie, więc kilka godzin czekała aż wrócimy.

      • Julianna on

        o Boże, nasz Harry zmiótłby apartament z powierzchni ziemi 😉 ale to beagle 😉 nastepna rasa cavalier, tylko, że Harry ma 3 latka i jeszcze ze 30 ze swoim temperamentem spokojnie pociągnie 😉

  19. Och ta wasza psinka, jest cudna, sama zastanawiam sie nad psem dla swoich dzieci ,ale nie mam pojecia jaka rase wybrac.

  20. My wybywamy za 2 tygodnie na wypad z dziecmi w gory ale tym razem nie do zakopanego ,ale w Ustrzyki. Biszczady, nie bylam tam 20 lat.

  21. Pociesze Cie.
    Nawet jak dzieci wyjda z domu to ci wnuki przywiozna a wnuki ponoc sie bardziej kocha niz wlasne dzieci i na wszytsko pozwala, wiec moja droga haha nigy juz nie bedzie lepiej jak sie ma dzieci 😉 pozdrawiam

  22. Pisanie bez ogródy i to mi się podoba:) super domek, musze spojrzec na ich strone:) Przynajmniej z dziecmi na nude nie mozna narzekać, bo zawsze cos wymyślą ;D

  23. Mój syn ostatnio wylał na mnie całą moją kawę w restauracji.😭
    I nie dosyć że już drugiej nie mialam ochoty pic to cała bylam brudna.
    Dobrze że kawa nie była wrzącą.

    • Też czasem podczas pakowania torby dla dzieci zastanawiam się czy nie zabrać ubrań na zmianę dla siebie:). Nawet jesli wychodzimy tylko na parę godzin, to zazwyczaj wracam wysmarowana wszystkim co dzieci jadły.

  24. Demolka jest u nas zawsze jak gdzieś wybywamy. Mamy na osiedlu zaprzyjaźniona restauracje. Ja pisze że zaprzyjaźniona oni chyba nas maja za wrogów. Zawsze po naszym opuszczeniu stolika kelnerzy mają sporo pracy.

    • :). JA staram się przed wyjściem z restauracji ogarnąć co większe kawałki jedzenia, które leżą pod stolikiem. Ale mimo wszystko sporo po sobie zostawiamy.

  25. Dla mnie wyjazd na jedna noc do rodziców to jest szkoła przetrwania. Nie znoszę sie pakować i b5c w innym miejscu niż mój dom ktory przystosowany jest do dzieci i jest wszystko pod ręką.

Odpowiedz