Pierwszy dzień w przedszkolu – jak to było u nas

38

Plan tego posta był prosty. Piszę o tym jak przetrwaliśmy pierwsze, ciężkie dni w przedszkolu, jakie błędy popełniliśmy, daję Wam rady co zrobić a jakich zachowań unikać jak ognia. Problem w tym, że nie mam o czym pisać. Lenka do przedszkola chodzi już trzy tygodnie. Nie rozpacza, nie tupie nóżkami, nie wymiotuje z tęsknoty za cycusiem mamusi.  Wszystko wskazuje na to, że albo miałam sporo szczęścia i moje dziecko należy do tej małej grupy przedszkolaków, które  w nowej sytuacji odnajdują się z marszu, a może to kwestia naszego dobrego przygotowania i wałkowania tematu jeszcze zanim Lenka pierwszy raz do przedszkola została zaprowadzona.  Płacz oczywiście był, trzy razy. Dwa razy w przedszkolu, trwał łącznie nie dłużej niż 2-3 minuty, raz Lenka zapłakała w domu. Chociaż, zapłakała to delikatne określenie na awanturę jaką urządziła, kiedy czekała przy drzwiach na tatę, który tym razem nie był gotowy na czas.  Skupię się więc na tym co w moim pierwszym poście wzbudziło największe zamieszanie („Pierwszy dzień w przedszkolu„) Pojawiło się pytanie, czy wcześniejsze wysyłanie dziecka do przedszkola  ( w naszym przypadku były to 4 miesiące), na dodatek do grupy dzieci starszych, to dobry pomysł czy może próba pozbycia się malucha z domu i zabierania mu dzieciństwa.

I tu niestety musi się pojawić stwierdzenie, którego nie lubię. Każde dziecko jest inne, więc każde zareaguje inaczej. Lenka to dziecko nieśmiałe, tak mi się przynajmniej wydawało. Zawsze grzeczna, cicha ale też bardzo ciekawa świata.  Miałam obawy czy poradzi sobie w nowej sytuacji, bez mamy,  w przedszkolu pełnym rozwrzeszczanych maluchów, które na dodatek są od niej starsze. Nastawiałam się na najgorsze, tymczasem moje dziecko kolejny raz zaskoczyło mnie swoją samodzielnością, otwartością i ogromną odwagą. Już pierwszego dnia, zaciekawiona, bez najmniejszych oporów poczłapała oglądać przedszkole w towarzystwie nowej cioci. Po trzech godzinach przywitała nas uśmiechem od ucha do ucha  i głośnym „śeść” wykrzyczanym kiedy tylko zobaczyła nas, przekraczających próg przedszkola.  W pierwszym tygodniu oswajała się z przedszkolem po trzy godziny dziennie. Każdego dnia rano, dawaliśmy jej jasno i wyraźnie informację, że po zupie zjawimy się po nią i pojedziemy razem do domu ( nie powstrzymywana, informację tę powtarzałam jej  trzy lub cztery razy przed każdym rozstaniem  #matkawariatka)

Decyzja o wysłaniu Lenki do przedszkola nie była podjęta pod  wpływem chęci zapewnienia sobie kilku godzin spokoju w ciągu dnia, a dziecku kilku godzin atrakcji w towarzystwie innych maluchów. Chociaż ten argument też pojawił się w naszych rozmowach kiedy rozważaliśmy wszystkie „za” i „przeciw” nowej sytuacji.  Mieliśmy wrażenie, że Lenka w domu nie rozwija się tak dobrze jak może się rozwijać w przedszkolu, widzieliśmy, że się nudzi, zabawki  i towarzystwo rodziców przestały być dla niej atrakcją.

Polsko-angielskie przedszkole artystyczne, które wybraliśmy, zapewnia Lence nie tylko odpowiednią opiekę  przez sześć godzin dziennie, ale też daje jej możliwości kontaktu z językiem obcym. Zależało nam, żeby w naturalny sposób wprowadzić Lenkę w świat języka angielskiego, tak aby od najmłodszych lat stał się on częścią jej codziennego życia. Wykorzystujemy to, że dzieci w swoich najmłodszych latach są najbardziej ciekawe świata, i dzięki temu podczas zabawy i różnego rodzaju ciekawych zajęć, bez najmniejszych obciążeń przyswajają język obcy. Nie nastawiamy się na spektakularne efekty, ale skaczemy ze szczęścia kiedy po trzech tygodniach słyszymy od Lenki, że „krowa” to „cow” a „pies” to „dog” .

Widzimy różnicę. Po trzech tygodniach w towarzystwie nowych, starszych koleżanek i kolegów, zasób słów używanych przez Lenkę podwoił się a może nawet potroił.  Pękam z dumy, kiedy słyszę jak bardzo samodzielne jest moje dziecko. Złości się kiedy ktoś chce jej pomóc przy jedzeniu, ubieraniu lub korzystaniu z toalety. „Siama” robi wszystko najlepiej.

Na kryzys oczywiście czekaliśmy. Pierwszy miał przyjść po weekendzie. Podobno czasem pojawia się po dłuższej przerwie więc kiedy Lenka w piątek została w domu, w poniedziałek spodziewałam się łez i protestów, ale kolejny raz rozstanie przebiegło bez najmniejszych problemów.  Podobno prędzej czy później kryzys przyjść musi.  Po chorobie, po wakacjach, po świętach. Więc czekamy na niego, ciesząc się faktem, że nasze dziecko do przedszkola po prostu chodzić lubi.

38 komentarzy

  1. Brawo dziewczyny. W naszym przypadku tez było super ale moją córeczkę dopadły choroby. Była tydzień w przedszkolu, dwa tygodnie w domu.

    • Lenka właśnie choruje. Nic poważnego, katar i lekka gorączka ale do przedszkola nie mogła dzisiaj pójść. Spodziewamy się też ospy bo ostatnio w naszym przedszkolu kilka maluchów chorowało.

  2. Moja siostra zmieniła córce przedszkole bo mała bardzo długo nie mogła się przyzwyczaić. W nowym miejscu po tygodniu było dobrze.

  3. Długo szukałaś przedszkola? Ja byłam juz we wsztstkich w mojej okolicy i w każdym znalazłam coś co mi się nie podoba

    • Szybko zdecydowaliśmy sie na to właśnie przedszkole. A może Ty szukasz przedszkola idealnego? Takich chyba nie ma:(

  4. Nas czeka przedszkole od września. Boję się jak to będzie ale liczę na taką reakcję jak u was. Moja córka tak jak Lenka jest grzeczna, cicha ale też lubi spędzać czas z innymi dziećmi. Twoja historia daje mi nadzieję

    • Sama się zastanawiam czy to nasza zasługa, czy może Lenka jest takim dzieckiem, które nie boi się niczego.

  5. Moja córka nie lubi przedszkola ale przeciez kiedyś musi się przekonać. Jestem załamana bo już w niedzielę płacze jak sobie przypomni, że w poniedziałek czeka ją przedszkole

    • Nie lubi przedszkola czy pań, które się opiekują dziećmi? Panie przedszkolanki mają ogromny wpływ na to czy dziecko polubi to miejsce czy nie

  6. Moja córka w przedszkolu płakała, wymiotowała nawet kilka razy. Po jakimś czasie się poddałam. Próbujemy od września jeszcze raz. Może tym razem się uda

  7. Czym się kierowałaś wybierając przedszkole? Ja szukam prywatnego przedszkola i jestem zielona. Nie wiem od czego zacząć.

    • Moje największe obawy budziły dwie sprawy: bezpieczeństwo mojego dziecka i odpowiednia, zdrowa kuchnia. Wydaje mi się, ze przedszkole które wybraliśmy jest ok, ale dostrzegam niedociągnięcia. Staram się jednak spokojnie podchodzić do tematu i nie wariować. Podobno przy drugim dziecku będzie łatwiej:)

  8. Ja z takim pytaniem. Czy we wrześniu przeniesiecie Lenkę do grupy dzieci w jej wieku czy zostanie w tej starczej grupie?

    • Nad tym się jeszcze zastanawiamy. Jeśli zmienimy grupę, zmienią się dzieci, będą inne opiekunki. Lenka świetnie radzi sobie w tej grupie i sporo się od dzieci uczy. Nie wiemy jeszcze co zrobimy. Zostało nam kilka miesięcy na podjęcie decyzji

  9. Witaj. Czy mogłabyś napisać do jakiego przedszkola chodzi Lenka? My własnie szukamy dobrego pzredszkola, niestety w większości już nie ma miejsc. 🙂

  10. SUPER! Oby nasza Maja tak zareagowała na przedszkole 😉 Również jest nieśmiała i cicha jak Lenka, powodzenia w dalszej przygodzie z przedszkolem a my czekamy na swoje 🙂

    • Alicja, wydaje mi się, że u nas bardzo pomogły panie przedszkolanki. Śliczne, zawsze uśmiechnięte dziewczyny, z daleka widać, że to fajne osoby. Lenka jak wchodzi do swojej sali, rzuca swoją przytulankę i wskakuje na ręce do cioci żeby się przywitać.

  11. Droga kolezanko pisalas ze nie oczekujesz wielkich efektow z przyswajania jezyka… wlasnie to jest najlepszy wybor przedszkola… dziecko slyszy i uklada do „szuflaedk” i moze nawet jesli nie uzywa kiedys nas zaskoczy:)dzieci ucza sie 10 razy szybciej obcych jezykow niz my:) Moja Zuzia ma 2,5 roku, od pol roku chodzi do holenderskiego przedszkola poniewaz mieszkamy w Holandii. Zuzia mowi po holendersku po polsku i do tego troszke po angielsku:) i teraz wiem ze wybor i wyslanie Malej na gleboka wode do holenderskiego przedszkola bylo najlepszym wyborem pod sloncem:) teraz juz wiem ze Zuzia da sobie rade niedlugo w szkole bo jest bardzo samodzielna:)

    • Nie oczekuję spektakularnych efektów ale jeśli się pojawią to będziemy bardzo szczęśliwi. Ale myślę, że nie ma co porównywać Waszego przedszkola gdzie mała szłyszy język obcy cały czas, do naszego gdzie jednak większość osób mówi w naszym języku.

    • no jasne masz racje ale takie zajecia z jezyka angielskiego dla malucha bardzo duzo daja… jak sama pisalas po kilku dniach nowe slowa angielskie:))) a za dwa miesiace pierwsze zdanie moze:) no i Zuzia poszla do przeszkola mowiac juz super po polsku:D teraz czasami sami nie wiemy co mowi bo miesza jezyki. smiechu co nie miara:)

Odpowiedz