Kiedyś, lata temu, dostałam od koleżanki przepis na ciasteczka, których rzekomo nie da się zepsuć. Powiedziałam tylko: „potrzymaj mi piwo” i brawurowo upiekłam ciastka, którymi można sobie było powybijać wszystkie zęby. Dziś już wiem, że nie ma ludzi, którzy nie potrafią piec. Są tylko niewłaściwe przepisy.  

W związku z tym, że zbliża się najbardziej radosny dzień w roku, czyli pierwszy dzień wakacji, mam dla Was przepis na pyszne babeczki, które na pewno osłodzą Wam ten dzień (o ile trzeba go dodatkowo osładzać). To efektowny, ale mega łatwy przepis, z którym – z niewielką pomocą rodzica – poradzi sobie każde dziecko (czyt. każde beztalencie cukiernicze też da radę).

No to zabieramy się do pracy.

Składniki: 

Na babeczki (około 12-15 sztuk):

200 g masła 

150 g gorzkiej czekolady

5-7 łyżek cukru

4 jajka 

170 g mąki pszennej 

1 łyżeczka proszku do pieczenia  

Na nadzienie: 

Truskawki lub wiśnie (albo jedno i drugie)

Serek Hochland Kanapkowy czekoladowy

Dodatkowo: foremki na muffinki

Przygotowani? No to rozgrzewamy piekarniki i do dzieła.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 °C

W rondelku rozpuszczamy masło i czekoladę.

Pozostałe składniki mieszamy w robocie kuchennym. Po wymieszaniu dolewamy masło z czekoladą.

Ciasto przekładamy do foremek na muffinki (zapełniamy mniej więcej połowę foremki).

Babeczki wkładamy do piekarnika na ok. 20 minut. 

Kremu nie musimy przygotowywać, co bardzo nam ułatwia sprawę i przyspiesza pracę. Ogólnie mam kiepskie doświadczenia z takimi „gotowcami”. Zazwyczaj są niezbyt smaczne, mają fatalne składy, a zęby aż trzeszczą od nadmiaru cukru. Dlatego tym razem użyję kremowego serka twarogowego Hochland Kanapkowy czekoladowy, który ma krótki i naturalny skład a przy tym pyszny czekoladowy smak

Serek wystarczy przełożyć z opakowania (można wyjąć go z lodówki godzinę przed dekorowaniem babeczek) do rękawa cukierniczego i ładnie udekorować nim babeczki (oczywiście po dokładnym wystudzeniu).

Po udekorowaniu babeczek serkiem, na każdej układamy kawałki owoców. Na każdą babeczkę ucieramy też odrobinę gorzkiej czekolady. I to tyle.

Obiecałam, że będzie łatwo i przyjemnie, a ja nie rzucam słów na wiatr. W tym przepisie najfajniejsze jest to, że można nie tylko zjadać muffinki razem z dziećmi, ale i razem z nimi je przygotować. Tak naprawdę to kilkanaście minut pracy i pierwszy dzień wakacji może pachnieć czekoladą.

Życzę Wam smacznego!