6 faktów o mnie, o których nie macie pojęcia.

78

Przychodzi taki czas w życiu, kiedy człowiek patrzy z boku na swoje życie i myśli, że najwyższa pora się uzewnętrznić. Zwłaszcza, jeśli ktoś go wywołał do tablicy.

Pamiętacie facebookowy boom na zdjęcia z dzieciństwa? 5 zdjęć w 5 dni. Należało pochwalić się wszem i wobec, jakie to były z nas fajne brzdące. Ludzie w popłochu przeglądali swoje stare albumy i skanowali ile wlezie, byleby tylko nie dać plamy.

Ale ponieważ moda wraca, tylko czasem w innych odsłonach, to znów mamy okres mianowań. Tym razem na Instagramie. Kto ma tam konto i aktywnie się udziela, ten pewnie wie, o co może chodzić. Mnie również nie ominął „zaszczyt” przystąpienia do takiej zabawy. Zostałam mianowana do opowiedzenia pięciu prawd o sobie, które zamieściłam na swoim Instastories. Kto z Was nie zdążył obejrzeć mojego wywodu, bo filmik perfidnie zniknął po 24 h istnienia w sieci, ten ma niepowtarzalną okazję, by bez pośpiechu zapoznać się z informacjami w nim zawartymi właśnie tutaj. A jako bonus do tych pięciu prawd dorzucam jeszcze 1. No to jedziemy z tym koksem…

Prawda nr 1 – skończyłam 5-letnie studia. W prawie 8 lat. No bo przecież jak się za coś zabieram, to robię to naprawdę porządnie. Za długo? Eee, znam lepszych rekordzistów. Poza tym trzeba na to spojrzeć z innej perspektywy: wiedzę mam przyswojoną tak dobrze, że jak ktoś mnie wyrwie ze snu w nocy, to mu wyśpiewam wszystkie definicje, jakie mój mózg wchłonął na pierwszym roku.

Prawda nr 2 – uwaga –  w 7. klasie podstawówki ogoliłam brwi prawie na łyso. Niektóre moje koleżanki goliły już nogi, pachy, koledzy – pierwszego wąsika, a ja poszłam na całość i ociosałam sobie włosy nad oczami. Od góry. Taki trochę zonk. Ale zostawiłam sobie gustowne kreseczki, tak modne w latach 90-tych. Przecież wszystkie gwiazdy, szczególnie muzyczne (zobaczcie chociaż Blumchen – tą od „Boomeranga”) wyrywały sobie na potęgę brewki, bo szczytem niechlujstwa były wtedy zarośnięte krzaki na czole, a już szczególnie ohydna była tzw. „monobrew”.

brwiPrawda nr 3 – w związku z powyższym zabiegiem kosmetycznym „wzrosła” moja pozycja społeczna. Chodzi o to, że dzięki tymże brwiom przez jakieś 2 – 3 lata czułam się jak jakaś modelka. Wszyscy na mnie patrzyli, choć ich wzrok uciekał nieco ponad moje oczy. Na pewno podziwiali te cudnej urody cieniutkie kreseczki. Tylko że jakoś nie odezwała się do mnie żadna agencja modelek. Ale może mieli akurat inne priorytety, jeśli chodzi o dobór kandydatek na wybiegi. Nie mam pretensji.

Prawda nr 4 – nigdy nie uznawałam randek z Internetów. Uważałam, że są dla leniwych, którym się nie chce ruszyć czterech liter z kanapy. Ale że tak się złożyło, że faceci nie walili do mnie drzwiami i oknami, a ja się nie opędzałam od wielbicieli, więc postanowiłam skorzystać z tego wynalazku, jakim były portale randkowe. Tak na próbę. Jednorazowo. Umówiłam się z jakimś kolesiem. Skutek jest taki, że teraz ten koleś jest moim mężem.

Prawda nr 5 – kiedyś na studiach poszłam na randkę do kina (i nie była to randka w ciemno ani z Internetu). To było lato. Upał, jak cholera. Taka byłam podniecona tym faktem (randką, nie upałem), że dopiero w kinie zorientowałam się, że mam na stopach kapcie.  Ale że zdarzenie miało miejsce w Chicago, to nikt nie robił z tego wielkiego halo, bo tam ludzie mają w nosie jak inni (i oni sami zwłaszcza) wyglądają. Równie dobrze mogłam wyjść w gumofilcach i podomce. Nawet te wygolone brwi sprzed lat nie zrobiłyby na nich wrażenia.

chicago

Prawda nr 6 – zanim zostałam blogerką, próbowałam swoich sił jako… bizneswoman. Miałam jeden sklep z butami, drugi z biżuterią, a na deser salon kosmetyczny. A co, ma się ten rozmach! Niestety wszystkie te przedsięwzięcia okazały się totalnymi niewypałami, a my z mężem straciliśmy tylko pieniądze. Spore pieniądze. Ale jak widać nie poddaliśmy się i szukaliśmy tego, w czym się odnajdziemy. Można powiedzieć, że i tak mieliśmy dużo szczęścia, bo przecież wiele osób po tylu porażkach bankrutuje i w efekcie trafia na bruk. Chociaż sądząc po moim niezłomnym charakterze, nawet jeśli zaliczyłabym taką biznesową glebę, to pewnie na tej glebie bym coś uprawiała. Bez skojarzeń. O warzywka mi chodzi.

A Wy macie jakieś „smaczki” ze swojego życia, którymi zechcecie się tu pochwalić? Piszcie, jestem bardzo ciekawa, co zmajstrowałyście. Mianuję Was wszystkie do zwierzeń!

78 komentarzy

  1. Najbardziej uśmiałem się z tego zgolenia brwi. A to dlatego, że za dzieciaka zrobiłem dokładnie to samo 😉

  2. mega wpis, niektóre fakty całkiem zabawne, jak ten z brwiami 🙂 sama też robiłam różne rzeczy, często bardzo dziwne 🙂

    • Brwi to niestety nie jest jedyny wyskok, na jaki sobie pozwoliłam w tamym okresie:) Wydawało mi się, że wszystko mogę. Dobrze, że przeżyłam:)

  3. Tez mam meza z internetu. Nie z portalu randkowego, ale ze skypa. I to do tego z innego kraju. Moglabym o tym ksiazke napisac.
    Tak pokrotce: oboje moich dziadkow jest z bylej Jugoslawii i z tej racji moim rodzicom wydawalo sie ze umieja po „jugoslawiansku” wiec pewnego dnia z nudow znalezlismy na skypie dostepne osoby po kliknieciu panstwa „Jugoslawia” i kliknelam na dwoch typow, jeden byl z Serbii a jeden z Chorwacji. Po dziwnej wymianie zdan, rodzice mowili co mam pisac chociaz chyba sami nawet nie wiedzieli co mowia, kolez z Serbii zaczal pytac po angielsku kim jestem to go wylaczylam, bo celem bylo pisanie w ich jezyku. A ten z Chorwacji zostal. Tak sie stalo, ze trzy miesiece ze soba pisalismy, oczywiscie z malymi przerwami na spanie i prace. Po trzech miesiacach skypa i braku zycia prywatnego kupilam bilet na samolot i zabukowalam hotel, na 3 dni. Polecialam do Chorwacji. Te trzy dni nie byly zbyt udane bo on mial nowa prace i nie mial dla mnie czasu.
    ….
    I jakos tak sie stalo, ze jestesmy juz 11 lat po slubie, mamy szescioletnia corke i mieszkamy w Holandii.
    Ale nie obyly sie bez roznych dziwnych, fajnych i nie fajnych historii pomiedzy. Az cud ze przetrwalismy.
    Polecam mezow z internetu!

  4. Malwina on

    Ja mam mega fetysz na leworęczność. W podstawówce na siłę chciałam pisać lewą, ale nie umiałam … do tej pory ćwiczę sobie lewą rękę i strasznie jara mnie jak ktoś pisze lewą ręką. Nawet moją miłość najpierw zauważyłam dzięki temu 😂😂😂

    • To tak jak moja mama. Była leworęczna. A podobno dawniej leworęczni ludzie nie mieli w życiu łatwo. Więc nauczyła się pisać lewą i prawą.

  5. Tak w Stanach ludzie nie zwracaja uwagi w czym sie chodzi, ja prosto po pracy na sprzatniu odrazu jechalam na shopping 😀

  6. ja ostatnio poszlam w pantoflach do sklepu po pieczywo hehe tak sie spieszylam zeby dzieci mnie nie zatrzymaly ze wyszlam jak wyszlam, jeszcze szlafroku brakowalo, ale to pewnie mnie czeka na wiosne jak tylko cieplej sie zrobi, teraz mozg jeszcze jakos zaczail ze zima to kurtke trzeba ubrac

  7. natalia on

    Nie mialam pojecia ze poznalas meza na interneciei w zyciu bym sie tego nie spodziwala.

  8. malgosia on

    Ale poleciałaś z tymi prawdami o sobie.
    Mysle ze nie masz sie czego obawiac poniewaz kazdy z nas nawet najwieszy aniol i dobre dziecko ma jakies male przewinienia za soba z dziecinstwa czy tez z czasow mlodosci.
    Super wpis :]

  9. Moja największa tajemnica byly stopy.
    Do dzis staram sie ich nie eksponowac swiatu bo sa po prostu koslawe i brzydkie.
    Moj najmniejszy palec jest powykszywiany a srodkowy o polowe wiekszy od tego ktory pierwotnie powinien byc najwiekszy.

    • Jak już mówimy o stopach i palcach to kiedyś biegłam w domu rodziców i złamałam sobie najmniejszy palec u nogi.. zahaczyłam o drzwi. JA to miałam ciekawe życie. Aż dziwne, że to wszystko przeżyłam.

  10. bedac mloda podpalilam stodole u sasiada mojego dziadka, nikt do dzis nie wie ze to moja sprawka, po prostu chcialam sobie zrobic ognisko no i wyszlo

  11. chce wiecej takich faktow o tobie, super sie to czyta, a z pewnoscia jeszcze cos tu dla nas masz 😀

  12. dotorra on

    mialas salon kosmetyczny ? wow, super , tez bym kiedys chciala, ale nie wiem czy to jest dochodowy biznes, cagle sie lamie.

  13. ewelina p. on

    Dobrze wygladalas w tych brwiach , jak patrze na stare fotografie, kazda moja ciotka takie miala, byly po prostu modne 🙂 pozdrawiam

  14. weronika on

    kazdy ma jakies swoje prawdy i prawdziwki o sobie, ja tez pamietam jak dzis w szkole kujon w domu diabel.

    • Jadłam. W tamtych czasach żywiłam się tylko śmieciowym jedzeniem. Aż dziwne, że to przeżyłam.
      Taki rosołek z torebki to uwielbiałam.

  15. eksta post, sama Zaraz zaczne cos wyszukiwac u siebie, zainspirowałaś mnie kochana 🙁

  16. Co ja pamiętam to w podstawówce się działo, mieliśmy lekcje plastyki, ja gdzieś wyszłam z ławki a w tym czasie nauczyciel zasiadł moje miejsce. Ale ja tego jeszcze nie wiedziałam. Nie wiem po co mi było potrzebne mogę krzesło ale najzwyczajniej w świecie zabrałam sobie je. W tym czasie nauczyciel stał nachylajac się nad ławką. Ale jak tylko odeszłam nauczyciel chciał usiąść. I nie przeciąć grawitacji padł z wielkim chukiem na ziemię. Ja wystraszona inni się śmieją. Na szczęście nauczyciel wstał i też się zaśmiał.

  17. grunt to przezyc najlepiej swoje dziecinstwo i mlodosc i dyc z tego moze nie dokonca dumni, ja przynajmniej nie mam z czego, ale jestem szczesliwa ze sie wyszumialam i robilam rzeczy ktore dzis niestety nigdy bym nie wykonala.

  18. Taka była moda! Wygladałam super. Kureczki mozna bylo wtedy pozazdrosic, nie wiem z czego tu sie zmiac.

  19. kiedyś byłam piekna po prostu, no wiadomo, bylam po prostu młoda. starosci nie oszukasz niczym

  20. a ja pamietam jak pierwszy raz w zyciu ogolilam sobie nogi chyba w 6 klasie. balam sie mamy i tego ze uzylam jej maszybki do golenia ogolilam wiec tylko przod na lydkach , bardziej sie balam hahahaha

  21. ewelina on

    8 lat w 5 sie mowi, i tak te studia nie sa dzis do niczego potrzebne. no chyba ze medyczne czy prawnicze

  22. tak siebie nienawidzilam na zdjeciach z mlodosci ze kazde zdjecie zamalowalam maazkiem zeby nikt nie wiedzial jak wygladalam :] dzis nie mam zadnej pamiatki

  23. BOshhhh tez mam takie stare zdjecia, az nie chce ich wygrzebywac, lezka mi sie kreci w oku, mimo tandety na sobie i zero gustownych ubran, jak na te czasy oczywiscie, wtedy to moze i bylo bosko, tesknie za taka mloda ja. Bez zmarszczek, zludzen, bez problemow

  24. Nie raz wyszłam z domu w kapciach, kiedys wychodzac ze szpitala od babci szlam przez pol mista w workach szpitalnych na na butach ale obciach i to w polsce! W ameryce to i tak mozna uznac ze tego nie bylo.

  25. Ale pozy hehehe, co ci strzelilo do glowy zeby zgolic sobie te brwi, w zyciu bym na to nie wpadla.

    • Miałam brwi. Ale cienkie. Na szczęscie nie zaszalałam aż tak bardzo żeby całkiem się ich pozbyć. Proces zapuszczania był długi i bardzo bolesny.

  26. A mogłabyś coś opowiedzieć o pobycie w Stanach ?
    Jednorazowe wakacje czy dłuższy pobyt z czymś związany ?

    • No właśnie, ja też bym chętnie o tym poczytała 🙂 czemu i jak długo byłaś w Stanach oraz czy Twojego męża poznałaś juz w Pl?

  27. Kinga skąd Twoja sofa w salonie? Dzięki z góry. Trochę nie na temat ale nie wiem gdzie zapytać. Dzięki

    • KAnapa jest z firmy Vieri Divani. Jest ekstra. Moje dzieci i pies przetestowały ją na wszystkie możliwe sposoby.

      • Dziekuje bardzo. A podpowiesz, ktoey to model i kolor? i JAk ja czyscisz? moja jest duzo ciemniejsza a wiecznie poplamiona przez dzieci. Pozdr.

        • Niestety nie pamiętam, jaki model wybraliśmy. O kolorze mogę ci powiedzieć tylko tyle, że jest szary. Kupiliśmy ją chyba 5 lat temu.

Odpowiedz