Tele-fobia – telewizja w życiu dziecka

82

Nie wiem, czy blog parentingowy to dobre miejsce na poruszanie tak drażliwego tematu jak telewizja w życiu dziecka. Nie wiem czy mój blog to miejsce na poruszenie tego tematu.  Ale zostałam do tego zmuszona: najpierw jedna z Was dziwi się, że puszczam dziecku bajki. Potem druga stwierdza, że „wychowanie medialne jest podstawą w naszych czasach”. Jako że zawsze uważałam, że podstawą wychowania jest rodzina, a nie media, to musiałam zabrać głos w tym sporze.

Wiele osób dziwi się, że nie mamy w domu telewizora. Pytana, odpowiadam zawsze to samo: „Jakoś nie dorobiliśmy się jeszcze”, co szybko zamyka usta ciekawskim. To zazwyczaj osoby, które zaczynają dzień „Kawą i herbatą” a kończą wieczornym wydaniem „Panoramy”. U nich telewizor jest tłem do rozmów, posiłków, zabaw dzieci i odrabiania przez nich zadań. Ja natomiast jestem z natury zwierzęciem stadnym – ale jeśli trafiam do domu, w którym telewizor jest najważniejszym członkiem rodziny, mam ochotę wyjść po kilku minutach. Przyczyną nie jest drący rajstopy pies, nie są to drewniane klocki, na których dziwnym trafem zawsze to ja siadam. Przyczyną jest ten huczący, wrzeszcząco-śpiewający sprzęt, który zajmuje honorowe miejsce w salonie. Próby spokojnej rozmowy spełzają na niczym, bo uwagę skutecznie odwracają Robert Janowski na wpół z Czesią z Klanu. Dzieci zamiast bawić się ze sobą w chowanego, krążą wokół telewizora jak satelity, wgapiając się bezmyślnie w migający ekran. Te mniejsze nic nie rozumieją (tyle ich szczęścia), większe wychwytują co ciekawsze dialogi i komentują, bo rozumieją już wszystko (na ich nieszczęście).

Decyzja o nieposiadaniu telewizora była więc świadoma, podyktowana po części obecnością dziecka w domu; nie oznacza to wcale, że zrezygnowaliśmy z dobrodziejstw telewizji. Nie chcieliśmy być jednak narażeni na zalew zupełnie przypadkowych informacji, seriali czy pustych show, ogólnie mówiąc: szumu, z którego ciężko wyłapać myśl przewodnią. Wybraliśmy zatem mniejsze zło – świadomie wybieramy programy, filmy i bajki, które w znośnej ilości za pomocą komputera dozujemy sobie i dziecku. Tak, dziecku również, nie ukrywam bowiem, że Lenka bajki oglądała, ogląda i będzie oglądać. Nie należymy do rodziców, którzy próbują odcinać swoje dziecko od współczesnego świata. Media są obecne w dzisiejszym (także naszym) świecie na każdym kroku. Zależało nam jednak, żeby telewizor nie stał się członkiem rodziny tak jak to stało się w wielu domach. Jak dotychczas zalet oglądania przez Lenkę bajek jest więcej niż wad: świadomie (z uporem maniaka będę podkreślać wagę tego słowa) postanowiliśmy podsuwać Lence tylko bajki anglojęzyczne, dostosowane oczywiście do jej wieku. Zbieramy teraz żniwa tej decyzji: Lenka ma 2,5 roku i zaskoczyła nas samych, kiedy nagle pewnego dnia zaczęła liczyć po angielsku…Powtarza też angielskie słówka, z którymi bez wątpienia zetknęła się w swoich ulubionych kreskówkach. Najważniejsze jednak, że to my jako rodzice decydujemy, w jakim momencie nasza córka dostaje nagrodę w postaci obejrzenia bajki i jak długo będzie mogła ją oglądać. Na nas spoczywa też odpowiedzialność, żeby zapewnić jej rozwój całościowy – Lenka biega, tańczy, śpiewa, gotuje z mamą, uczy się sprzątać i czyta książeczki. Nie zostaje wiele czasu na siedzenie przed ekranem komputera. Myślę że to nasz wielki sukces – nie zdarzyło się jeszcze, by Lenka zamiast spaceru albo zabawy w  piaskownicy wybrała bajki. Na całe szczęście czasy, gdy musiałam siadać obok niej i komentować obrazy na ekranie bezpowrotnie minęły. Nie będę wmawiać wam, że były to najbardziej pasjonujące momenty dnia… Teraz Lenka, kiedy tylko próbuję przysiąść obok niej i zagadywać, odgania mnie machaniem jak natrętną muchę.

Czy posługuję się bajkami, żeby pozbyć się dziecka, które pęta się pod nogami kiedy akurat lepię ciasto na pierogi? Cóż, pewnie wiele z was mnie za to znienawidzi ale…nie nie nie i jeszcze raz nie! Kawałek ciasta  zajmie ją na dłużej niż Dora czy Świnka Peppa… W najgorszym razie zrezygnuję z pierogów i zrobię coś z szybkich dań ( KLIK ).

Jak to napisała jedna z Was w komentarzach: „Po co wam te dzieci jeśli nie macie dla nich czasu?”… Media to ogromna siła, a w powiedzeniu, że dziecko chłonie jak gąbka jest sporo prawdy. Od nas, rodziców zależy czy ta siła pochłonie nasze dziecko czy będzie sprzymierzeńcem w wychowaniu mądrego małego człowieka.

82 komentarze

  1. Nie znoszę tv…w moim domu rodzinnym zamiast rozmawiać ze sobą przy niedzielnym obiedzie, to oglądano tv…:@ obiecałam sobie nigdy tak nie będzie w moim domu!!! I trzymam się tego:)
    Moja córka ma rok i na razie nic ogląda, Twój pomysł bajek na tablecie mi się podoba:) w jakim wieku Twoja Lena rozpoczęła przygodę z bajkami i od czego w sumie (podoba mi się pomysł z angielskimi bajkami!:))?

  2. My oczywiście mamy tv Moi synowie oglądają bajki naprawdę w nagłych wypatkach, czasami na laptopie , często w j.niemieckim albo j.angielskim Ale dzień zawsze kończymy książka Zauważyłam że wieczorne czytanie ich uspokaja i lepiej zasypiają no i wyobraźnię mają niesamowitą Na szczęście są kreatywni więc
    w ciągu dnia nie upominaja się o bajki w tv

  3. O jakbym czytała siebie. Tez nie mamy telewizora, córka ma 2,5 roku i tez puszczam bajki po angielsku. Rozalia łapie już niektóre słówka, ale polskie bajki tez ogląda. Na odpowiedzi typu nie dorobiliśmy się nie wpadłam, ale skorzystam jak będzie trzeba. Ja się czułam zawsze zblazowana jak telewizor chodził od rana.Wyzuta z kreatywnego myślenia, zdezorganizowana, telewizja wywoływała pewnego rodzaju chaos i rozbicie, dlatego nie mamy tv, za to nie widzę nic złego jeśli się włączy dziecku od czasu do czasu bajkę na komputerze. Nie jest dobrze być uzależnionym od telewizji, ale nie trzeba też od razu żyć jak Amisze.

  4. Mam kuzyna którego rodzice od małego zabraniali mu grać na konsoli itp. Teraz jest już dorosłym facetem który ma 35 lat, żonę i świetną prace. Ma również wszytkie rodzaje konsol do grania i większość popołudni spędza siedząc przed telewizorem i zagrywając się do upadłego. Nie ma dzieci i myśle że jest to spowodowane obawą przed stratą cennych popołudni. Dlatego trzeba podchodzić rozważnie do wszystkich zakazów ponieważ jak widać na przykładzie mojego kuzyna to raczej zbyt wiele mu te zakazy nie pomogły. Ja natomiast mam dwójkę małych dzieciaczków (2 i 1 rok) i wcale ich na siłę od bajki nie odciągam. Po prostu biorę duży staje na środku pokoju i krzyczę „… kto chce się ze mną bawić w bazę ..?” i możecie mi wierzyć lub nie ale jak już jestem w połowie zdania to wszyscy są już ze mną pod kocem. Sam wychowałem się na bajkach Disneya i myślę że uczą wielu wartości których niestety niektórym brakuje i do tej pory mimo tego że mam 29 lat oglądając niektóre bajki potrafię się poryczeć jak mała dziewczynka i wcale nie zamierzam tego ukrywać przed moimi dzieciaczkami (dla nie wtajemniczonych jestem facetem).

    PS: fajny post chociaż początkowo po jego przeczytaniu poczułem się zaatakowany na zasadzie „.. jesteś złym tatą , pójdziesz do piekła !!..” :D. No ale przecież każdy może mieć inne zdanie, Pozdrawiam

  5. Zawsze się dziwiłam, dlaczego na maturze jest tak proste zadanie, jak czytanie tekstu ze zrozumieniem. Zmieniam zdanie, to nie jest proste zadanie 🙂
    Buhaha jakby ludzie umieli czytać ze zrozumieniem, połowa komentarzy nie miałaby racji bytu 🙂

    Pozdrawiam
    Ps. Świetny post

  6. Też mnie denerwuje telewizor na spotkaniach rodzinnych. Zamiast pogadać wszyscy wpatrzeni w pudło .Wyłączyć nie wypada nie mój pilot nie mój dom. Ukradkiem więc ściszam to gówno i zagajam tematy. KIedyś przez rok nie mieliśmy tv i było to trudne bo nie mieliśmy też internetu. Ale z sentymentem wspominam Pana z wypożyczalni wideo, który mówił, że takiego kinomana jeszcze nie spotkał 😉

  7. A my mamy telewizor, ale nie mamy… Telewizji :). Pudło służy nam bardziej jako projektor do oglądania filmów w dużym formacie zamiast na małym ekranie komputera :).

  8. Czytam kilka blogów parentingowych, nawet muszę przyznać, że bardzo je lubię mimo iż w wielu kwestiach nie zgadzam się z blogującymi matkami. Nie wiem jak widzą to same blogerki, ale moje spostrzeżenie jest takie, że większość czytelniczek nie przepada za autorkami blogów a mimo wszystko czytają i oglądają namiętnie wszystko co te napiszą.

  9. Ja tu czegoś nie rozumiem: pisze Pani, że córka ogląda bajki na tablecie a wiadomości czyta Pani w internecie. To jaki to w ogóle ma sens? Jaka jest różnica między oglądaniem bajek na tablecie a na telewizorze? Jaka jest różnica oglądania wiadomości w TV a w internecie? Jeżeli coś się robi z umiarem to chyba nie ma znaczenia czy to TV czy tablet! Równie dobrze można na tablecie posadzić dziecko i niech ogląda. . . dodam jeszcze że oglądając bajki na tak małym ekranie jak tablet, z bliska psujemy wzrok, oglądając na TV mamy pewną odległość oczu od ekranu.

    PS. Jestem mamą 2 dzieci. Nie jestem blogerką i nie będę bo jakbym zaczeła pisać to jak ja wychowuje dzieci i jak je ubieram nie pasowało by do wyglądu typowej parentingowej blogerki. Każda z Was (blogerek) pisze jak to idealnie wychowuje dziecko, bez TV, konsoli, bez plastikowych zabawek, kucyki Pony i Barbie to zło za to drewniany kucyk i drewniany aparat jest cool. Karmicie dzieci eko spożywką, nie dajecie danonka bo to trucizna nie wspomne o parówce. Nie zakłądacie dzieciom bluzki z Myszką Miki bo to nie modne, a różowe ciuszki to dno. Wasze dzieci idealnie się ucza, umieją 5 języków obcych a dobre zachowanie, empatie, wrażliwość i chęć pomocy innym mają we krwi. Nigdy się nie brudzą, nie płaczą, nie krzyczą, idealnie siedzą przy stole i nie wiecie co to bunt dwulatka. Nigdy nie krzyknęliście na dziecko gdy zrobiło coś źle. Każde dziecko blogerki jest idealne. Wiem dla każdej mamy jej dziecko jest idealne. Moje dla mnie też ale moje ma też wady, i nie umiałabym tak koloryzować i opinia na temat kucyka Pony ta dobra bo moja córka się nimi bawi i nie widze nic w tym złego mogła by zaburzyć idealny świat blogów dzieciecych. I autorko tego bloga nie bierz tego do siebie, pisze tu ogólnie o blogosferze:) Pozdrawiam Ania.

    • Aniu, niech Twoje dziecko ogląda TV, je danonki, parówki i na co tylko będzie miało ochotę. Wyobraź sobie, że Lenka tez je parówki i ogląda telewizję jak jesteś my np u dziadków. Wszystki jest dla ludzi, ale trzeba to dozować w odpowiednich ilościach. Nie mam telewizora bo go nie potrzebuję. Szkoda mi czasu na oglądanie reklam. My matki-blogerki piszemy o tym bo mamy te swoje blogi korzystamy z możliwości podzielenia się pewnymi informacjami, tak jak ty zrobiłaś to w komentarzu. Nie uważam siebie za idealną i nikomu nie wmawiam, że taka jestem. Aaa do Myszki-Miki nic nie mam, nie zakładam Lence ubrań z Hello Kitty bo uważam, że to najbardziej obciachowy kot jakiego widziałam.

      • Wydaję mi się że wygodniej jest także dla Ciebie puścić bajkę na tablecie niż włączyć bajkę na tv o godzinie w której leci ta ulubiona. Na programach z dla dzieci nie lecą reklamy w trakcie bajki, atak w ogóle to jak puszczasz dziecku bajkę z internetu to tam przecież też są reklamy….. Chyba że, wszystkie programy, filmy i bajki masz na dvd.

    • Halo, halo, Anno, nie wrzucaj mnie do jednego wora ;P Jedna ze stylówek mojej córy to gacie w Myszkę Miki, jedne z moich ulubionych. Wczoraj zakupiłam drugie. Koniki Pony już się znudziły, teraz na tapecie jest Littlest Pet Shop i koniki Filly czy jakos tak. Czasami piękna stylizacja okraszona jest gigantycznymi plamami na ubraniu, bądź też brudnymi, że aż wstyd butami. Mamy też drewniane zabawki. Mamy wszystkiego po trochę. I nigdy nie odczułam, by moje czytelniczki mnie nie lubiły. Prędzej koleżanki blogerki ;P Może nie pasuje do idealnego świata blogowego…? Nie mam na to parcia. Nikomu w plecy wchodzić nie zamierzam. A moje życie przedstawiam takim jakim ono jest. Raz radosne i szczęśliwe…a innym razem takie, że nic tylko siąść i płakać.
      Natomiast Kingę ( ladygugu.pl znam. I uważam, że to jedna z normalniejszych blogerek parentingowych. A co najważniejsze…ona nie jest na pokaz…Ona naprawdę żyje tak jak to pokazuje na blogu… Choć fakt, nie u wszystkich blogerek tak to działa…

  10. My pomimo że mamy telewizor, to nie mamy wykupionej kablówki ani dekodera do telewizji naziemnej. Zupełnie nam to niepotrzebne. Telewizor służy nam do oglądania np. youtube, naszej 1,5 letniej córeczce puszczamy piosenki dla dzieci, Julitka je uwielbia, ulubione to: koła autobusu kręcą się i stary niedzwiedź mocno śpi:)

  11. Mam takich znajomych, którzy zawsze mają włączony telewizor kiedy do nich przychodzimy. Do tego mają 3 synów + nasza dwójka + 4 dorosłych i 50 metrów mieszkania. Lubię ich ale jak wychodzę od nich musze spędzić chwilę w ciszy żeby nie zwariować

  12. Nie jestem przeciwnikiem telewizora w domu ale zgadzam się z tym co napisałaś w 99 %

  13. MonikaLigeza on

    Ja tam chętnie bym wróciła do czasów kiedy dzieci zbierały się przed telewizorem o 19 zeby oglądac bajeczkę przez 20 minut. Po bajce ząbki, siku i spanie.

  14. Moje dzieci nie mogą nawet dotykac pilota. JA decyduję kiedy oglądają bajki i jak długo je oglądają.

  15. we wszystkim trzeba mieć umiar. Jeśli telewizor chodzi od świtu do nocy to nie jest to dobre, ale w przypadku gdy rodzice selekcjonują programy, które rodzina ogląda to można z tym żyć.

  16. Telewizor w domu musi być, jakoś nie wyobrażam sobie życia bez tego urządzenia. Nie widzę tej białej plamy w salonie.

  17. Szczerze? sporo matek na różnych forach, blogach, w parku mówi, że ich dziecko nie ogląda tv. Jedno wielkie bul szit. Robią z siebie matki polki, idealne, bez skazy – no jak to małe dziecko telewizję może oglądać? Prawda jest taka, że mamy takie czasy, że tylko amiszowie nie korzystają z dobrodziejstwa jakim jest tv (lub internet). a jak matka nie włączy bajki to zrobi to babcia, ciotka, opiekunka. nie da się całkowicie odizolować dziecka od tv.

  18. Moja córka ma 4,5 roku i mówi po angielsku całymi zdaniami. Oczywiście z błędami, ale na tyle komunikatywnie, że jesteśmy w stanie normalnie rozmawiać. Kiedy bawi się sama zabawkami, wtedy zabawki też „rozmawiają” ze sobą po angielsku. A to wszystko w głównej mierze dzięki Peppa Pig. Oglądamy bajki po angielsku od około 1,5 roku. Zosia sama zainspirowała mnie do pracy nad jej dwujęzycznością, bo mimo iż jestem anglistką, jakoś było mi nie po drodze do poświęcenia dużej ilości czasu na język. A ona pewnego dnia po prostu zaczęła powtarzać słowa, później zdania itp. Mówi z akcentem Peppy, sama decyduje w którym języku chce akurat mówić i nigdy nie zmuszam jej do zmiany. Oprócz Peppy oglądamy też Barney and Friends, Cat in the Hat (dla młodszych dzieci może być za trudne) i całe mnóstwo piosenek, chociażby z kanału YT Simple Songs.

    Polecam, bajki to naprawdę świetna metoda na naukę. Żałuję, że u nas wszystko jest dubbingowane.
    Oczywiście takie bajki też trzeba ograniczyć do rozsądnych proporcji czasowych, ale to chyba oczywiste.

    I popieram brak telewizora w domu!

    Pozdr 🙂

  19. Do dziś czuję się piętnowana bo od czasów przeprowadzki , a mineło już prawie 4 lata nie wykupiłam telewizji polskiej. Ja również jak jedna z was tu napisała byłam dzieckiem oglądającym bajki, ale ani tytułów ani treści ich nie pamietam. Co udaję mi się z tym czasów przypomnieć to mieszanie zupy i krojenie cebuli, robiłam za bohatera chcąc udowodnić , że ani jednej kropli łzy nie uronie. Te same wartości powielam wychowując swoją córkę. Wolę żyć jak jaskaniowiec niż jak niewolnik.

    Lena mówię Ci jak tak dalej pójdzie, to rodzicie Cię rozumieć nie będą :):*

  20. My też po przeprowadzce do nowego mieszkania świadomie podjęliśmy decyzję o zrezygnowaniu z TV. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Widzę tak wiele plusów tej decyzji. Mamy więcej czasu dla siebie wieczorami, dziecko nie widzi durnych reklam, jak chcemy coś obejrzeć to oczywiście w dzisiejszych czasach to nie problem. Mała (2lata 3 miesiące) oczywiście ogląda bajki przez nas wybrane. Na chwilę obecną chce oglądać tylko Dorę więc pozwalamy jej, pewnie w końcu jej się znudzi. I tak jak Twoja córka potrafi liczyć po angielsku do 10, mimo że po polsku tylko do 5. Pewnego razu wchodząc po schodach sama zaczęła liczyć. Byliśmy w niezłym szoku, jak to usłyszeliśmy.

  21. A ja jestem przeciwna zabraniania dziecku oglądania bajek, podobnie jestem przeciwna karmieniu piersią i porodom naturalnym. Po co sobie utrudniać życie, jak można je sobie ułatwić. Mamy w końcu XXI wiek, to nie średniowiecze, trzeba korzystać z dobrodziejstw cywilizacji. Umartwiacie się na siłę i myślicie, że jesteście lepsze, „matki polki” od siedmiu boleści. Chciałabym mieć takie problemy.

    • Ułatwiają życie Tobie a czy nie spłaszczają zdrowia i wyobraźni Twoich dzieci? Dobro swoje nad dobro dzieci? Współczesność ? XXI wiek? No tak, jeśli ma to służyć Tobie to oklaski. Jestem matką polką od siedmu boleści bo zamiast kupić dziecku kolejny zapychacz czasu wole je zabrać do lasu, jak to robiła moja Babcia i mama. Jestem potworem.

    • Czy ja dobrze rozumiem??? To, że karmię moje dziecko piersią i urodziłam je naturalnie to znaczy, że jestem jakaś dziwna??? o kurde nie wiedziałam…..

    • Co kto lubi. Akurat dla mnie utrudnianiem życia jest robienie mleka, bo swoje mam zawsze i wszędzie, w dodatku w odpowiedniej temperaturze i z przeciwciałami.

    • Pomijając już oczywiste korzyści zdrowotne dla mamy i dziecka wynikające z naturalnego porodu i jak najdłuższego karmienia piersią, to zastanawiam się, jakim ułatwianiem sobie życia jest ból rany po cc przy każdym ruchu przez tydzień albo dłużej, zamiast biegania wokół dziecka kilka godzin bo sn? Albo jakim ułatwianiem sobie życia jest mycie i wyparzanie butelek i smoczków, czy gotowanie wody i przygotowywanie mleka, zastanawianie się ile mleka zabrać np. na spacer, ile wody, czy utrzyma temperaturę, czy może będę miała gdzie podgrzać… zamiast po prostu wystawić pierś i tyle. Doprawdy, same dobrodziejstwa cywilizacji 😉

  22. U nas co prawda telewizor jest, ale głównie służy jako odtwarzacz usb i bajek, które się na nim znajdują. Ostatnio ściągnęłam Mustanga z dzikiej doliny… przypadkowo po angielsku… i mam wrażenie, że Anka zupełnie się nie zorientowała, że język się zmienił 😛

  23. Ale co się temu dziecko stanie jesli posiedzi przed telewizorem? Przecież są kanały dla dzieci. Można takie oglądanie potraktować jako naukę bo jest wiele mądrych bajek

  24. Mamy telewizor i codziennie chodzi od rana do wieczora. Najgorsze są reklamy, teraz pasmo reklamowe trwa około 20 minut albo dłużej. To już lekka przesada.

  25. karolina on

    My tez nie mamy telewizora. Nie znosze reklam. Na komputerze moge zobaczyc to samo bez reklam (np iPlayer – mieszkamy w Anglii). Wiadomosci lubie przeczytac z paru roznych gazet, zeby zobaczyc inny punkt widzenia i wyrobic sobie wlasne zdanie. Moje dzieci ogladaja bajki, ale tylko te wybrane przez rodzicow i tylko w czasie, kiedy mozemy przy nich byc i jedym uchem sluchac, zeby pozniej moc z nimi o tym rozmawiac. Kiedy urodzilo nam sie drugie dziecko zauwazylam, ze czesciej wlaczam starszej corce bajki, np zeby nie preszkadzala, kiedy trzeba bylo malego uspic. Miala wtedy 2.5 roku. Po kilku miesiacach zreflektowalam sie i zaczelam z nia wiecej rozmawiac. Zobaczylam, ze wyrzadzalam jej krzywde odbierajac jej mozliwosc uczestniczenia w zyciu malucha. Teraz Zosia usypia swoja lalke, kiedy ja usypiam jej brata 🙂 Anglojezyczne bajki, ktore moge polecic to Peppa, Abney and Teal, Tilly and Friends, Tumbleleaf. Zosia lubi tez Dore, ktora mnie irytuje, ale doceniam to, ze przelamuje biernosc ogladania i wciaga dzieci w kreowanie fabuly. Sesame Street jest cudowna w oryginale. Pierwsza rzecza, ktora Zosia obejrzala na iPadzie byla piosenka Faist zatytulowana 1234.

  26. Cześć wszystkim!
    Na początku dodam, że świetny blog. Trafiłem tu dziś całkowicie przypadkowo po wyszukiwanej frazie w wyszukiwarce i po przeczytaniu kilku postów, dodaje do zakładek stron przeglądanych na bieżąco.

    … co do tematu, wraz z żoną puszczamy co jakiś czas naszemu maluchowi bajki w tv. Lecz o wiele bardziej podobają mu się jednak te czytane… i bardzo dobrze… w tej wersji dużo lepiej rozwijają wyobraźnię naszego dziecka 😉

  27. Ja uważam, że telewizja jak najbardziej jest korzystna ale w przystępnym czasie korzystania. Puszczam mojemu dziecku raz, dwa razy w tygodniu jakąś bajkę, lecz staram się wybierać te które jednak jakoś rozwijają a nie mają denne i nieprzemyślane dialogi.

  28. Uważam, że wszystko z umiarem i rozsądkiem. Ja włączam mojej Kornelce bajki, wcale nie uważam, że to źle ponieważ moja mała ma dopiero 20 miesięcy (dokładnie dziś ) a widzę jak dyskutuje do mnie na temat tych bajek, jak naśladuje zwierzątka, jak mi tłumaczy pewne rzeczy, jak oglądając bajkę gdzie zakryte zwierzątko odslaniane jest częściami zgaduje i cieszy się, że wie, a my razem z nią. Nie lubię oceniania, uważam, że każdy powinien robić i żyć tak, żeby jemu było dobrze, tylko wszystko mądrze i z szacunkiem do innych. Mamy telewizor , nie jeden i masę innych dobrych sprzętów bo to lubimy a jednocześnie nie przeszkadza nam to w zajmowaniu się Myszką, pokazywanie jej świata na każdym kroku i poświęcenia jej każdej chwili przez cały dzień.

  29. Ja sama wychowałam się na oglądaniu tv jako dziecko i to sporo….teleranki,domowe przedszkole itp,choć wszystkiego było mniej i na smerfy czy inne podobne bajki czekało się cały dzień……wychowałam się również( jako nastolatka) na oglądaniu mtv,czy vivy( wtedy leciała jeszcze muzyka)myślę,że nie wpłynęło to źle na mnie w żaden sposób…..oglądam tv kiedy chcę i wybieram to co lubię,nadal lubię czytać książki,wybierać się do kina czy do teatru.W ten sam sposób chcę wychować moją córkę-musi doświadczyć wszystkiego w swoim życiu-telewizja jest dla ludzi,wybieraj dziecku mądrze co ma oglądać i nie przez cały dzien!.Tak jak każde chyba dziecko lubi Peppę,Dorę….itd.Również puszczam jej bajki w języku ang. i nie przeszkadza jej to…a ja mam nadzieję,że kiedyś będzie tak samo lubiła oglądać bajki tak samo jak czytać książki:)

  30. Lenka umie już liczyć po angielsku? do 3 czy 10, bo to jednak ma jakieś znaczenie w tej podanej przez Panią informacji.

  31. Karolina on

    Też nie mamy tv, wybiórczo szukamy w internecie filmów, lub seriali, które mamy ochotę akurat obejrzeć. Także strasznie mnie męczy włączony i bardzo głośno ustawiony telewizor kiedy wychodzę w gości. Wystarczy mi, że w trakcie dłuższych wizyt u rodziców widzę co w tej telewizji jest puszczane, a zazwyczaj kilka razy dziennie z niedowierzaniem kręcę wtedy głową 🙂
    Ah, no i prawie każdy po wejściu do mieszkania rozgląda się za telewizorem i dopytuje o niego, jakby naprawdę był to nieodłączny element każdego domostwa 🙂
    Mam kilkumiesięczną córeczkę i na pewno nie pozbawię jej możliwości oglądania bajek (jak już przyjdzie na to czas), podobnie jak u Ciebie, w określonym czasie- wybrany przeze mnie repertuar.
    Bardzo mnie ciekawi czy wprowadzaliście w jakiś określony sposób córeczkę te bajki anglojęzyczne? Czy w jakiś iny sposób również uczysz ją drugiego języka?

  32. A my mamy telewizor, ale pomimo że dosyć często go używamy (muzyka, filmy, informacje) to jednak nasz Antek zwraca uwagę tylko na reklamy, szczególnie te z fajną muzyczką w tle. Mąż próbował go chociaż przekonać do Reksia bądź Gumisiów ale nie dało rady. Jednak patrząc na dzieci znajomych i to nawet młodsze jak siędzą z nosem w telewizorach to mnie to trochę przeraża .

  33. UUUUU… a u nas cały dzień bajki ibajki :/ Zazdroszczę takiego podejścia.
    Moja córka w wieku Lenki jest i chce bajki w tv cały czas, nawet ich nie ogląda,bawi się, ale bajki maja być włączone.

    Po przeczytaniu tego co napisałaś,od jutra idziemy na detox.
    To bedzie bardzo trudne, bo mała obiad nawet chce oglądac przy bajkach :/

  34. Rozumiem Cię, u nas wprawdzie telewizor wisi, ale ostatnio zrezygnowaliśmy z kablówki po tym, jak uświadomiliśmy sobie, że chodzi ledwie kilka razy w tygodniu i to tylko kiedy puszczamy jakiś film z płyty, albo podłączamy do niego komputer żeby obejrzeć coś z vod czy tvnplayer. Córka (kilka miesięcy starsza od Twojej Lenki, za miesiąc skończy 3 lata) też ogląda tylko to, co jej włączymy, a nie „jak leci”, chociaż bywają dni, kiedy ciężko się ograniczyć do tych „przepisowych” 2h. Zdarza się to jednak na tyle rzadko, że wiem, że nie muszę mieć z tego powodu jakichś szczególnych wyrzutów sumienia 🙂

  35. Ja również należę do „dziwaków”, nie posiadamy w domu TV. Moja 2,5latnia córeczka rano ogląda Koziołka Matołka a przed snem Misia Uszatka czasami w ciągu dnia prosi żebym włączyła jej Arkę Noego „Taki duży taki mały” i to wszystko. Nie oglądam żadnych serialów a wiadomości w internecie ale tylko sporadycznie, czasami włączę radio i tam dojdą mi do słuchu jakieś wiadomości ale biorąc pod uwagę że są to same negatywne informację staram się tego nie słuchać. Jakby ktoś pytał się co robię wieczorem kiedy córeczka idzie spać to siedzimy z mężem przy herbatce i rozmawiamy, czasami mam ochotę porobić na szydełku wtedy mój mąż włączy sobie jakiś film w komputerze. Coraz częściej spotykam się z tym, że ludzie rezygnują z telewizora, cieszmy się, że jest coraz więcej mądrych ludzi, którzy wybierają co chcą i co ich dzieci będą oglądać, słuchać a nie od małego pranie mózgu….

  36. A możesz dać przykłady bajek które ogląda Lanka? Moja córka uwielbia Dore. Nagrywany więc jej na nagrywarkę i bardzo lubi ją oglądać. Ma niecałe 2,5roku i również liczy po angielsku, zna kilka zwrotów. Na komórce puszczam jej piosenki super single song. Chciałabym pokazać jej inne bajki ale nie znam innych tytułów. Z góry dziękuję

  37. U mnie w domu jest telewizor, był i będzie. Do wszystkiego trzeba mieć zdrowe podejście i nie popadać w skrajności. Owszem TV wisi w kluczowym miejscu salonu ale to nic nie znaczy. Mamy 4 pokoje, w pokojach dzieci nie ma ani TV ani laptopa, w naszej sypialni również. Wszystkie sprzęty medialne jak TV, laptop itp są w salonie, w pokoju dziennym. Korzystamy z nich wtedy kiedy jest taka potrzeba. Kiedy chcemy obejrzeć wiadomości, film czy bajkę. Nie huczy cały dzień, nie jest towarzyszem przy rodzinnym obiedzie ani przy zabawie a zwłaszcza kiedy mamy gości. Dzieci oglądają bajki, ale tylko wtedy kiedy maja na to czas, kiedy my jako rodzice im pozwalamy i jest to zazwyczaj dobranocka. W weekend bajka pełnometrażowa o ile jest czas. Oczywiście każdy postępuję tak jak uważa. Każdy powinien znaleźć złoty środek. Ja np uwielbiam moment kiedy raz na jakiś czas mąż zabiera dzieciaki gdzieś a ja w spokoju mogę siąść na kanapie, z kawą pod kocem i obejrzeć sobie jakiś serial w ciszy i spokoju:) Pozdrawiam.

  38. Ja mam telewizor i moje dziecko ogląda na nim bajki które ja wybieram. Uważam że sam telewizor to jest rzecz jak każda inna i tylko od nas zależy jak ją używamy. I nie widzę dużej różnicy między oglądaniem bajki na tablecie czy tv. Oba mają takie samo zadanie odtwarzanie bajek i w obu wypadkach to my decydujemy jakie bajki będą lecieć. Dyskusja o posiadaniu lub nie posiadaniu telewizora jest bez sensu lepiej byłoby podyskutowac o treściach i ilości czasu niż o sprzęcie. A jeśli się z kimś umawiamy po to żeby porozmawiać w tedy najlepiej korzystać z przycisku off 🙂 pozdrawiam

    • Czy seriale, wiadomości są naprawdę niezbędne do życia? Czy dają cokolwiek poza zabiciem czasu? Wątpię. Poza tym czy od słuchania ciągle o tragediach, śmierci dzieci, znęcaniu się nad nimi, kłótniach polityków poprawia nam się samopoczucie? Telewizji nie oglądam za to wolę w tym czasie pograć z dzieckiem lub pójść na spacer czy po prostu porozmawiać.

  39. Dobrze napisałaś, ale sama przyznasz, że ciężko to wprowadzić w życie bo czasem matka ma tyle obowiązków, że świadomie, wiedząc że robi źle, sadza dziecko przed bajką.

      • Magdalena on

        Wcale nie dziwaki! Ja też nie mam tv. Świadomie. Nie towarzyszy mi w ciągu dnia szum i bełkot płynący z ekranu. Nie cierpię tych domów o których piszesz, gdzie telewizor leci non stop, czy ktoś go ogląda czy nie. Zdecydowanie polecam taką opcję oglądania jak proponuje Lady G.! Zwłaszcza jak się ma dziecko.

        • Madziaaa on

          A ja mam tv i wkurza mnie mąż, który nie zdąży otworzyć oczu i włącza go :/ Zawsze się z nim kłócę, że zamiast zjeść rodzinne śniadanie w weekend (które ostatnio jemy wspólnie bardzo rzadko 🙁 ) to jemy je z Welmanową i Prokopem w najlepszym wypadku! Nie powiem, bo jak nie pracowałam to oglądałam bardzo dużo seriali i innych programów, ale nigdy nie bębniło to w tle życia codziennego- jak byłam sama z córką w domu, wystarczało, że mąż stawał w progu :/

      • Tv w Naszym salonie zwykle był włączony,aż do czasu jak jakieś pół roku temu się zepsuł:)Na kupno nowego wiosną nie było czasu,wiadomo jest tysiąc przyjemniejszych zajęć,niż nudne bieganie po sklepach,w szczególności z 2latkiem 😉 potem przyszło LATO <3 więc tym bardziej…..a teraz już nie jest nam on potrzebny,wisi nadal na ścianie i robi za obraz 😛

    • Ja!
      Decyzja również podjęta świadomie i wcale nie uważam aby moja rodzina była z tego powodu dziwna.

    • Bardzo wiele rodzin zrezygnowało z TV zamiast tego mają rzutniki lub po prostu laptopy, tablety itp. nie rozumiem, co w tym dziwacznego…..U nas TV jest raczej radiem cyfrowym i dużym ekranem, po podłączeniu laptopa do niego.

  40. Moje dziecko jest uzależnione od telewizora i ja jestem świadoma, że to moja wina. Tylko że to za mało bo mam jeszcze małe bliźniaki i telewizor pomaga mi ogarnąć ten cały bałagan.

Odpowiedz