Wozisz tak dziecko w foteliku? To błąd, który może zabić

33

Myślałam, że skoro jestem matką już od 5 lat, wiem na temat bezpieczeństwa dzieci wszystko. Guzik prawda! Mąż w 2 minuty za pomocą pewnego filmu uświadomił mi, że odkąd na świat przyszła nasza córka, popełniamy szereg błędów, które – co tu dużo mówić – w każdej chwili mogą zabić mi dziecko!

Bo, jak wiecie, wiosną, latem i jesienią dużo podróżujemy. Nie oszukujmy się jednak – dużą część wakacyjnego czasu spędzamy w samochodzie i okazuje się, że to właśnie tam czyha na nasze dzieci najwięcej zagrożeń. Zagrzybioną klimatyzacją czy fruwającymi przedmiotami zajmę się innym razem, a dziś o samochodowych fotelikach. Wiem, że błędy, które popełniają rodzice w związku z nimi były już wałkowane tyle razy, że każdy rodzic powinien chyba wbić sobie w końcu do głowy pewne sprawy. A jednak ja sama – jak się okazuje – po prostu zapomniałam, że w razie wypadku najbardziej narażone jest nasze dziecko i to my jesteśmy temu winni!

Zacznę od tego, że jeżdżąc po dużym mieście BEZ PRZERWY widuję uszczęśliwione rodziny z dwójką, trójką dzieci na tylnym siedzeniu. Ale w ogóle im nie zazdroszczę. Ja im po prostu współczuję, bo często żadne z nich nie ma fotelika! Maluchy 6-7 letnie ledwo przypięte pasami, choć chyba niezbyt ciasno, skoro nawet ja ze swojego auta dostrzegam, że praktycznie wiszą nad głowami swoich rodziców. Myślałam, że po tragicznym zdarzeniu, w którym trójka dzieci zginęła właśnie dlatego, że a) nie miały fotelika b) były zapięte pasami w zły sposób, dał dowód na to, że wypadki jednak chodzą po ludziach! Ja wiem, że fotelik to wydatek rzędu 400-500 zł, ale zważywszy na to, że to inwestycja na co najmniej 5 lat (w przypadku fotelików 15-36 kg nawet więcej), to tłumaczenie kwestiami finansowymi to chyba żywna kpina. Przecież chodzi o życie człowieka!

Oczywiście, możesz zafundować sobie używany fotelik. Ale z tym wiążą się też kłopoty. Po pierwsze, NIGDY nie wolno kupować fotelika z niepewnej ręki od obcej osoby. Dlaczego? Otóż fotelik w przypadku najmniejszej kolizji (nawet stłuczki przy 15 km na godzinę!) może ulec uszkodzeniu. Mikropęknięcia osłabiają jego konstrukcję, bo musimy pamiętać, że fotelik to tylko plastik i styropian. Po zderzeniu materiał odgniata się trwale i nie wraca do swoich kształtów, przez co słabo chroni twoje dziecko. Czy ono na pewno musi cierpieć przez twoją oszczędność?..

Wyjściem jest kupienie fotelika od znajomych, którzy chyba nie wcisną nam „bitego” modelu. Jednak tutaj musimy pamiętać, że nie każdy fotelik pasuje do każdego dziecka! Nawet w tym samym przedziale wagowym, nawet w obrębie jednego producenta, model fotelika może nie pasować na twoje dziecko, chociaż potomek twoich znajomych jeździł w nim wygodnie. Każdy fotelik ma bowiem inny układ, wysokość zamontowania pasów czy szerokość zagłówka. Dzieci z kolei różnią się proporcjami, masą ciała itd.

Dlatego fotelik bezwzględnie trzeba przymierzyć przed zakupem. Zapomnij, że możesz w ciemno kupić fotelik polecany na blogach, portalach itp., nawet, jeśli ma rewelacyjne wyniki w crash testach. Twoje dziecko może nie być w nim bezpieczne bo:

a) pas biodrowy po zapięciu zamiast leżeć płasko na górnej części ud, przechodzi mu przez brzuch (wiecie, co dzieje się wtedy ze śledzioną czy wątrobą w przypadku kolizji?!);

b) pas ramieniowy zamiast przebiegać przez środek mostka, biegnie mu przez szyję (tak, tam gdzie aorta…) czy zsuwa się z ramienia, czyniąc fotelik bezużytecznym;

c) zagłówek może być za szeroki i nie chronić właściwie głowy dziecka, przez co przy zderzeniu bocznym odłamki szkła wbijają mu się w twarz, a głowa lata jak bańka wstańka. Możesz temu zapobiec tylko w jeden sposób: przymierzając fotelik.

Moja pewna znajoma nigdy nie zapina pasów jako pasażer, za to naciąga je i trzyma ręką w razie kontroli policji, „tak, żeby wyglądało” (tak, mówiłam jej już, jakie to głupie…). Dlatego niezwykle ważne jest, żeby pasy w foteliku były tak mocno zapięte, jak się da. Sprawdzamy to prostym testem – poprawnie zaciągniętych pasów fotelika nie da się uszczypnąć. Jeśli zapniesz dziecko i wciąż możesz to zrobić, to znaczy, że są one za słabo naciągnięte.

Tak samo ważne jest, aby fotelik był poprawnie wpięty w samochód. Nie może poruszać się na boki czy do przodu. Jeśli wydaje ci się, że nie masz tyle siły, klęknij na nim jednym kolanem i dociągaj. Ja na szczęście korzystam obecnie z systemu Iso-fix, ale na początku zdarzało mi się wozić mojego niemowlaka w foteliku-nosidełku z zestawu „3 w 1”. Nie powiem, żebym szczególnie mocno go montowała, a już na pewno nie podnosiłam pałąka podczas jazdy. Nie wiedziałam, że ten pałąk w razie wypadku chroni dziecko w foteliku podczas dachowania.

I oczywiście popełniałam do niedawna ten sam błąd, co 90% rodziców: nie zdejmowałam córce kurtki przed zapięciem ją w fotelik. Moje tłumaczenie, że robiłam tak tylko na krótkich dystansach jest głupie, ale wiem to dopiero teraz. Dziecko w kurtce ma po prostu pod zapiętym pasem tak dużo luzu, że w przypadku kolizji nie trzymają one go ściśle w foteliku. Zresztą, zobaczcie co na ten temat mówi „guru fotelików”:

Na szczęście mąż kilka lat temu od razu uświadomił mi, że wożenie dziecka na przednim siedzeniu, nawet tyłem do kierunku jazdy, jest śmiertelnie niebezpieczne jeśli masz poduszkę powietrzną i nie możesz jej wyłączyć. Tego błędu akurat nie popełniłam, ale zobaczcie, co dzieje się w razie wypadku z dzieckiem, jeśli poduszka powietrzna się aktywuje (uwaga, drastyczne!):

Oczywiście, wożenie dziecka w foteliku montowanym tyłem do kierunku jazdy jest najlepszym rozwiązaniem. Sama jednak wybrałam tradycyjny fotelik montowany przodem – może trochę z przyzwyczajenia, może dlatego, że jest naprawdę świetnie dostosowany do Lenki i ma doskonałe wyniki w crash testach? Może też dlatego, że żaden sprzedawca  nie uświadomił mi, że w razie wypadku dziecko jadące tyłem ma największe szanse na przeżycie, bo siła odśrodkowa wciska go w fotelik, a nie z niego wypycha.

Ale wiem jedno: nigdy, przenigdy nie kupię w żadnym dyskoncie czy innym supermarkecie tzw. poddupnika, czyli podkładki, która ma podwyższyć twoje dziecko tak, aby można było zapiąć je zwykłymi pasami samochodowymi. To naprawdę najgorsze, najtańsze rozwiązanie – nie ma opcji, żeby udało ci się poprawnie ustawić pasy! Zazwyczaj będą więc biegły za wysoko lub za nisko, a pomyśl tylko, co dzieje się z głową twojego dziecka w przypadku zderzenia bocznego, czyli gdy ktoś wjedzie ci w drzwi!
Dużo tego, co? Ja popełniłam tyle błędów, że aż sama wstydzę się swojej niewiedzy. Na szczęście nic się nie stało, ale cóż… mogło.

Teraz zdaje się nie popełniam już żadnego – a jak jest u was? Macie poddupniki? Dobrze zapinacie pasy? A może – jak rodzina, którą wczoraj minęłam – macie fotelik, a wasze dziecko i tak skacze po całym samochodzie?..

33 komentarze

  1. Apropo nasza corka nieznosi fotelika. Najchetnije siedzialaby na moich kolanach. Wrzeszy nie da sie ja przekupic niczym. Jazdy z nia to koszmar.

  2. Fotelik to jedno ale jazda to dwa. Ile razy widzi sie brawurowa jazde albo po alkoholu. Rece opadaja a rodzice tyle pieniedzy placa za bezpieczenstwo dzieci.

  3. ewelina k. on

    Wcale mnie to nie dziwi ze 90% nie zdejmuje kurtek dziecku podczas podrozy. Sama tego nie nie robię. Teraz zima to zrozumiale , nie jezdzimy w dalekie trasy. Latem nie ma problemu.

  4. Ciężki wybór z tymi fotelikami. Klade nacisk na bezpieczenstwo w koncu po to one glownie sa potrzebne. Nie wiem jaki wybrac dla noworodka.

  5. weronika l. on

    Czasem pisze ze fotelik jest przeznaczony dla dziecko do 18 kilogramow. No tylko ze moje dziecko np. wazac 15 kilogramow juz mialo ciasno . Zmienilam wiec bez wahania.

  6. Nie mogę oglądać takich filmow. To jakies ekstremum, wole nie wiedziec co by sie stalo podczas koizji czy wypadku np, na autostradzie przy ogrmnych predkosciach.

  7. justyna m. on

    Ja niestety woze dzieck oz przodu tylem do kierunku jazdy, to jedyny sposob zeby nie plakla podczas jazdy. Nie robie dlugich tras bo tylko do przychodni ale jednak. O wypadek wszedzie nie daleko.

  8. Po pierwsze bezpieczenstwo, po drugie bezpieczenstwo a po trzecie tez bezpieczenstwo. To jest najwazniejsze przy wyobrze foteliow. Zanim sie zdecyduje lepije poczytac fora i przeczesac internet. popytac znajomych i rodziny.

  9. Jakoś nie ufam fotelikim na jeden klik. Mam na mysli wszytskie te ktore jednym klikiem mozna wyjac z bazy. Jeden klik i wypada z wypadku, ale to moje myslenie. Niewiem czy sluszne. Na szczescie na te chwile nie musilam sprawdzac na wlasnej skorze.

  10. Wybor fotelikow to nie lada wyzwanie. My zasananawialismy sie z mezem pol roku nad zakupem tego drugiego fotelika do 18 kg. W koncu wybralismy romer.

  11. Tak zdecydowanie!
    Zapinanie dziecka w fotelikw kombinezonie w zimie plus szalik i czapka i 3 warstwy ubran to jest blad.
    Dziecu nie wygodnie i nie chroni wowczas pas.

  12. W takim razie do jakiego wieku/wagi dziecko powinno jezdzic w foteliku??? Jesli nie „poddupniki” to co ? Kiedy całkiem zrezygnowac z fotelika.

  13. weronika on

    Oby nie było wypadków i nieszczesc na drodze. Czasem najbezpieczniejszy fotelik nie poradzi sobie z zyciem czlowieka 🙁

  14. NAjwazniejsze to dobrze zapiete pasy. Nie wyobrazam sobie pojechac do sklepu nie zapinajac mojego dziecka w fotelik. Tak jak napisalas. Jedna mala stlucza czy kolizja a straty… ? najwieksze na swiecie.

  15. Ja mialam najbezpieczniejszy fotelik dla swojego noworodkai dlatego ze byl bardzo ciezki, wazyl 10 kilogarmow i ciasny , moje dziecko do dzien nieznosi jezdzic samochodem i byc zapiete w pasy fotelika. Mimo iz zmienilismy dawno fotelik ono nadal tego nie lubi. Coze przy drugim dziecu nie popelnie tego bledu. Fotelik byl naprawde masywny i wygladal na bezpieczny, coz z tego jak do dzis nie moge wybrac sie w dluzsza podroz z dzieckiem.

  16. Kupuje pierwszy fotelik dla mojego synka ktory narodzi sie za 2 miesiace, mozesz polecic cos dla nas? Jest tyle tego na rynku a kazdy producent pisze ze fotelik jest najbezpieczniejszy .

  17. Przy tych arktycznych mrozach to raczej niezdrowe jest wkladanaie dziecka bez kurtki do fotelika. Powinni jakos inaczej to rozwiazac. Zanim samochod sie rozgreje spokojnie mija 15 minut, w tym czasie dojade wszedzie na miejsce.

  18. Wszytsko wszytskim… ale szczerze… wspolczuje moim i wszystkim dzieciom dlugich podrozy w foteliku. Maja tam bardzo ciasno. Sama nie wytrzymalabym latem w upalnie dni mimo klimatyzacj i wysiedziec kilku lub kilkunastu godzin zapieta bez ruchu w foteliku. Nie dziewie sie ze dzieci ktore ciagle musza robic cos, przebierac nogami i skakac nagle siedziec w „puszcze” . Dlatego nie wybieram sie z dzieci w dalkie podroze, szkoda mi ich nerow i swoich.

  19. dobrze ze sa foteliki , w przeciwnym wypadku moje dziecko juz dawno by zginelo nawet bez kolizji nie mowiac o wypadku. ona nie wysiedzi chwili bez ruchu, fotelik solidnie trzyma ja w ryzach a ja moge sama z nia wyskoczyc gdzies na zakaupy czy do lekarza bez pomocy drugoje doroslej osoby.

  20. dazancia on

    Ja mam bzika na punkcie bezpieczeństwa dzieci. Zawsze nawet jadac do koscioła czy sklepu ( 200-300m) zapinam ich w foteliki. Wybierajac fotelik patrzałam na to aby jak napisałaś pasowały do dziecka i były dobrze zabudowane w obrebie głowy. Zamierzam moje dzieci wozić jak najdłuzej w fotelikach aby w razie czego zwiekszyc ich szanse na przezycie. Nie chciałabym sie w razie czego obwiniac o to ze załowałam pieniedzy na fotelik, ze nie zadbałam do konca o ich bezpieczenstwo itp 😉

Odpowiedz