„Dziecko nie rodzi się bachorem, ono się nim staje”. Sprawdź, czy to nie twoja wina!

34

Wycie, plucie, drapanie, obrażanie, rzucanie jedzeniem, przeklinanie, bicie … Nie, to nie opis filmu „Egzorcysta” – to tylko część zachowań dziecięcych, których byłam świadkiem w ostatnich miesiącach. Wiadomo, większość z nas pomyśli: „Co za bachor! Jaki niegrzeczny!” i pójdzie dalej, dziękując w duchu, że jego dziecko takie nie jest. A ja tym dzieciom współczuję, bo oprócz nielicznych wyjątków w rodzaju Damiena z „Omena” dzieci nie rodzą się niegrzeczne. Osobiście uważam, że większość Denisów Rozrabiaków i Niesfornych Zuź to wina ich rodziców.

Największy rodzicielski problem to kłopot z komunikacją.  Bo tacy rodzice w najlepszym przypadku słyszą swoje dzieci, ale ich wcale nie słuchają! Nie wiem jak wy, ale ja mam wrażenie, że dla niektórych rodziców nadal „dzieci i ryby głosu nie mają” i wszystko, co mówią ci mali ludzie nie ma dla nich żadnego sensu. Niektórzy nadal twierdzą, że dziecko do 1 roku życia jest bezmózgą amebą, bez prawa decydowania o swoich potrzebach. Tymczasem dziecko bez przerwy próbuje nam coś przekazać – problem tylko, że niektórzy nie chcą nauczyć się jego języka. Stąd w dziecku bunt, krzyk i próba zwrócenia na siebie uwagi – to po prostu zakamuflowana próba powiedzenia: „Ja tu jestem i próbuję ci coś powiedzieć!”. To smutne patrzeć, jak dziecko dwoi się i troi, a w końcu irytuje, bo nikt nie chce go wysłuchać…

Spotkałam się też z chorą sytuacją, w której dziecko w rodzinie traktowało się jak partnera.  Dla wszystkich dzieci stawianie ich na równi z rodzicem to stanowczo za duże obciążenie. Będą udawać, że radzą sobie z problemami, którymi obarczają ich rodzice. Że chcą słuchać o kłopotach w pracy, o problemach z pieniędzmi i że doskonale nas rozumieją. Guzik prawda. Dziecko nie rozumie pojęć abstrakcyjnych, nie pojmuje znaczenia pieniędzy, nie wie, skąd się biorą, co to jest śmierć czy choroba. Boją się jednak nas zawieźć i udają bardziej dorosłych, niż są w rzeczywistości. Efekt? Tak wielka presja sprawia, że dziecko zaczyna odreagowywać w różny sposób, np. agresją.

Większość dzieciaków jest też dziś przestymulowanych. Dla dziecka żłobek, przedszkole czy szkoła to naprawdę duże obciążenie. Mnóstwo wrażeń, dziesiątki ludzi, z którymi trzeba sobie ułożyć stosunki. Inne reguły niż w domu, czasem zmieniający się opiekunowie z zupełnie innymi oczekiwaniami… Koszmar! Dziecko naprawdę chciałoby czasem przyjść do domu i walnąć się na wyrko ☺ Tymczasem kocha nas do bólu i robi to, czego od niego oczekujemy: jeździ z nami po galeriach handlowych, odwiedza krewnych, wędruje od jednych zajęć do drugich, bierze udział w atrakcjach, na które tak naprawdę nie ma siły… To ogromne obciążenie dla układu nerwowego, który dopiero się kształtuje. Zmęczenie u dziecka to zawsze jedno: awantury, fochy, wrzaski i płacze. Dziecko nie potrzebuje ciągłych wrażeń i warto  zostawić je na weekend.

Według niektórych krnąbrne, uparte dziecko to dziecko niegrzeczne. Jednak gdzieś przeczytałam, że nasze „JA”, rodzi się z naszego „NIE”. Rodziców może dziwić dziecięce „nie” i mogą traktować to jako nieposłuszeństwo, ale mówienie „nie” oznacza: „Mam inne potrzeby, marzenia i cele. Jestem odrębną istotą o odmiennej wrażliwości i właśnie odkryłem, że jestem inny niż wy!”. Jeśli nie akceptujesz w swoim dziecku człowieka i próbujesz nim manipulować, zwalczając jego „nie”, to masz jak w banku: za tydzień wyjdzie z niego zwyczajny bachor!

Rodzice nie wiedzą też (i jeśli nie mają wykształcenia pedagogicznego trudno od nich tej wiedzy wymagać…), że rozwój dziecka przebiega skokowo, a jego nastroje zmieniają się dokładnie co pół roku jak sinusoida: raz źle, raz dobrze i niestety dalej tak samo. Większość rodziców nie wie, co wynika z norm specyficznych dla wieku i że wszystkie dzieci w tym samym wieku zachowują się podobnie. Niestety, rodzicem człowiek się nie rodzi – nim się staje. Warto się dokształcać i wcale nie musisz sięgać po „Psychologię” Zimbardo – na rynku jest mnóstwo specjalistycznej prasy, a w Internecie fachowych portali.

Czasem niegrzeczne zachowanie wynika z prostych rzeczy. Może głodzisz albo przekarmiasz swoje dziecko? Oczywiście nie mówię tu o skrajnych przypadkach, ale głodne dziecko zawsze jest niegrzeczne! Spadki cukru we krwi powodują nadpobudliwość i drażliwość. Podobnie dzieje się wtedy, gdy dziecko zjada za dużo cukru  lub konserwantów w żywności – jeśli nie wiesz, co potrafią zrobić z twoim dzieckiem, koniecznie przeczytaj podlinkowane artykuły.

I ostatnia rzecz: nie podoba ci się zachowanie swojego dziecka – spójrz na siebie. Może jesteś człowiekiem niespokojnym, nadpobudliwym i chaotycznym? Dziecko nie znosi zmian i pośpiechu. Lubi wiedzieć, co za chwilę się wydarzy i co go czeka. Czasem nawet atrakcje, które powodują w tobie radość (np. te koszmarne, wesołe miasteczka), w nim budzą strach i nerwowe reakcje. Poza tym dzieci są jak barometry – zawsze wyczuwają nasze ukryte emocje i współodczuwają, a także odwzorowują to, co widzą w domu. Jeśli chcesz mieć „grzeczne” dziecko, sam bądź „grzeczny”  

Nie jestem żadną specjalistką od dzieci. Sama mam jedno, względnie grzeczne, ale dużo obserwuję i z wszystkimi tymi powyższymi przypadkami spotkałam się osobiście. Wydaje mi się jednak, że tak naprawdę nie ma z gruntu „niegrzecznych” dzieci – każde ich okropne zachowanie to próba. Jeśli więc nie chcesz, żeby twoje dziecko stało się bachorem, to naucz się z nim porozumiewać!

34 komentarze

  1. „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‚Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.”

    Janusz Korczak

  2. Aleksandra on

    W samo sedno. I uświadomiłam to sobie dzisiaj patrząc na dość standardową sytuację powrotu do domu. Wracaliśmy z przedszkola. Wysiedlismy z windy i synek sobie wymyślił, że zostanie za drzwiami od korytarzyka. Mąż zaczął się z nim silowac i w końcu wciągnął go do środka nic nie tłumacząc. A dokładnie dzień wcześniej za takie zachowania synka wobec koleżanki, z którą bawił się na zjeżdżalni (ciągnął ją siłą i przepychal z kolejki ) mąż synka upominal. Czyli że dziś to tata powinien dostać czerwoną kartkę. Takie małe rzeczy, których my nie widzimy u siebie, dzieci przenoszą do swoich zachowań. To my stanowimy bazę ich czynów i wyborów.

  3. Zgadzam sie z autorką również uważam, że dziecko jest czystą kartką którą my rodzice, nauczyciele, koledzy koleżanki i oni sami zapisują poprzez doswiadczenia poprzez naśladowanie. Dzieci często są nieznosne bo po prostu przechodza taki etap jak autorka wspomniała rozwój jest wielofalowy raz dziecko radzi sobie raz nie z emocjami. Wazne jest również to aby wspomniec o tym, że dziecko poznaje emocje różne poznaje tez samo siebie i sprawdza co najważniejsze nas patrzy jak my reagujemy i naśladuje. A my jesteśmy po prostu ludźmi nasi rodzice wychowali nas na normalnym ludzi wiem ze to pojecie względne ale tez jak czesto wspominaja bylo różnie, ale czy to źle czy dziecko ktore ma charakter jest dzieckiem i doświadcza jest złe? Ja tak nie uważam wole mieć doswiadczenie z dzieckiem z charakterem bo to jest zapisane w etapie rozwoju, każdy musi to przejść i rodzic i dziecko jak tego nie przechodzi można sie niepokoić. Pozdrawiam
    P.s. łatwo jest ocenić trudniej wytłumaczyć i zastanowić sie nad powodem.

  4. Alicja on

    Nie można się nie zgodzić, w większością argumentów się zgadzam. Niemniej jednak aspekt charakteru dziecka jest także ważny, co potwierdza to, że dzieci tych samych rodziców potrafią być diametralnie różnie.

    • Zgadzam się…kiedyś zawsze się dziwiłam czemu tak różne są dzieci tych samych rodziców.
      Jednak tak jak piszesz charakter, temperament, z tym się rodzimy jak inaczej chowa się chłopak, inaczej dziewczynka.
      Rodzimy dzieci na różnym etapie naszego życia i to też ma wpływ na nasze podejście do wychowania. Ja zupełnie inaczej podchodzę do wychowania córki, niż do Syna, którego rodziłam pierwsza.
      Ale dzieci to poniekąd nasze lustrzane odbicia. Oczywiście mają czasem zachowania, które podejrzą w tv, przedszkolu, na ulicy…ale większość ich zachowań to nasza kopia…
      Dzieci uczą się głównie przez naśladowanie i widzę to codziennie u swoich pociech…
      pzdr

  5. Ja się tak zastanawiam , czy sama „obserwacja” jest wystarczającym źródłem wiedzy aby szerzyć takie teorie, krzywdzące dla wielu rodziców. Wniosek z tego między innymi taki, że rodzice dzieci niegrzecznych są niewydolni wychowawczo……to chyba przesada.
    Tymczasem DZIECKO tak naprawdę nie rodzi się czystą nie zapisana kartą , bo nie zapominajmy , istnieje coś takiego jak geny, temperament dziecka. Nasze pociechy przechodzą również przez różne etapy w życiu, nie możemy generalizować, każde dziecko jest inne. Co mają powiedzieć rodzice więcej niż jednego dziecka, gdzie każde jest inne- przecież rodzice wychowują je tak samo. A tu tymczasem Zosia jest grzeczna i słucha każdego słowa rodziców, Jaś wariuje za nic ma to co mówią dorośli. Ja nie twierdzę , że dzieci są złe, są różne . Powiedziałabym – bardziej i mniej wymagające wkładu w wychowanie od rodziców. Naszym zadaniem – jako rodziców jest okiełznać to co się dzieje w głowie kształtującego swoją osobowość człowieka. Być może my mamy takie dzieci ponieważ tylko my możemy sobie z nimi poradzić. Do tej pory uważałam , że na temat wychowania nie powinny się wypowiadać osoby bezdzietne lub takie , które zapomniały jak to jest mieć małe dziecko. W tej chwili dodaję osoby , które mają spokojne dziecko. A jak mniemam autorka tego bloga taką pociechę posiada o czym świadczy fakt, iż ma czas na jego prowadzenie.

    • Prowadzenie tego bloga to dla „autorki” jej praca. Tak autorka zarabia na życie. A ty Kingo, jak rozumiem jesteś na utrzymaniu męża?

    • Przepraszam, ale nie zgadzam się z Panią. Autorka bloga ma w 99%rację. Skąd to wiem, a nie tylko dlatego, ze jestem mamą, ciotką, ale także dlatego, że obserwuję. Moje dziecko też potrafi marudzić, ale wiem już kiedy to się dzieje: jest zmęczone, a jeszcze nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, jest głodne, lub ma zwyczajnie dość ludzi w centrum handlowym, gdy musimy pójść na zakupy najcześciej butów dla niego.

      Jestem już dobrze po 30 ale to co obserwuje wsród moich znajomy, którzy maja dzieci, mnie przeraża. Jak dziecko ma 2,3 miesiące, musza je podrzucić na weekend do babci, bo już najwyższa pora gdzieś wyjsć tylko z mężem. Jak ma 6 miesięcy jadą na wakacje, najlepiej samolotem, do ciepłych krajów. O chodzeniu do centrum handlowego z miesięczniakiem już nawet nie mowię, to standard. A pózniej po rocznym macierzyńskim żłobek, lub niania, na weekend do babci, pózniej na drugi weekend do drugiej babci, bo się pogniewa, ze wnusia nie widziała już 2 tygodnie. I ten biedny dzieciak jeździ tak w kółko, mimo, ze ma piekny pokój, to w nim tylko śpi. Drze się w niebo głosy, a rodzice drą się do niego.

      Ja zostałam w domu. Fakt mam taka możliwość finansowa. Ale sa tez wyrzeczenia, i nie ciagam syna do sklepu, nie śpi po za domem, ba on nie śpi nawet w nocy we własnym pokoju, mimo, ze ma aż 14 miesięcy. Ale za to wierze, ze kiedyś nie będzie nerwowy. Już jest spokojniejszy niż jego rówieśnicy, mimo, ze jak na swój wiek, biega a nie chodzi i szczebiocze po swojemu.

      Ale do rodzicielstwa trzeba Dojrzeć !!!!

    • Mamo Kingo, ja również nie zgadzam się z Twoją opinią. Ja mam tróję dziewcząt i każda z nich ma niebywały temperament, jest przywódcza, czasem buntownicza, i ma wiele do powiedzenia. Do tego dochodzi pełno obowiązków związanych z Trójka dzieci a mam czas poczytać tego ŚWIETNEGO BLOGA a do tego bardzo mądrego i znajduję również czasz na pracę (podobnie jak Pani Blogerka) i na wiele innych rzeczy. To kwestia organizacji a nie tego czy ma się spokojne czy żywe dziecko. Lenka nie wydaje mi się spokojnym dzieckiem ale za to wygląda na grzeczną dziewczynkę, żywą i ruchliwą a po oczkach widać ciekawość świata i figlarność. Zapewne jest jej pełno wszędzie. Spokojne a grzeczne dziecko to dwie różne sprawy Pani Kingo i właśnie o to chodziło autorce bloga ( tak mi się bynajmniej wydaje). Pozdrawiam

      • Tak mi się bynajmniej nie wydaje. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nauczcie się w końcu używać słowa „bynajmniej”!!!!!

        To samo Lady Gugu-„Boją się jednak nas zawieźć i udają bardziej dorosłych, niż są w rzeczywistości.”
        – zawieźć można kogoś do sklepu, natomiast, żeby nie dotrzymać obietnicy trzeba kogoś zawieść

        a na dzieciach się nie znam 😉

  6. Wydaje mi się że to kwestia dziecka, oczywiscie rodzice odgrywaja ogromna role w kwestii wychowywania i sa autorytetem, ale wydaje e kazde dziecko inne a rodzicielstwo to najtrudniejszy zawod na swiecie.

  7. Dzieci z roku na rok sa coraz madrzejsze i trzeba naprawde duzo pracy i cierpliwosci aby wychowac ich na ludzi. Jeszcze rozchwiane dziecinstwo jestem w stanie zrozumiec gorzej jak taki nastolatek ma ze soba problemy to juz naprawde jest problem.

  8. Wykształcenie pedagogiczne nic tu nie wskura wrecz przeciwnie , moje kolezanki nauczycielki , przedszkolanki – wszytskie maja dzieci tzw. bachory w doslownym tego slowa znaczeniu.

  9. glodne i zmeczone dziecko daje popalic, ale tak jak moje ktore nie spi w ogole w ciagu dania a ma 14 miesiacy to wcale sie nie dziwie ze jest rozdraznione i placzliwe. ale nie da rady go uspic. 🙁

  10. Wiem o czym piszesz – moje dziecko jak jest zmeczone a okolo godziny 14 wlasnie codziennie takie jest, to wówczas przechodzi apogeum swojego rozdraznienia, jest nieznosne, ale coz poroadzic jak ja jestem zmeczona tez jestem w takim samym stanie jak ono.

  11. przestymulowanych – dobrze napisane. za duzo bodzcow rzeczywiscie nie za dobrze oddzialywuje na zachowanie dziecka. znam to z doswiadczenia przy swoich dzieciach.

  12. oliwka on

    Moje dzieci w towarzystwie innych dzieci zawsze sa najglosniejsze, zawsze wszedzie ich pelno i wymagaja wiekszej uwagi, ale nie zmienilabym ich na zadne inne przegrzeczne dziecko, sa tacy i takie je wlasnie kocham najbardziej.

  13. Podoba mi się to w jaki sposób piszesz teksty, uwazam ze najlpiej to modlic sie do Pana BOga o grzeczne a przede wszystkim zdrowe dzieci 🙂

  14. dorota on

    Nie wiem jakie sa moje dzieci, dla mnie sa najgrzeczniejsze i najukochansze na swiecie. 🙂

  15. justyna on

    U nas to nie wina ani cukru ani babciow, ciociow tylko chyba pokolen. Od zawsze mama mi mowila ze moje dziecko to cala ja. Niegrzeczna i halasliwa, choc nie gryzlam i nie rzucalam sie na podloge to zawsze bylo wszedzie mnie pelno, moja nikoleta jest taka sama.

  16. monika on

    Znam rodzicow ktorzy ewidentnie sprowadzaja dzieci do takich stanow gdzie niestety sa „bachorami” , choc ja nie okreslam nigdy nikogo takim mianem to te dzieci niestety sa na miare takiego slowa. 🙁

  17. Bardzo dobry tekst, ale tez mysle ze mimo to ze rodzice nie chca swiecic zlymi nawykami i ucza dobrych manier to wydaje mi sie ze to kwesta genow. No czasem juz tak jest ze genow nie oszukasz. Jak i z wygladem u dzieci po rodzicach. 🙂

  18. Myślę że mogła coś więcej tutaj się wypowiedzieć jak urodzę drugie dziecko, jestem w 23 tygodniu ciązy i będe mieć syna, moja 3 letnia coreczka daje mi w kosc a teraz kiedy jeszcze w tym stanie jakim jestem nie moge czasem bawic sie w to co ona chce , z moglam w ogole nie zaczynac zabaw ktore wymagaja ode mnie siły fizycznej. MAm nadzieje ze jakos to wszytko sie unormuje bo kiedy mowie jej ze mama nie moze dzwigac bo mam braciszka w brzuszku to nie rozumie, albo po prostu nie chce, naprawde mam nadzieje ze to sie zmini jak juz ona bedzie widziec ze naprawde jest dzidzius a nie tylko niewodoczny czlowieczek ukryty w moim brzuchu.

  19. Mam 3 letniego synka i 5 letnią córkę o ile syn od zawsze jest spokojnym dzieckiem to juz nie moge tego samego powiedziec o mojej corce. Zawsze byly z nia problemy, i nadal sa. Nie wiem czyja to wina, choc czasem mysle ze po prostu tego ze syn urodzil sie za szybko i ona przez to poczula sie odrzucona.

  20. Nieznosze jak mówi się na dzieci „bachor” , choc czasem mam ochote tak nazwac jakiegos dziecko.

  21. Fajny tekst Kinga jest w nim sporo racji, ale ja np. chcąc nie chcąc musiałam mieszkać przez dwa lata u teściów i jak mojego rocznego syna mogłam ochronić, tak też 5 letniej córki już nie. Ochronić przed głupim zachowaniem babci, która jest strasznie hałaśliwa, kłótliwa, obrażalska i najlepszego przykładu nie dawała. Starałam się jak mogłam aby organizować córce dodatkowe zajęcia, bawić się z nią, ale nie mogłam jej zabronić kontaktu z babcią, no i kłótnie i krzyki słyszała też mimo, że my mieszkaliśmy na piętrze a tamta na dole. Sporo takich zachowań córka przejęła od babci niestety :/ Obecnie razem z mężem pracujemy nad tym, aby wszystko wróciło do normy, żeby córcia była taka jak wcześniej. Powoli osiągamy cel, ale na moim przykładzie widać, że to nie tylko rodzice mają wpływ na pewne zachowania dzieci, ale środowisko w jakim się obraca.

  22. W samo sedno 🙂
    Śmieszy mnie czasem jak niektórzy szczycą się tym, że mają niegrzeczne dziecko…. 😉

  23. Zgadzam sie, jak wiele dzieci wynosza z domu i jak bardzo kopiuja zachowania rodzicow. Jesli nie mamy porzadku z samym soba jak mozemy wymagac tego od dziecka.

  24. Z dziecmi i ich chumorem jak z miesiaczka nie wiadomo jaka bedzie bolesna i jaka dluga ;p

Odpowiedz