Jak leczy się Polak – suplementy, apteka i doktor Google

31

Co robi Polak, gdy czuje się źle? Biegnie do przychodni? Broń Boże, kto by stał godzinami w kolejce, żeby lekarz od progu zawyrokował: infekcja wirusowa. Polak udaje się po poradę do najtańszego, najbardziej dokładnego i cierpliwego lekarza świata – czyli doktora Google.

Nie wierzę, że nigdy nie wpisywaliście w wyszukiwarkę „wysypka u dziecka” albo „ból prawej strony brzucha”. Co wyskakuje jako pierwsze? Oczywiście śmiertelne choroby, wśród których rak to tylko zawodnik wagi piórkowej. Jeśli dobrze pójdzie, to wyszukiwarka da ci miesiąc życia. Jeśli źle – leć kupować trumnę. Statystyki mówią, że u Doktora Google regularnie bywa prawie 50% Polaków – w której połowie jesteście?..

Dr Google, czyli jak leczy się Polak?

Mój znajomy lekarz, wiekowy już pan doktor, ostatnio na samą myśl o dyżurze w prywatnej przychodni dostaje bólu głowy. Pech chciał, że placówka umiejscowiona jest tuż przy jednym z centrów outsourcingowych, w których pracujący tam młodzi ludzie mają wykupione prywatne leczenie. Doktor ten zdradził mi, że ostatnio bez przerwy trafiają do niego roztrzęsieni pacjenci, którzy zdiagnozowali u siebie śmiertelną chorobę i już prawie proszą o akt zgonu. Nie informują o objawach, symptomach, ale przychodzą z żądaniem wypisania konkretnych leków na chorobę, którą wyrzucił im ze swoich przepastnych trzewi Internet.

A ten tylko czyha na hipochondryków. Tych z kolei coraz więcej, bo dolegliwości mamy mnóstwo. Problem w tym, że połowa naszych schorzeń (jeśli nie więcej) pochodzi ze złego odżywiania, fatalnego stylu życia, stresu, małej ilości ruchu. Ludzie, którzy korzystają z Internetu w celu diagnozy, sami wpędzają się w choroby – przysparzają sobie dodatkowej ilości zmartwień, przez co: pojawia się stres, osłabia odporność, namnażają się „złe” bakterie i… prawdziwa choroba gotowa. Wniosek? Zdrowy człowiek stawiając samodzielnie diagnozę sam wydaje na siebie wyrok.

Doktor Google ma też plusy, bo niektórym lekarze nie do końca potrafią pomóc. Taki pacjent usilnie sam szuka odpowiedzi. Ale wymaga to czasu, uwagi, wiedzy, umiejętności filtrowania danych oraz konsultacji z dobrym lekarzem. Niedawno pewna pacjentka z Polski dzięki Internetowi wykryła u siebie odmianę choroby, której lekarze nie potrafili dostrzec. Determinacja, jaką się wykazała, czyni z nią rodzimego Doktora House’a, ale kto z nas korzysta z anglojęzycznych, specjalistycznych stron? Kto szuka informacji na stronach dla profesjonalistów? Większość ogranicza się do pierwszej strony w wyszukiwarce, z których pierwsze 10 wyników to strony stworzone z myślą o reklamowaniu produktów, gdzie artykuły i „specjaliści” są z reguły studentami polonistyki, piszącymi artykuły typu „kopiuj-wklej”…

Twórcy stron i portali poświęconych zdrowiu czyhają na takiego poszukiwacza. Budują atmosferę grozy, zastraszają. Może nie zwróciliście uwagi na to, że tuż obok artykułu o konkretnej chorobie nieśmiało ulokowana jest reklama specyfiku… właśnie na tę dolegliwość! Połowa treści na takich portalach jest sztucznie nadmuchiwana, moderowana przez specjalistów, którzy pobudzają dyskusje. Bardzo podobnie działają reklamy suplementów diety, obiecujących znaczną poprawę naszych dolegliwości na podstawie domniemań.

Suplementy diety są bowiem środkami spożywczymi i dietetycznymi, a nie lekami! Nie podlegają ŻADNEJ kontroli, a wymagają jedynie zgłoszenia do sanepidu. Nie mają potwierdzonego klinicznie działania, więc nie można namacalnie stwierdzić na podstawie badań z udziałem placebo, że zadziałały. To zwykłe obiecanki-cacanki. Jakim cudem się to sprzedaje? Otóż ludzie chcą komuś wierzyć, a NFZ stracił całkowicie społeczne zaufanie. Czasem większym uznaniem cieszy się farmaceuta w aptece, który paradoksalnie wcale nie musi już kończyć studiów, bo do pracy w aptece wystarczy technikum. Ale tu musicie wiedzieć, że za polecanie konkretnego produktu oraz zrealizowanie określonego poziomu sprzedaży apteka ma różne profity dla pracowników. Co gorsze, czasem tym profitem jest możliwość zachowania posady – w tym przypadku apteka działa tak, jak zwykły sklep.

Rynek suplementów i ilość stron internetowych poświęconych zdrowiu rośnie. Kluczem jest tu filtrowanie informacji i dystans do tego, co oglądamy w telewizji czy czytamy na ekranie komputera. Specjaliści od reklamy to profesjonaliści – wmówią ci wszystko, podobnie jak ci, którzy za ból brzucha uczynią u ciebie odpowiedzialnym nowotwór złośliwy. Jak tu nie zwariować? Znajdź dobrego lekarza i mu zaufaj. Takiego, który potrafi sprowadzić cię na ziemię, ale nie bagatelizuje poważnych symptomów. Takiego, który wie, jakie dolegliwości biorą się ze stresu, a które są objawem choroby. Czasem szukasz takiego pół życia, ale dzięki temu chociaż to drugie pół przeżyjesz w zdrowiu.

31 komentarzy

  1. Kilka razy korzystałam z konsultacji z Dr.Google, ale za każdym razem przeczytałam coś strasznego i już tego nie robię. Po prostu to mnie nakręca i zaczynam się bać. I wtedy do lekarza też boję się iść… Ale generalnie ( odpukać) rzadko choruje

  2. Jakos trafialam na przyjemnych lekarzy (poza lekarka ktora bole miedzyzebrowe skwitowala rosnieciem cyckow – serio?? ), a w uk lekarstwa ogolnie przepisuja tylko na uciazliwe problemy – i tak – syropy na kaszel nie dzialaja, rownie dobrze moge dawac sok rozcieczony lyzeczka 3X dziennie – efekt ten sam, jezeli paracetamol/ibuprofen nie dziala to i antybiotyk nie podziala (nie musza leczyc, ale powinna byc zauwazalna roznica). Za to gdy cos swedzi kremami i syropami rzucaja na potege bo wiedza jak uciazliwe to jest, na katar nie ma inchalacji (te sluza astmie), itd. Sprawdzam w gogle diagnoze lekarzy jezeli nie wiem z czym mam do czynienia – bardziej zeby doinformowac siebie niz sprawdzic czy lekarz mial racje 😉

  3. Też często udaję się do dr Google. Zazwyczaj wychodzi na to, że zdrowa jestem. Ale przygody z „dobrym” lekarzem też miałam i to nie raz. Moje najgorsze wspomnienie- idąc do lekarza rodzinnego po skierowanie do neurologa, bo często mnie bolała głowa dowiedziałam się, że mi nie jest potrzebny neurolog, tylko psychiatra… tak.. bo lekarz zanim podjął działania, przeglądnął moją kartę wzdłuż i w szerz i stwierdził, że ja muszę mieć nerwicę, bo kiedyś tam byłam po skierowanie do gastrologa. Oj wtedy to faktycznie psychiatra mi by się przydał… przez kilka godzin nie mogłam się uspokoić. Neurolog, rozpoznał moją chorobę. Na skierowaniu na tomografię w rozpoznaniu choroby wpisał „BÓL GŁOWY” <3 No a z lek. rodzinnym po jakimś czasie się znów spotkałam.. tym razem ze strasznym bólem podbrzusza i co lekarz na to? Dał mi no-spe forte i zaproponował wizytę u psychiatry.. wtedy powiedziałam sobie nigdy więcej do tego lekarza nie pójdę… oczywiście nie był mi psychiatra potrzebny, ból podbrzusza po nospie przeszedł. Do neurologa już nie poszłam, a gastrologa zmieniłam, bo nie wykrył choroby tylko co wizytę przepisywał mi leki… Drugi gastrolog bezbłędnie rozpoznał chorobę i żadnych tabletek mi na to nie potrzeba -Celiakie leczy się dietą 😉 Po 2-3 lata od ostatniej wizyty u mojego ulubionego lekarza urodziłam synka, pierwsza wizyta u lekarza i położnej i w drzwiach pojawia się TEN lekarz, już miałam wziąć dziecko pod pachę i uciekać. Zostałam i nie żałuję. TEN lekarz, na którego nie mogłam patrzeć okazał sie być idealnym lekarzem mojego synka. Nie dość, że z uśmiechem podchodził do dziecka, to synek na sam widok lekarza uspakajał się, nie straszne mu były szczepienia, ale tylko jak lekarz był w pobliżu. Niestety przeprowadziliśmy się i musieliśmy zmienić lekarza, bo jednak za daleko na wizyty. Pediatrzy w tym ośrodku tacy sobie. Pani dr. nauczyła mnie w sumie stosować naturalnych sposobów leczenia się. Wcześniej to w sumie wiedziałam, że czosnek, miód cebula i sok z malin może pomóc, a teraz mamie doradzam jak ma sobie radzić z przeziębieniem. Ale do dr. google i tak czasem chodzę 😉

  4. Domowe sposoby u mnie na pierwszym miejscu, mam tylko wrazenie z wiekiem one nie daja az takiego efektu jakby sie chcialo. Niestety bywa ze siegne po jakis grypex czy cos podobnego. paracetamol jednak daje rade.

  5. Iwona M. on

    Jakoś tak już mam że zawsze najpierw czytam co mi jest w googlach. No cóż musze to zmienić.

  6. Tylko trudno dziś o dobrego lekarza, takiego z powołania, mam wrażenie że wszędzie źle 🙁 Na NFZ cie oleją , powiedza że ci nie jest bo im sie nie chce a prywatnie leczą i leczą i ciągną kase ile się da, wymyślaja i testuja jak kroliki. Nie wiem co gorsze.

  7. Dr. Google nie raz już przedstawił mi śmiertelną chorobę. Ale to właśnie spowodowało że wybrałam się do lekarza. Jakbym w necie tylko czytała, że jest dobrze mogło by się dopiero źle skończyć.

  8. weronika on

    hahaha rozbawił mnie Twoj post! jestem fanatycznką. Nie chodze wcale do doktorów, lecze sie przez internet. Wiem ze to nienormalne i zle, ale lekarzom tez nie ufam. Widocznie jestem zbyt zdrowa na przychodnie. Poreszta zusu tez nie place wiec i tak zaden by mnie nie przyjal a prywatnie, wiadomo szkoda mi pieniedzy .

  9. Oj tak, pracowałam kiedyś w aptece, musiałam wciskac ludziom wszytsko co szło. A ból pęchęrza dodatkowo jeszcze dodawałam sprey , witaminy i wmawiałam ze same tabletki nie pomogą. Wszystko po to zeby nie zostac wywalonym z pracy. Na szczescie sie przebranzowiłam 🙂 teraz nie musze słuchac szefa ktory tylko kazal sprzedawac i sprzedwac leki sreki 🙂

  10. przecież każda tabletka to chemia!!! takze dodatkowo do tej spozywczej substancji ktora nie pomaga na żadne schorzenie mozna łyknąć sobie troszkę rakotwórczych pierwiastków i dokarmić swojego raka nieboraka.

    • Dlatego ja leczenie zaczynam od domowych, naturalnych sposobów. Jeśli nie pomogą (a zazwyczaj dają radę) wtedy ide do lekarza. Polecam taki sposób.

  11. suplement diety to srodek spozywczy – apteka tez jest sklepem to nie osrodek to uzdrowienia tylko ogolocenia z kasy.

  12. Mój maż ostatnio pojechał na SOR. spedział tam 6 godzin, lekarz ktory go przyjmowal skutecznie probował mu nastepnym razem wybic z glowy o 22 przyjezdzac do szpitala do budzic.
    Po co mi ten ZUS!!! i cały ten NFZ. Nie mozna na służbie zdrowia w pl polegac.

  13. Nie tylko w pl sie ludzie tak leczą. Myślę że w każdym Państwie. Ale lekarze też robią swoje. Farmaceuci tylko zacierają ręce a producenci leków biją fortuny na suplementach. Każdy ma w tym jakiś interes, idzie to po kolei od pacjenta (niekoniecznie chorego) począwszy.

    • rozdrazniona on

      No tak w pierwszej 10 najbogatszych ludzi w Polsce 5 z nich to takich co robią biznes farmaceutyczny. A ludzie zamiast kupić sobie owoce , pić soki, i dbac aby ich życie płynęło w spokoju i bez streu, oczywiście w miare mozliwosci, wola isc do apteki i kupic cos w rodzaju lentylka z napisem na opakowaniu , (na sex) , albo ( na porost włosów) , albo, (na stres) , albo (na sen) i tak w kołko. Przeciez reklamy w tv teraz to tylko zdominowane sa przez suplementy diety! a magnez??? nie znalazłam jeszcze takiego zeby nie byl suplementem :/

  14. Nie raz wchodziłam na internet i pierwsze co w google szukać czegoś na wysypkę, albo ból nogi … różne ogólnie schorzenia. Przyznaje się -> byłam bardziej chora po przeczytaniu tych for internetowych, niż to co w rzeczywistości mi dolegało naprawdę. Dobrze że przecierasz szybeczkę ludziom – dzięki 🙂

  15. Na szczęscie mam świetnego lekarza, ufam mu, przepisuje lekarstwa w minimalnych ilościach, równy chłop. Kiedyś zamiast tabletek, kazał napić się winka z meżem. 🙂

  16. APTEKA TO TAK JAK SPOŻYWCZAK, TYLKO DROŻSZY! PO KTÓRYM ZAMIAST SIE WYLECZYĆ MOZNA NA RAKA OD TEJ CHEMII W LEKARSTWACH DOSTAĆ.

    • Dokładnie, dodam jeszcze, że zamiast chodzić do aptek i wydawać fortunę, lepiej zaparzyć sobie ziółek. Od razu lepiej mozna sie poczuć. Stres opuszcza i zaraz choroba (psychiczna) puszcza. JA tam chodzę tylko w ostateczności. Nie dokładam do wycieczek zagranicznych i imprez farmaceutycznych .

  17. Naiwnośc ludzka względem suplementów nie zna granic. Ludzie wolą zaufac suplementowi niż lekarzowi. Wolą łkac przez pół życia suplement diety na zgage, potliwośc, wypadnie wlosów niż po prostu lepiej zadbać o diete. Bez jaj, suplementy doety sa dzis na wszytsko. Nawet na dobry sen dla dziecka !!! I co za głupia matka taki syrop kupuje? No a któreś musza bo by inaczej producenta na reklame stac nie bylo , rece mi opadaja.

Odpowiedz